Cud-Malina, czyli jak Raków przybił pieczęć na awansie do I ligi

ROW 1964 Rybnik - RKS Rakow Czestochowa
 /  fot. Michal Golda  /  źródło: Pressfocus

Losy obu drużyn rozstrzygnęły się na długo przed pierwszym gwizdkiem niedzielnego meczu. Polonia już dawno pogodziła się ze spadkiem. Raków do pierwszej ligi (wracając na zaplecze ekstraklasy po 17 latach przerwy) awansował zaś „zaocznie” w sobotę; kiedy dwa punkty w Wejherowie stracił Radomiak.

Trudno się więc dziwić, że minął niewiele ponad kwadrans, a na świetlnej tablicy świecił się już wynik 0:2. Po strzale Rafała Figla z rzutu wolnego, Marcin Michalak odbił piłkę przed siebie, z tego prezentu skorzystał zaś doświadczony Piotr Malinowski. Miał on także udział przy drugim trafieniu, kilka minut potem; na tyle skutecznie „rozprowadził” obronę Polonii, że Przemysławowi Mizgale nie wypadało z 5 metrów nie „wsadzić” piłki do siatki.

Wyglądało więc na to, że poloniści szybko odesłani zostaną do narożnika. Ale Daniel Barbus „odnalazł” w polu karnym Michała Chrabąszcza. - Dobra wrzutka, przyłożyłem głowę jak trzeba i wpadło - autor trafienia nie szukał barwnych określeń na proste piłkarskie zagranie. Gol - pierwszy dla niego w tym sezonie - tak zasmakował pochodzącemu z Jastrzębia pomocnikowi, że w tej odsłonie jeszcze dwukrotnie szukał okazji na wyrównanie. Jedna próba była jednak niecelna, z drugą poradził sobie golkiper.

Po zmianie stron przewaga piłkarskiej kultury po stronie Rakowa była już bardzo wyraźna. - Choć może gdyby arbiter miał więcej odwagi i na początku II połowy podyktował rzut karny, który się nam należał... - zastanawiał się Andrzej Orzeszek. Ale nie podyktował. A goście grali swoje. Nieznacznie z dystansu pomylił Łukasz Góra, techniczną próbę Malinowskiego w długi róg obronił Michalak. Przy uderzeniu Petera Mazana z 16 m w same „widły” nie miał już jednak żadnych szans. Kropkę nad „i” postawił Jakub Łabojko, pakując piłkę do siatki po wcześniejszym zastopowaniu szarży Malinowskiego przez Michalaka. I tak jednak to właśnie „Malina” - gromkim skandowaniem jego nazwiska - zebrał od kolegów najwięcej owacji podczas pomeczowej „dyskoteki” w szatni. - Spotkały się dwie drużyny z przeciwnych biegunów i to było widać na boisku - w tych słowach Marka Papszuna zawarta była cała tajemnica wygranej częstochowian.

Polonia Bytom - Raków Częstochowa 1:4 (1:2)
0:1 - Malinowski, 10 min
0:2 - Mizgała, 17 min
1:2 - Chrabąszcz, 22 min (głową)
1:3 - Mazan, 68 min
1:4 - Łabojko, 84 min
Sędziował Marcin Kochanek (Opole). Widzów 427.
POLONIA: Michalak - Barbus, Szal, Janosik, Żmuda - Musiolik (78. Varadi), Kuzdra, Lachowski, Chrabąszcz, Włodyka (82. Skrzypiński) - Zaremba. Trener Andrzej ORZESZEK.
RAKÓW: Lis - Duriszka, Petraszek, Góra - Oziębała, Figiel, Łabojko, Malinowski (89. Siedlik) - Mazan (86. Mesjasz), Płonka (89. Kowalczyk), Mizgała (71. Wróbel). Trener Marek PAPSZUN.
Żółte kartki: Zaremba, Lachowski.

Z tej samej kategorii