Obrońca ROW-u Rybnik cieszy się zaufaniem trenerów

Dawid Gojny szybko przyswoił sobie nowe ustawienie drużyny i z każdym meczem czuje się pewniej. - Kontuzje omijają mnie, urazy łapię jedynie w okresie… przygotowawczym, ale są one niegroźne. Po raz ostatni opuściłem 5 meczów z powodu kontuzji przed kilkoma laty, gdy grałem jeszcze w Odrze Wodzisław. A teraz gram „od dechy do dechy” - cieszy się stoper drużyny z Rybnika.

Dawid Gojny
 /  fot. Michał Gołda  /  źródło: Pressfocus

BOGDAN NATHER: Jest pan piłkarzem nie do zdarcia, niezniszczalnym?
DAWID GOJNY: - Nie wiem. Na boisku zawsze daję z siebie wszystko, widać wszyscy moi trenerzy to widzieli i ufali mi, dlatego wychodziłem w podstawowym składzie. W tym sezonie trenerzy ROW-u stawiali na mnie, więc chyba musieli być zadowoleni z mojej gry. Teraz muszę tylko dołożyć trochę asyst i bramek.


Pytam dlatego, że gra pan praktycznie we wszystkich meczach. Wykluczają pana z gry jedynie żółte kartki. Jak pan to robi, że omijają pana kontuzje?
DAWID GOJNY: - Kontuzje rzeczywiście omijają mnie, urazy łapię jedynie w okresie… przygotowawczym, ale są one niegroźne. Po raz ostatni opuściłem 5 meczów z powodu kontuzji przed kilkoma laty, gdy grałem jeszcze w Odrze Wodzisław. A teraz gram „od dechy do dechy”. Nawet ostatnio rozmawiałem na ten temat z żoną i powiedziałem jej, że jeszcze nie rozpoczynałem meczu na ławce rezerwowych. Mam nadzieję, że to się nie zmieni.

 

Zasługa masażysty

 

Będę jednak drążył temat pańskiego „końskiego zdrowia”…
DAWID GOJNY: - Może to dlatego, że dojeżdżam na treningi z Wodzisławia nie tylko z Mariuszem Zganiaczem, ale również z naszym fizjoterapeutą Markiem Biesem, który wcześniej pracował w Odrze Wodzisław? (śmiech). A tak poważnie - odnowa biologiczna w Rybniku jest na bardzo wysokim poziomie, więc może to też jest jeden z powodów.


Jak na obrońcę łapie pan niewiele żółtych kartek. To oznacza, że pan gra ostrożnie, „miękko”?
DAWID GOJNY: - Przeciwnie, gram bardzo ostro, nigdy nie odstawiam nogi. Ale bardzo rzadko fauluję przeciwnika, to jest ostateczność, gdy rywal próbuje mi uciec. Mało kartek na moim koncie to efekt boiskowego doświadczenia, bo wiem, jak się ustawiać. Jeżeli już uciekam się do faulu, to zazwyczaj nie jest on taki, by sędzia musiał mnie ukarać żółtą kartką.


W 3 lidze w koszulce Odry Wodzisław rozegrał pan 36 meczów, w drugiej - 112 spotkań. To doświadczenie teraz procentuje?
DAWID GOJNY: - Na pewno. Moje pierwsze mecze w II lidze były bardzo trudne, nie wiedziałem nawet, jak się poruszać po boisku. Teraz potrafię odczytać zamiary przeciwnika, gdzie zostanie podana piłka, odpowiednio się ustawić. Tę wiedzę zdobywa się nie tylko z wiekiem, ale przede wszystkim z każdym rozegranym meczem.

 

Dążenie do perfekcji

 

Dopiero niedawno - w meczu z Gryfem Wejherowo - zdobył pan pierwszego gola w II lidze. Radość i satysfakcja były wyjątkowe?
DAWID GOJNY: - Moja radość była nie do opisania. Koledzy w szatni nawet żartowali ze mnie i pytali, kiedy w końcu strzelę gola. Udało się po dośrodkowaniu Roberta Tkocza z rzutu rożnego. Mam nadzieję, że teraz częściej będę trafił piłką do bramki przeciwnika.


Trener Roland Buchała wyrażał się o panu w samych superlatywach. Twierdzi, że jest pan profesjonalistą w każdym calu, zachwalając pana przygotowanie do meczu, ale również zaangażowanie podczas treningów. Zapewnił mnie, że każde ćwiczenie wykonuje pan na sto procent. Trening jest dla pana tak samo ważny jak mecz? A może ważniejszy?
DAWID GOJNY: - W każdym treningu ćwiczę na maksa, daję z siebie wszystko. Po prostu taki już mam charakter. Jeżeli mi jakieś ćwiczenie nie wychodzi… wkurzam się. Podchodzę do tego emocjonalnie, nie lubię jak coś mi nie wychodzi, bo chcę być perfekcjonistą. Chociaż gdybym nim był, grałbym wyżej, nie w 2 lidze.

 

„Historyczna” passa

 

Spokojnie, na to też przyjdzie czas. Jak się pan czuje w nowym ustawieniu, które zaproponował trener Buchała? Mam na myśli grę trzema stoperami i dwoma bocznymi obrońcami, jako wahadła. Pamiętam, że od zawsze grał pan na lewej obronie, ba, zdarzyło się kilka meczów, gdy był pan ustawiany na lewej pomocy.
DAWID GOJNY: - Moje występy na lewej pomocy były sporadyczne, incydentalne. A co się tyczy nowego sposobu grania - przez pierwszy tydzień trudno było mi się przestawić. Jak pan zauważył, byłem klasycznym lewym obrońcą, a teraz zostałem przekwalifikowany na lewego środkowego obrońcę. Przyswoiłem już sobie tę pozycję, z każdym meczem czuję się na niej coraz lepiej i coraz pewniej. Zresztą widać efekty nowego ustawienia, nie przegraliśmy żadnego z pięciu ostatnich meczów. Nie przypominam sobie takiej dobrej serii, odkąd jestem piłkarzem ROW-u Rybnik. Widzę, że jest iskra w drużynie, moc, obojętnie jak to nazwać. Oby tak było do końca rundy jesiennej.


No właśnie. W pięciu meczach pod wodzą trenera Rolanda Buchały zdobyliście 9 punktów. To dorobek w pełni satysfakcjonujący pana, czy też czuje pan mały niedosyt?
DAWID GOJNY: - Oczywiście zawsze może być lepiej, lecz ja jestem zadowolony i moi koledzy z drużyny też. Przecież w trzech meczach - z Bełchatowem, Kluczborkiem i Błękitnymi - goniliśmy wynik. Pierwszy w tych meczów wygraliśmy, dwa pozostałe zremisowaliśmy. Może trochę żal straconych punktów z Gwardią Koszalin, ale w końcu zagraliśmy na zero z tyłu, więc nie ma powodu do paniki.


W sobotę zmierzycie się ze Stalą Stalowa Wola, z którą w poprzednim sezonie nie zdołaliście wygrać. To niewygodny przeciwnik?
DAWID GOJNY: - To solidny zespół, nastawiony głównie na grę z kontry. Dlatego czeka nas trudny mecz, chociaż mamy pomysł, jak zaskoczyć przeciwnika. Czujemy, że możemy wygrać z każdym, dlatego w sobotę liczę na trzy punkty.

 

Z tej samej kategorii