Obrońca ROW-u długo czekał na szansę

Dawid Kalisz
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Osiemnastoletni Dawid Kalisz ponad rok czekał na występ w podstawowej jedenastce drugoligowca z Rybnika. - Wiosną tylko dwa razy znalazłem się w meczowej „18”, ale całe mecze spędziłem na ławce rezerwowych. To były spotkania z Błękitnymi Stargard i z Radomiakiem - tłumaczy wychowanek Szkółki Piłkarskiej MOSiR Jastrzębie.

BOGDAN NATHER: Obecny sezon powinien być przełomowy w pańskiej przygodzie z piłką? Gra pan regularnie, od trzech kolejek wybiega w podstawowej jedenastce ROW-u…
DAWID KALISZ: - Bardzo długo czekałem na swoją szansę, bo w Rybniku gram od ponad roku. Ciężko na to wszystko pracowałem, każda minuta spędzona na boisku jest dla mnie wprost bezcenna. Cały czas solidnie trenuję, by iść do przodu, rozwijać się.


W poprzednim sezonie zagrał pan tylko w dwóch meczach i to w rundzie jesiennej. Wiosnę uważa pan za straconą? Nie grał pan, bo ROW do końca walczył o utrzymanie w II lidze?
DAWID KALISZ: - Na pewno ta ostatnia kwestia miała duże znaczenie, bo każdy zdobyty przez nas punkt był mega ważny. Kiedy przyszedł do klubu trener Piotr Piekarczyk, zaczęliśmy zdobywać punkty, więc nie mógł sobie pozwolić na kombinowanie i żonglowanie składem. Wiosną tylko dwa razy znalazłem się w meczowej „18”, ale całe mecze spędziłem na ławce rezerwowych. To były spotkania z Błękitnymi Stargard i z Radomiakiem.


W tym czasie miewał pan momenty zwątpienia, zniechęcenia, że długo będzie czekał na szansę gry w pierwszym zespole z Rybnika?
DAWID KALISZ: - Wiadomo, były trudne momenty, ale na szczęście miałem wokół siebie ludzi, którzy we mnie wierzyli, trzymali za mnie kciuki, dopingowali mnie. To była dla mnie motywacja, by nie osiadać na laurach.


Pana pozycja w zespole zmieniła się z chwilą objęciu drużyny przez trenera Rolanda Buchałę. Obdarzył pana bardzo dużym kredytem zaufania, wewnętrznie czuje pan, że ma wobec niego dług wdzięczności?
DAWID KALISZ: - Wiem, że jestem dłużnikiem trenera Buchały, który obdarzył mnie zaufaniem i dał szansę gry w podstawowym składzie. Ten dług mogę spłacić tylko w jeden sposób - dobrą grą. Ale sam kredyt by nie wystarczył, na treningach muszę udowadniać, że jestem w dobrej dyspozycji, bo trener Buchała ustalając skład na mecz nie bierze pod uwagę zasług, tylko jak kto wygląda na treningu.


W reprezentacji Śląska juniorów u trenera Henryka Papieroka grał pan na prawej obronie. Ta pozycja jest w pańskim przypadku optymalna?
DAWID KALISZ: - Mogę grać zarówno na prawej, jak i na lewej stronie boiska. Obojętne mi, czy będę obrońcą, czy skrzydłowym. Oczywiście wiodącą nogą jest prawa, ale nad lewą ciągle pracuję. Na pewno natomiast nie odważyłbym się grać w środku pomocy.


ROW przeszedł na system gry trzema stoperami i dwoma obrońcami wahadłowymi, grającymi na bokach. Jak się pan w nim czuje? Trzeba dużo biegać, włączać się do akcji ofensywnych, generalnie mieć dużo zdrowia.
DAWID KALISZ: - Akurat ten system bardzo mi odpowiada, nie boję się intensywnego biegania na skrzydle. Z każdego meczu wyciągamy wnioski, w każdym następnym jesteśmy lepsi. Po prostu wszystko idzie w dobrym kierunku.


W trzech ostatnich kolejkach zdobyliście pięć punktów. Tylko, czy aż?
DAWID KALISZ: - Uważam, że każdy zdobyty przez nas punkt jest cenny i bardzo ważny. Bo w przypadku remisu dzielimy się punktami z przeciwnikiem, on nam nie ucieka, nie zdobywa trzech punktów. Z Bełchatowem przegrywaliśmy 0:1, lecz potrafiliśmy odwrócić losy spotkania i wygrać. W meczu z Gwardią Koszalin na własnym boisku rzeczywiście nie wykorzystaliśmy kilku dogodnych okazji do zdobycia gola, ale też nie straciliśmy bramki, co jest bardzo ważne. Wreszcie ostatni mecz w Kluczborku. Przegrywaliśmy dwoma bramkami i odrobiliśmy straty w ciągu 8 minut. Gdybyśmy mieli jeszcze kolejne 8 minut, to uważam, że przechylilibyśmy szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ten ostatni mecz świadczy o sile drużyny, o naszym charakterze.


Właśnie po ostatnim spotkaniu wyjazdowym z MKS-em Kluczbork trener Roland Buchała powiedział: „Wręcz nie mogę się doczekać najbliższego meczu z Wejherowem”. Pan też się nie może go doczekać?
DAWID KALISZ: - Oczywiście, chętnie zagralibyśmy szybciej, a nie dopiero w sobotę. W szatni panuje doskonała atmosfera, wszystko dobrze funkcjonuje, więc chcemy grać jak najwięcej i jak najszybciej.


Jesteście zdecydowanym faworytem potyczki z Gryfem Wejherowo? Takie nastawienie pomaga, czy niekoniecznie?
DAWID KALISZ: - Myślę, że ROW ciężko byłoby uznać za zdecydowanego faworyta. Druga liga jest bardzo wyrównana, jedna wygrana może rzucić drużynę nawet o trzy miejsca w górę tabeli, a jedna porażka o trzy w dół. Każdy może wygrać z każdym, wiec trzeba być bardzo skupionym w każdym meczu i w każdym momencie, by wygrać. Oczywiście chcemy zwyciężyć w najbliższym spotkaniu, ale wcale nie będzie to takie łatwe.


Godzenie nauki w szkole z wyczynowym uprawianiem piłki nożnej nie sprawia panu żadnych problemów?
DAWID KALISZ: - Jestem w klasie maturalnej, podobnie jak Olek Łubik i Piotrek Dudzik. Środa jest jedynym dniem, w którym mamy trening po południu. Do szkoły w Rybniku wyjechałem z Jastrzębia o 9.00 rano, a wróciłem do domu o 20.00. Na szczęście mam indywidualny tok nauczania, więc jakoś daję radę, chociaż nie jest łatwo.

Z tej samej kategorii