Piłkarze z Jastrzębia "nie pompują balonika"

Kamil Szymura
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Filar defensywy beniaminka drugiej ligi, Kamil Szymura, zapewnia, że w każdym meczu wychodzi na boisko po to, by wygrać, a nie żeby nie przegrać. Nikt jednak na drużynie nie wywiera presji, że musi awansować na zaplecze ekstraklasy. - Gramy o spokojne utrzymanie, by uniknąć nerwowej końcówki sezonu - mówi "Szymi".

BOGDAN NATHER: Wasze wyniki na początku bieżącego sezonu przeszły pańskie najśmielsze oczekiwania? Tak dobrze, jak obecnie, nie było nawet w III lidze.
KAMIL SZYMURA: - Na pewno jesteśmy usatysfakcjonowani tym wynikiem, bo mogliśmy sobie tylko wymarzyć taki start. Czy się tego spodziewałem? Trudno mi powiedzieć, ale ciężka praca na treningach przyniosła efekty. Myślę, że teraz podtrzymujemy dobrą passę z końcówki poprzedniego sezonu - w trzech ostatnich meczach zdobyliśmy 12 bramek nie tracąc żadnej. Jak widać, w II lidze na razie też to wystarczy.


Apetyt rośnie w miarę jedzenia?
KAMIL SZYMURA: - Na pewno chciałoby się więcej, ale nie jesteśmy zachłanni i nie pompujemy tego balonika. Patrzymy tylko na następny mecz i na nim się koncentrujemy. A co z tego wyjdzie? Tym się będziemy martwić pod koniec sezonu.

 

Charakter i wola walki

 

Spośród tych sześciu meczów, najtrudniejszy był ostatni ze Zniczem Pruszków?
KAMIL SZYMURA: - Każdy z dotychczas rozegranych meczów był ciężki. Ze Zniczem był szczególnie trudny, bo pierwsi straciliśmy bramkę, a przeciwnik praktycznie całą drużyną ustawił się na własnej połowie i ciężko było przedrzeć się pod ich bramkę. Gdyby sędzia uznał nam w I połowie prawidłowo zdobytą bramkę, ten mecz byłby dla nas o wiele łatwiejszy. Cieszy to, że potrafiliśmy się podnieść i wywalczyć trzy punkty.


W przeciwieństwie do innych kolegów z GKS-u Jastrzębie grał pan w już w I lidze w Ruchu Radzionków, GKS-ie Katowice i Sandecji Nowy Sącz, przez kilka sezonów był zawodnikiem Górnika Zabrze. Im wyższa liga, tym gra się łatwiej?
KAMIL SZYMURA: - Na pewno między drugą i trzecią ligą jest różnica, ale wiele zależy od głowy piłkarzy. Moim zdaniem najważniejszy jest charakter i wola walki, a dopiero potem idą umiejętności. Zresztą myślę, że wielu chłopaków z tej ligi, również z naszej drużyny, poradziłoby sobie wyżej. W II lidze na pewno na wyższym poziomie jest organizacja gry, ale przepaści nie ma.

 

Bez presji

 

Wojtek Caniboł powiedział, że idzie wam bardzo dobrze, bo nikt na was nie wywiera presji. Zgadza się pan z tezą kolegi? Jeżeli nie działacze, to może taką presję wywierają na was kibice?
KAMIL SZYMURA: - Na nasze mecze przychodzi coraz więcej kibiców, o wiele więcej niż w poprzednim sezonie. W ich przypadku apetyty na pewno rośnie w miarę jedzenia, myślą, że każdy kolejny mecz łatwo wygramy i do tego w dobrym stylu. My natomiast zachowujemy spokój, nie czujemy na swoich barkach presji. Wiemy, że gramy o spokojne utrzymanie w II lidze i taki cel przyświeca całej szatni, tzn. piłkarzom i trenerom. Chodzi o to, by nie było nerwowej końcówki sezonu. A co się z tego wszystkiego urodzi – zobaczymy w czerwcu przyszłego roku.


Bramka z rzutu wolnego w ostatnim meczu ze Zniczem to był taki spóźniony prezent urodzinowy?
KAMIL SZYMURA: - Urodziny obchodziłem 16 sierpnia, a mecz ze Zniczem graliśmy dziesięć dni później, więc trudno traktować tę bramkę jako prezent urodzinowy. Ta bramka oczywiście ucieszyła mnie, ale ja zawsze bardziej cieszę się wówczas, gdy moja drużyna wygrywa mecz. Ja nie muszę być na liście zdobywców bramek. Grunt, żebyśmy zagrali na zero z tyłu, a kto strzela gole, to sprawa drugorzędna.


Tylko dwa stracone gole w sześciu meczach robią wrażenie. Nie tylko na kibicach z Jastrzębia.
KAMIL SZYMURA: - To prawda, ze straciliśmy mało bramek, ale broni cały zespół, od wysuniętego napastnika począwszy, na obrońcach kończąc. Poza tym Grzesiu Drazik jest teraz w dobrej formie. Ale w końcu od tego jest, żeby coś obronił (śmiech).

 

Tylko zwycięstwo

 

Najbliższy mecz z ŁKS-em Łódź może być trudniejszy od dotychczasowych? Nie będziecie wspierani z trybun przez swoich kibiców.
KAMIL SZYMURA: - Doping naszych kibiców w trudnych momentach niesie nas na boisku i szkoda, że nie będą w Łodzi w zorganizowanej grupie nas wspierać. Ale niezależnie od wszystkiego jedziemy do Łodzi po trzy punkty. Wiemy, że ŁKS jest dobrym zespołem, też traci mało bramek, ale za wiele ich nie strzela. Na pewno na nasz mecz przyjdzie trochę ludzi, a my lubimy grać przy pełnych trybunach. Jestem więc optymistą.


Po serii meczów bez porażki wychodzicie na boisko z nastawieniem, by nie przegrać, czy żeby wygrać mecz?
KAMIL SZYMURA: - Zawsze wychodzimy na boisko po to, by wygrać, innego nastawienia nie ma. Jak się gra na remis, bo zazwyczaj to się źle kończy. W każdym meczu staramy się narzucić przeciwnikowi nasz styl gry i na razie to procentuje.

Z tej samej kategorii