Dwa wesela i pogrzeb? Drugoligowcy składają wnioski licencyjne

Pilka nozna. II liga. Rozwoj Katowice - ROW Rybnik. 06.08.2016
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Dziś mija termin składania w komisji licencyjnej wniosków na przyszły sezon przez pierwszo- i drugoligowców.O ile ci pierwsi - przynajmniej w przypadku śląskich zespołów - nie powinni czuć się specjalnie zagrożeni, to tyle „na trzecim froncie” sprawa już tak oczywista nie jest. Zwłaszcza w jednym przypadku.

Najpierw pozytywy.

Zgoda spokojna

Problemy infrastrukturalne Rozwoju z czasów roku spędzonego na zapleczu ekstraklasy to już przeszłość. Wtedy klub tylko jedną rundę (jesień 2015) spędził na własnym stadionie przy ul. Zgody 28, korzystając z „dyspensy” dla beniaminków. Potem - nie mając sztucznego oświetlenia, wymaganego na tym szczeblu - katowiczanie podejmowali rywali przy ul. Bukowej. Po spadku do drugiej ligi wrócili „na swoje”. Choć sytuacja finansowa nie należy do różowych, Rozwój stara się iść do przodu. Zmienia się budynek klubowy, powstaje nowa szatnia, do dyspozycji zawodników już jest siłownia. Przy Zgody ze spokojem oczekiwać będą werdyktu Komisji Licencyjnej. - Spełniamy wszystkie wymogi. Oczekujemy, że - tak jak w ubiegłym roku - otrzymamy licencję bez żadnych nadzorów - wyznaje Marcin Nowak, dyrektor Rozwoju.

Żadnych komplikacji

Problemów z uzyskaniem licencji na grę w pierwszej czy w drugiej lidze nigdy nie miał klub z Rybnika. Podobnie powinno być i tym razem. - Skompletowaliśmy wszystkie niezbędne dokumenty - powiedziała rzecznik prasowy ROW-u, Barbara Kalisz-Gaweł. - Jesteśmy przekonani, że nie będzie żadnych komplikacji z uzyskaniem licencji na grę w drugiej lidze.

Echa przeszłości

Na Katowice i Rybnik z zazdrością spoglądają za to z Bytomia. Obecna pozycja drużyny w tabeli - rola „czerwonej latarni” - to przecież m.in. wynik licencyjnych niedociągnięć z poprzedniego procesu. Za nieterminowe regulowanie „należności wymagalnych licencyjnie” Polonii odebrano w tym sezonie osiem „oczek”, co spycha ją na sam dół stawki. - Staramy się sukcesywnie restrukturyzować klubowe finanse i zadłużenie - mówi prezes spółki „Bytomski Sport”, Jakub Snochowski. Na razie - jak zapewnia - udało się doprowadzić do sytuacji, w której znacząca część wynagrodzeń wypłacana jest w miarę regularnie. - Zaległości to... półtora wypłaty - ocenia prezes. Klubowi ciążą jednak lata gry w ekstraklasie i słynna już na cały kraj sprawa Serba Vladimira Milenkovicia oraz Bośniaka Vladimira Karalicia, którzy swych praw (i brakujących pensji) dochodzili przez FIFA. I jest jeszcze też czekający już od wielu lat na prowizję menedżer, Daniel Weber.

Powalczą w drugiej instancji

- Wniosek oczywiście wysłaliśmy - mówi prezes Snochowski, ale przyznaje, że dokumentacja jest niekompletna. - Brak m.in. porozumień z niektórymi zawodnikami-wierzycielami - wyjaśnia. Chodzi tu głównie o wspomnianego Milenkovicia. - W pierwszej instancji licencji z pewnością nie dostaniemy - nasz rozmówca nie ma wątpliwości. - Zrobimy jednak wszystko, by być skutecznym w komisji odwoławczej - zapewnia Snochowski. Owo „wszystko” to również ewentualne porozumienie z ZUS-em, bo na razie ta instytucja nie może klubowi wystawić niezbędnego w procesie licencyjnym zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami.

Oznacza to swoiste „błędne koło”. Niedopełnienie warunków finansowych to kolejna kara ze strony organów licencyjnych, a więc - zapewne punkty minusowe w następnym sezonie. Pytanie, w której lidze...

Z tej samej kategorii