Punkty potrzebne jak tlen. Rybniczanie wzięli oddech w Warszawie

Daniel Kajzer
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Kibice zielono-czarnych mogą odetchnąć. Po trzech porażkach z rzędu ich drużyna przełamała się i to na stadionie utytułowanego rywala.

To spotkanie miało się odbyć w Rybniku, ale ze względu na zaplanowane przy Gliwickiej zawody żużlowe, musiało zostać przeniesione do Warszawy. Wizytę w stolicy goście będą miło wspominać, bo po trzech przegranych rzędu zdołali zdjąć klątwę i zdobyć potrzebne jak tlen punkty. Choć „złotego” gola strzelił Jan Janik, to na największe brawa zasłużył Daniel Kajzer. Bramkarz ROW-u imponował spokojem, wyczuciem, refleksem i wysokimi umiejętnościami. W wielu wydawałoby się beznadziejnych sytuacjach spisywał się znakomicie, wyrastając na bohatera. Nic więc dziwnego, że ostatnim gwizdku znalazł się w centrum uwagi swoich kolegów, a II trener Roland Buchała z radości... wskoczył mu na grzbiet.
Na gratulacje zasłużyła jednak cała drużyna z Rybnika, która musiała sobie radzić bez Tomasza Balula (kartki) i Roberta Tkocza (kontuzja). Brak tych zawodników sprawił, że trener Dietmar Brehmer musiał nieco inaczej ustawić swój zespół. Zwykle rybniczanie podchodzą blisko do rywali, starając się zmusić ich do błędów już na własnej połowie, ale tym razem pozwalali grać przeciwnikom, niejako zapraszając pod własne pole karne, gdzie przed Kajzerem było pięciu obrońców, kierowanych przez doświadczonego Witolda Cichego oraz bardzo ofiarnie i pewnie grającego Szymona Jarego. - Jesteśmy przygotowani na wojnę i mam nadzieję, że wyjdziemy z niej zwycięsko - zapowiadał szkoleniowiec ROW-u, który uczulał swój zespół na stałe fragmenty gry, „specjalność zakładu” miejscowych. Faktycznie, warszawianie mieli ich kilka, ale Kajzer musiał interweniować właściwie tylko raz, wyciągając z „okienka” piłkę uderzoną przez Mariusza Marczaka. Równie groźne było uderzenie tego zawodnika z rzutu wolnego. Futbolówka przeszła jednak zarówno obok muru, jak i słupka. Chciał się pokazać też Bartosz Wiśniewski, ale były partner Roberta Lewandowskiego w Zniczu Pruszków właściwie nie zagroził golkiperowi przyjezdnych. O tym, że rybniczanie nie przyjechali tylko się bronić, świadczyła solowa akcja Sebastiana Siwka zakończona niecelnym uderzeniem. 2 minuty później zawodnik ten znowu postarał się rozerwać defensywę „Czarnych koszul”. Na lewej stronie uruchomił Gabriela Nowaka, a ten dobiegł z piłką do końcowej linii i chciał wycofać o Bartosza Slisza. Reprezentant Polski do lat 18 nie trafił jednak w futbolówkę, z czego skorzystał Jan Janik i uderzeniem z linii pola karnego pokonał Dominika Puska. Bramkarz Polonii zaliczył „pachówkę”, ale mógł go zmylić rykoszet od Donatasa Nakrosiusa. Miejscowi szybko chcieli wyrównać, ale zaporą nie do pokonania okazał się Kajzer, świetnie interweniujący po „bombie” Marczaka.
Po przerwie niewiele się zmieniło. Rybniczanie konsekwentnie wybijali rywali z rytmu, stąd ci dopiero w 68 minucie mogli zdobyć gola, ale „główka” Grzegorza Wojdygi była niecelna. A później swoje show rozpoczął Kajzer, broniąc strzały Marcina Bochenka, a w samej końcówce uderzenia głową Michała Zapaśnika oraz Fabiana Paweli. Przy tym ostatnim interweniował niczym bramkarz piłki ręcznej. Nic więc dziwnego, że ograny w ekstraklasie napastnik Polonii bezradnie rozłożył ręce, a rybniczanie mogli się cieszyć z przełamania kiepskiej serii i pierwszej wygranej od 24 sierpnia.

 

Polonia Warszawa - ROW 1964 Rybnik 0:1 (0:1)
0:1 - Janik, 29 min

POLONIA: Pusek - Bochenek, Worach, Choroś, G. Wojdyga - Nakrosius, Kosiorowski (58. Oświęcimka) - Marczak (66. Tomaszewski), Wiśniewski (58. Zapaśnik), Kluska (74. Wierzbowski) - Pawela. Trener Igor GOŁASZEWSKI.
ROW 1964: Kajzer - Janik (85. Jaroszewski), Cichy, Jary, Bober, Gojny - Siwek (64. Popiela), B. Slisz, Muszalik, Koch (68. Spratek) - Nowak (89. Drozdowski). Trener Dietmar BREHMER.
Żółte kartki: Wiśniewski, Nakrosius, Bochenek - Siwek.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~leonUżytkownik anonimowy
~leon :
No photo~leonUżytkownik anonimowy
Klan Engelów się sypie.
17 wrz 16 12:01
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii