Chcą już na murawę

Drużyna, która wiosną planuje walczyć o uratowanie II-ligowego bytu, ma już za sobą siedem meczów kontrolnych.

GKS Tychy - MKS Kluczbork
 źródło: Pressfocus

Ich bilans - łagodnie mówiąc - nie powala na kolana. MKS zanotował bowiem tylko jedno zwycięstwo. Efektownie, bo aż 7:0 pokonał Agroplon Głuszyna, lidera IV ligi opolskiej. Pozostałe spotkania zakończyły się trzema remisami i trzema porażkami. W najbliższą sobotę od ostatniej wygranej MKS-u minie dokładnie miesiąc.
Trenerzy zwykle podkreślają, że do wyników sparingów nie przywiązują szczególnej wagi. Bardziej zależy im na realizacji założeń taktycznych, przetestowaniu nowych zawodników. Tak też było przy okazji ostatniego spotkania, w którym rywalem biało-niebieskich była Ślęza Wrocław. Eksperymentalnie złożona defensywa popełniła sporo błędów, stąd III-ligowcy wypracowali sporo okazji. Na gola zamienili jedną z nich. Do siatki trafił Marcin Firlej, napastnik, który zimą był sprawdzany w Górniku Zabrze i był bliski przeprowadzki do ekstraklasy. Próby doprowadzenia do remisu okazały się nieudane, choć w drugiej połowie drużyna z Kluczborka zdołała wypracować kilka niezłych sytuacji. Dwa gole mógł zdobyć Kamil Jonkisz, ale pudłował, a pod koniec spotkania jego śladem poszli Krzysztof Bodziony i Sebastian Deja. Gdyby trafili do siatki, nastroje w klubie z Opolszczyzny z pewnością by się poprawiły, bo zespół - chcąc się utrzymać - musi się przyzwyczaić do zwycięstw, nawet w sparingach.
Kolejnym (sobota, 10.00) rywalem MKS-u będzie Odra Opole. Wiele wskazuje na to, że do spotkania z I-ligowcem dojdzie na boisku z naturalną nawierzchnią, co na dwa tygodnie przed inauguracją wiosennych rozgrywek (zarówno I, jak i II liga startuje 3 marca) byłoby wskazane. Na takim rozwiązaniu zleżałoby obu stronom. - Jeśli aura pozwoli, to zagramy na stadionie KKS-u. Płyta boiska musi zostać odpowiednio wypiaskowana, a w ciągu tygodnia panować dodatnie temperatury. Jeśli to nie zostanie spełnione, zagramy - tak jak wcześniej planowaliśmy - w Opolu - poinformował dyrektor klubu z Kluczborka, Robert Płaczkowski. Co na to trener Jan Furlepa? - Im szybciej wejdziemy na naturalny plac gry, tym lepiej. Będziemy w kontakcie z trenerem Mirosławem Smyłą, który wyraził zgodę na taką zamianę i jego drużyna będzie gotowa do nas przyjechać - powiedział szkoleniowiec kluczborczan, któremu bardzo zależy, by dwa ostatnie sparingi (24 lutego MKS ma się zmierzyć z Polonią Głubczyce - przyp. red.) jego zespół rozegrał w warunkach najbardziej zbliżonych do tych, jakie czekać go mogą w pierwszym meczu z ŁKS-e Łódź. Dodajmy, iż w treningach II-ligowca udziału nie bierze Adam Orłowicz, dochodzący do siebie po zerwaniu więzadła krzyżowego oraz Michał Kojder, który narzeka na ból w kolanie.

 

Z tej samej kategorii