Siłą lidera II ligi jest kolektyw

Piłkarze GKS Jastrzębie
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Trener GKS-u 1962 Jastrzębie Jarosław Skrobacz przekonuje, że w jego drużynie nie ma gwiazd. - Przymierzaliśmy się do 22, góra 26 „oczek”. Taką zdobycz wziąłbym z pocałowaniem ręki. Wspólnie z zarządem klubu doszliśmy do wniosku, że zależy nam przede wszystkim na tym, by w maju i czerwcu przyszłego roku nie było nerwowej końcówki - powiedział szkoleniowiec.

BOGDAN NATHER: Z ręką na sercu - gdy przystępowaliście do rozgrywek II ligi, jaki dorobek po 17 kolejkach byłby dla pana satysfakcjonujący?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Na pewno nie zakładałem, że zdobędziemy aż 37 punktów. Przymierzaliśmy się do 22, góra 26 „oczek”. Taką zdobycz wziąłbym z pocałowaniem ręki. Wspólnie z zarządem klubu doszliśmy do wniosku, że zależy nam przede wszystkim na tym, by w maju i czerwcu przyszłego roku nie było nerwowej końcówki.


To była asekuracja z pańskiej strony?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Nic podobnego. Po prostu nie dokonaliśmy spektakularnych transferów. Krzysiek Gancarczyk, Bartek Semeniuk, czy Szymon Stach, to byli piłkarze, którzy uzupełnili skład. Oczywiście z zazdrością - w pozytywnym znaczeniu tego słowa - przyglądałem się wynikom Odry Opole. Chcieliśmy pójść jej śladem, ale nie możemy się z nią porównywać, jeżeli chodzi o organizację klubu i finanse.


Na pewno zna pan powiedzenie byłego prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Wałęsy „nie chcę, ale muszę”. GKS Jastrzębie musi awansować do I ligi?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Praktycznie już jesteśmy utrzymani, teraz musimy siąść do stołu z działaczami i przekalkulować wszystkie „za” i „przeciw”. Jeżeli mamy bić się o awans na zaplecze ekstraklasy, musimy dużo zmienić. Budujące jest to, że cały czas idziemy w dobrym kierunku. Dostrzegam postęp nie tylko w sferze sportowej. My na boisku robimy swoje, a reszta…


Największe odkrycie w pańskim zespole w rundzie jesiennej?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Bardzo dobrą rundę miał nasz bramkarz, Grzesiek Drazik. Nie schodził poniżej pewnego poziomu, emanował spokojem, koledzy mieli do niego pełne zaufanie. Ale muszę zaznaczyć, że nasz sukces nie jest zasługą tylko jednego zawodnika, na ten wynik zapracował cały zespół. Dlatego powinienem wymienić wszystkich piłkarzy z kadry.


Najlepszy mecz w waszym wykonaniu?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Na pewno mógł się podobać mecz z GKS-em Bełchatów. Atakowaliśmy od samego początku spotkania, bez chwili przestoju. Nie wiem, na ile to była nasza zasługa, a na ile naszego przeciwnika. Fajny mecz zagraliśmy też w Radomiu, ale chciałbym pochwalić zespół za wszystkie mecze wyjazdowe, w których nie straciliśmy bramki. Nie mieliśmy sobie w nich nic do zarzucenia, wykazaliśmy się w nich mądrością taktyczną i zaangażowaniem.


Zapewne wielu kibiców pańskiej drużyny zadaje sobie pytanie, dlaczego w podstawowej jedenastce nie wychodzi Kamil Adamek. Co pan na to?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Powiem tylko tyle, że to jeszcze nie jest jego czas, by grać od początku. Kamil wie doskonale, dlaczego na razie jest dżokerem i na tym poprzestańmy. Powiem uczciwie, że trochę obawiałem się decyzji o jego angażu. Na szczęście wypaliło i teraz wszyscy mamy powody do zadowolenia - on, ja, koledzy z drużyny i nasi kibice.


Gdyby „Adamsa” nie było w Jastrzębiu, ile punktów mniej miałby zaksięgowanych GKS?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Mogło być co najmniej kilka mniej. To jego wyrównujący gol z Rozwojem dodał nam wigoru, zapewnił wygraną z ROW-em, przypieczętował wygraną w ostatnim meczu w Koszalinie. Nie do przecenienia jest także trafienie w spotkaniu z Siarką, gdy graliśmy w dziesiątkę.


Na pewno ma pan jakieś plany transferowe? Kogo, tzn. na jakie pozycje, poszukuje pan zawodników?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Zimowy okres przygotowawczy mamy zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach. Znany jest termin i miejsce zgrupowania, dopinamy ostatnich sparingpartnerów. Mam listę zawodników, którymi jestem zainteresowany. Za szybko jednak mówić o nazwiskach, jak również pozycjach, których widzę konieczność wzmocnienia składu. Chciałbym, żeby przyszło do nas dwóch-trzech piłkarzy, ale takich, którzy dadzą jakość. I nie mogą to być ludzie przypadkowi, tylko tacy, których chcemy.


W rundzie wiosennej wszystkie mecze zamierzacie grać przy sztucznym oświetleniu. Powody tej decyzji?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Są one oczywiste. Robimy to wszystko przede wszystkim z myślą o naszych kibicach. Poza tym przy światłach jest lepsza atmosfera, lepsze widowisko, bo zroszona murawa powoduje, że gra jest szybsza. Liczymy również, że późniejsza pora naszych meczów ściągnie na trybuny więcej kibiców.

 

 

Z tej samej kategorii