Lider II ligi nie lekceważy „czerwonej latarni”

W poprzednim sezonie GKS 1962 Jastrzębie w meczach z drużynami niżej notowanymi miał duże problemy. - Tracąc punkty z outsiderami sami skomplikowaliśmy sobie sytuację - przypomina trener Jarosław Skrobacz. - Pamiętając o tym, przed meczem z Gryfem dbamy o maksymalną koncentrację zawodników, by pod żadnym pozorem nie zlekceważyli przeciwnika.

Damian Tront
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

W tabeli GKS 1962 Jastrzębie i Gryf Wejherowo dzieli przepaść. Beniaminek II ligi zgromadził do tej pory 40 punktów i na wszystkich konkurentów spogląda z góry. Zespół znad morza - którego szkoleniowcem jest dobrze znany w Jastrzębiu Piotr Rzepka - zgromadził do tej pory tylko 13 „oczek” i do „strefy bezpieczeństwa” traci 5 punktów.

W tej sytuacji bardzo łatwo wskazać faworyta sobotniego meczu na Stadionie Miejskim w Jastrzębiu, chociaż trener lidera Jarosław Skrobacz przyznaje, że pozory często mylą, więc nie nastawia się na mecz łatwy i przyjemny. - W poprzednim sezonie mecze z drużynami niżej notowanymi stanowiły dla nas problem - powiedział szkoleniowiec GKS-u. - Tracąc punkty z outsiderami sami skomplikowaliśmy sobie sytuację. Pamiętając o tym, przed meczem z Gryfem dbamy o maksymalną koncentrację zawodników, by pod żadnym pozorem nie zlekceważyli przeciwnika.

W sobotnim pojedynku jastrzębianie będą musieli radzić sobie bez defensywnego pomocnika Damiana Tronta, który jest zabójczo skuteczny w działaniach destrukcyjnych. Kiedyś trener Bogusław „Bobo” Kaczmarek powiedział, że defensywny pomocnik jest jak gaz - bezwonny, bezbarwny, niewidoczny, ale trujący. Znany szkoleniowiec miał na myśli Mirosława Widucha, pomocnika GKS-u Katowice. - Damian jest zawodnikiem pozornie niewidocznym, ale to on wykonuje czarną robotę na boisku - chwali podopiecznego trener Skrobacz. - W każdej drużynie taki zawodnik jest na wagę złota. Wypada za kartki, a kto zajmie jego miejsce - jeszcze nie wiem. Niemniej jednak nie mam wątpliwości, że ktokolwiek to będzie, potwierdzi swoją wartość i przydatność do drużyny.

W tygodniu poprzedzającym mecz z Gryfem kilku piłkarzy GKS-u 1962 Jastrzębie narzekało na problemy zdrowotne. - Lekka gorączka, czy przeziębienie, to rzecz normalna o tej porze roku - przyznał Jarosław Skrobacz. - Zdarzyły się pojedyncze przypadki, że zawodnik opuścił jeden trening. Na szczęście obeszło się bez kontuzji, a to najważniejsze. W sobotę wszyscy - oprócz Damiana Tronta - powinni być do mojej dyspozycji.

Na meczu z Gryfem Wejherowo nie zakończy się jednak jesienne granie ekipy trenera Skrobacza. W piątek, 1 grudnia, jastrzębianie zagrają sparing z pierwszoligowym GKS-em Tychy, a ostatni trening odbędzie się tydzień później, 8 grudnia.

 

 

Z tej samej kategorii