Jeden faul - dwie interpretacje: bytomskie żale, sędziowskie argumenty

Choć obie drużyny w tabeli dzieliło 14 miejsc - na korzyść Radomiaka, poloniści mieli prawo liczyć na korzystny wynik. Wiosną to oni zdobyli dużo więcej punktów, niż myślący o awansie goście. Bardzo szybko jednak ich nadzieje - w kontrowersyjnych okolicznościach - zostały zweryfikowane.

Pilka nozna. II liga. Polonia Bytom - GKS Belchatow. 19.08.2016
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

- Trzeba przyznać, że ułatwiła nam bardzo sytuację czerwona kartka - zaznaczał na pomeczowej konferencji prasowej Robert Podoliński. Dla niego był to debiut w roli trenera Radomiaka; nader udany wynikowo. Odwołując się do sytuacji z 21 minuty - bo to wówczas właśnie arbiter odesłał pod prysznic Marka Szyndrowskiego, stopera Polonii - szkoleniowiec gości samej decyzji komentować nie chciał. - Kilka razy w przeszłości już dostałem za to po głowie. Życie... - uzasadniał swe milczenie.

ZOBACZ RELACJĘ Z MECZU POLONIA BYTOM - RADOMIAK

Nie chciał milczeć jego vis-a-vis, Andrzej Orzeszek. - Praktycznie od początku mojego pobytu w Polonii przychodzi nam grać nie przeciwko jedenastu, ale dwunastu rywalom - mówił zduszonym głosem. Miał wielkie pretensje do sędziego, zarówno za wyrzucenie z boiska wspomnianego Szyndrowskiego, jak i za podyktowany kilkanaście sekund wcześniej rzut karny dla Radomiaka. Bo też całe zajście - między Peterem Basistą a Leandro - było mocno kontrowersyjne.

Sebastian Załęski w każdym razie uznał je za pretekst do podyktowania „jedenastki”. - Nieostrożne podstawienie nogi przeciwnikowi i spowodowanie jego upadku - uzasadniał swą decyzję literą przepisów (i zapisu w protokole). Ta interpretacja pociągnęła za sobą konsekwencje w postaci protestów wspomnianego wcześniej doświadczonego obrońcy Polonii. On sam nie chciał po meczu stanąć „w ogniu pytań”, więc jego słowa - ale także i to, co sami widzieli z ławki - przekazywali członkowie sztabu. „Oparł tylko rękę na piersi sędziego” - to była wersja bytomian. Ale rozjemca widział to zupełnie inaczej. - To gwałtowne, agresywne zachowanie, odepchnięcie mnie dwiema rękami za podyktowanie rzutu karnego - tłumaczył nam kilkadziesiąt minut po końcowym gwizdku. I taka wersja znalazła się w protokole...

ZOBACZ SKRÓT MECZU POLONII Z RADOMIAKIEM

- Taki jest los biednego, którego łatwo się bije i kopie, bo on nie odda - to jeszcze jedno dramatyczne zdanie trenera Orzeszka. Przekonanego, że w pełnym składzie, i bez rzutu karnego, jego podopieczni byliby w stanie odrobić stratę z 6 minuty, w której to - po centrze Pawła Tarnowskiego („robił różnicę” w ekipie z Mazowsza) - celną główką popisał się Michał Grudniewski. Osłabieni, nie byli jednak w stanie podjąć skutecznej walki...

Z tej samej kategorii