Derby Śląska na remis. Choć zagrożeni, to... zadowoleni

II liga: ROW Rybnik - Rozwój Katowice 2:2 (1:0). To była gra z nożem na gardle

Michał Płonka
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

ROW Rybnik - Rozwój Katowice 2:2 (1:1)

1:0 - Koleczko, 32 min

1:1 - Szołtys, 55 min

1:2 - Płonka, 74 min (głową)

2:2 - Muszalik, 77 min (karny)

Sędziował Robert Marciniak (Kraków).

Widzów 300.

ROW: Rosa - Krotofil, Jary, Bober, Gojny - Koleczko, Muszalik, Tkocz, Koch (72. Kalisz) - Musiolik (87. Siwek), Brychlik. Trener Piotr PIEKARCZYK.

ROZWÓJ: Soliński - Mońka, Jaroszek, Czekaj, Kowalski - Szołtys (82. Tabiś), Barwiński, Płonka (76. Bętkowski), Łączek - Paszek - Wrzesień (88. Szeliga). Trener Marek KONIAREK.

Żółte kartki: Gojny, Koleczko, Bober - Kowalski, Barwiński.

Piłkarz meczu – Paweł SZOŁTYS.

 

Oba zespoły przystępowały do tego meczu z nożem na gardle. Goście zajmowali w tabeli przedostatnie miejsce z dorobkiem 5 punktów i marna to dla nich pociecha, że mają jeszcze „w pamięci” mecz z Legionovią, który odbędzie się 20 września. Sytuacja ROW-u była niewiele lepsza, bo podopieczni trenera Piotra Piekarczyka zgromadzili o dwa „oczka” więcej, ale przegrali dwa ostatnie mecze - z Garbarnią Kraków (1:4) i Siarką Tarnobrzeg (1:2). Pełna pula była zatem dla obu ekip wprost bezcenna. Pierwsze minuty meczu były bardzo nerwowe w wykonaniu obu drużyn, mnożyły się niecelne podania, szwankowało wykończenie akcji zaczepnych. W 32 minucie gospodarzom udało się w końcu zdobyć gola. Najpierw Bartosz Soliński popisał się kapitalną interwencją, broniąc z najbliższej odległości główkę Sebastiana Musiolika. Obrońcy Rozwoju stali jak zahipnotyzowani, a Damian Koleczko dopadł do futbolówki i skierował ją do siatki.

 

Druga połowa nie mogła gorzej rozpocząć się dla gospodarzy, bo w 46 min po faulu Dawida Gojnego sędzia Robert Marciniak podyktował rzut karny dla katowiczan. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł doskonale znany w Rybniku (grał 2,5 roku w ROW-ie) Michał Płonka, ale Kacper Rosa wyczuł jego intencje i odbił futbolówkę. Co się jednak odwlecze… Gospodarze chyba zbagatelizowali to ostrzeżenie i w 55 min zostali srodze ukarani. Pozyskany z GKS-u Katowice Paweł Szołtys uderzeniem w krótki róg pod poprzeczkę zmusił do kapitulacji Rosę. Potem wynik skorygował „szczupakiem” Płonka, wykorzystując kiks obrońców ROW-u po zagraniu Szołtysa. Goście cieszyli się jednak prowadzeniem bardzo krótko, bo Soliński sfaulował szarżującego Musiolika, a rzut karny na wyrównującego gola pewnym uderzeniem z „wapna” zamienił kapitan gospodarzy, Mariusz Muszalik.

 

- Remis jest wynikiem zasłużonym - powiedział trener Rozwoju, Marek Koniarek. - Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, przegrywaliśmy, potem prowadziliśmy, skończyło się remisem. Dlaczego zszedł Płonka? Sam poprosił o zmianę, bo dużo się nabiegał i nie miał już sił.

 

- W kontekście niewykorzystanego przez Rozwój karnego, trzeba cieszyć się z jednego punktu – stwierdził szkoleniowiec ROW-u, Piotr Piekarczyk. – Wróciliśmy w tym meczu z dalekiej podróży, bo zdobywamy bramki, a potem oddajemy je w prosty sposób. Początek II połowy w naszym wykonaniu był fatalny – sprokurowaliśmy rzut karny, a potem straciliśmy gola.

Z tej samej kategorii