Jan Furlepa nie wskazał faworyta meczu w Jastrzębiu

Jan Furlepa
 /  fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

Były piłkarz i trener obu klubów - ROW-u Rybnik i GKS-u Jastrzębie - będzie kibicował drużynie... lepszej. - Podziwiam konsekwentną grę ROW-u, ma on swoje atuty, które potrafi bezwzględnie wykorzystać - powiedział doświadczony szkoleniowiec. - Cieszę się, ze zespół z Jastrzębia w każdym meczu dąży do zwycięstwa, nie zadowala się remisem.

BOGDAN NATHER: Dosyć często bywa pan w Rybniku na meczach ROW-u. Postawa tego zespołu w ostatnich meczach, a zwłaszcza dorobek punktowy, zrobiły na panu wrażenie?
JAN FURLEPA: - Byłem na kilku meczach w Rybniku i po zmianie trenera ROW zaczął regularnie punktować. Można mieć różne opinie na temat gry i ustawienia zespołu trenera Rolanda Buchały, ale wyniki są bardzo dobre. Dwanaście punktów w sześciu meczach - to musi robić wrażenie. Takie są fakty i nie sposób z nimi dyskutować. Podziwiam konsekwentną grę ROW-u, ma on swoje atuty, które potrafi bezwzględnie wykorzystać.


Co najbardziej przypadło panu do gustu w grze drużyny prowadzonej przez Rolanda Buchałę?
JAN FURLEPA: - Bardzo szanuję i doceniam grę Mariusza Muszalika. Dochodziły mnie słuchy, że ten zawodnik ma problemy z bieganiem. Tymczasem on ciągnie grę całego zespołu. Dużo pracuje w destrukcji, z czym wcześniej miał problemy.


Ile razy tej jesieni oglądał pan w akcji zespół GKS-u 1962 Jastrzębie?
JAN FURLEPA: - Byłem na dwóch meczach - z MKS-em Kluczbork i Garbarnią Kraków. Cieszę się, ze zespół z Jastrzębia w każdym meczu dąży do zwycięstwa, nie zadowala się remisem. Trener GKS-u Jarosław Skrobacz, podobnie jak ja uważa, że remis to strata dwóch punktów. I o to w futbolu chodzi, nie wolno być minimalistą. GKS Jastrzębie wygrał trzy ostatnie mecze i pokazał, że trzeba się z nim poważnie liczyć.


Gra teamu Jarosława Skrobacza - zachowując wszelkie proporcje - przypomina panu trochę sposób gry Odry Opole z poprzedniego sezonu?
JAN FURLEPA: - Podobnie jak Odra w dwóch poprzednich sezonach, jastrzębianie nie kalkulują, chcą wygrać każdy mecz. Boisko oczywiście to weryfikuje, ale imponuje mi ich gra ofensywna. Mają w niej wiele wariantów, a ponadto różnicę robią indywidualne umiejętności Kamila Jadacha i Farida Alego. Bardzo dobrze wprowadził się Krzysiek Gancarczyk, który potrafi grać w piłkę.


Odważy się pan wskazać faworyta sobotniego pojedynku?
JAN FURLEPA: - Statystyki wskazują na GKS Jastrzębie jako faworyta, ale w meczach derbowych nie mają one znaczenia. Zwłaszcza, że w drużynie ROW-u grają piłkarze z ekstraklasowym doświadczeniem - Mariusz Muszalik, Mariusz Zganiacz, Szymon Jary. W meczu o stawkę na pewno wyjdzie skóry Przemek Brychlik, z którym miałem okazję współpracować w Bielsku i Opolu. Liczę na bardzo fajny mecz i niech wygra… lepszy.


Pytanie, za kogo będzie trzymał pan kciuki, byłoby nie fair z mojej strony?
JAN FURLEPA: - Na pewno tak. Wiele zawdzięczam obu klubom, jako zawodnik i jako trener. Cieszę się, że oba radzą sobie doskonale w II lidze, w tym spotkaniu w moich oczach nie będzie przegranego. Jastrzębie będzie miało dwunastego zawodnika - publiczność. O kibicach GKS-u można wszystko powiedzieć, ale zawsze są z drużyną, nigdy nie odwracają się do niej plecami.

 

Z tej samej kategorii