Drużynie z Rybnika zagląda w oczy widmo czwartej porażki

Były znakomity napastnik rybniczan Andrzej Frydecki uważa, że jego następcom brakuje na boisku waleczności i zaciętości, że zbyt szybko poddają się. W sobotę drużyna trenera Piotra Piekarczyka zmierzy się z Polonią Warszawa, którą wyprzedza tylko o dwa punkty. W przypadku porażki rybniczanie znajdą się w strefie spadkowej.

Kamil Spratek
 /  fot. Michał Gołda  /  źródło: Pressfocus

Po dobrym początku w rundzie wiosennej i zdobyciu 7 punktów w trzech spotkaniach, w trzech kolejnych potyczkach ligowych ROW 1964 Rybnik został z pustymi rękami. Wstydliwa była zwłaszcza przegrana sprzed tygodnia z Odrą Opole 0:6. To najwyższa porażka (i zarazem wygrana) w bieżących rozgrywkach II ligi.


Kibicom drużyny trenera Piotra Piekarczyka z pewnością nie jest do śmiechu, ale płacz nad rozlanym mlekiem niczego nie zmieni. Czasu cofnąć nie sposób, a szkoleniowiec ROW-u nie katował swoich podopiecznych analizą ostatniej klęski. Dla rybniczan ważne jest bowiem nie to, co za nimi, lecz to, co widać na horyzoncie.
Czy ciężko podnieść się zawodnikom po takim tęgim laniu, jakiego doświadczyli rybniczanie w ubiegły piątek? - Trudno mi powiedzieć, bo nigdy nie przegrałem meczu w takich rozmiarach - przyznał Andrzej Frydecki, były znakomity napastnik ROW-u, a później trener, stały bywalec meczów rozgrywanych w Rybniku. - Byłem i jestem do tej pory zaskoczony rozmiarami porażki ROW-u z Odrą. Jedynym usprawiedliwieniem może być to, że akurat w tym spotkaniu odpadła cała lewa strona i Piotrek Piekarczyk nie miał ich tak naprawdę kim zastąpić. Nasi przeciwnicy mieli natomiast tzw. „dzień konia”, wszystko im wychodziło.


Absencja dwóch zawodników - obrońcy Dawida Gojnego i pomocnika Pawła Jaroszewskiego - na pewno nie może być alibi dla pozostałych zawodników drugoligowca. Przecież nie ma ludzie niezastąpionych, chociaż jednych można zastąpić łatwiej, a innych trudniej. - Od pewnego czasu widzę, że piłkarzom z Rybnika brakuje na boisku zaciętości i waleczności - twierdzi Andrzej Frydecki. - Można być słabszym od przeciwnika, lecz nie można biegać po boisku tak niemrawo, jak oni to robią. Trzeba dać z siebie wszystko i walczyć do upadłego. Czego oczekuję od moich następców w sobotnim meczu przeciwko Polonii Warszawa? Większej walki, nie można się poddawać nawet wówczas, gdy mecz nie układa się po naszej myśli. W każdym momencie wszystko może się zmienić, odwrócić. Mam nadzieję, że jak wrócą ci piłkarze przypisani do lewej strony, to gra będzie zupełnie inna, o wiele lepsza. No i że pokonamy „Czarne koszule”.


W zespole trenera Piotra Piekarczyka tym razem nie zagra stoper Dawid Bober, który w meczu z Odrą Opole po raz czwarty w tym sezonie zawarł znajomość z żółtą kartką i musi pauzować w jednej kolejce. - Wiem, że strzelił dla ROW-u cztery bramki, ale moim zdaniem nie będzie to osłabienie zespołu - powiedział Andrzej Frydecki. - Uważam, że trener Piekarczyk bez problemu znajdzie zastępcę, który wcale nie będzie gorszy. Tym bardziej, że Bober ostatnio słabiej prezentował się w defensywie, a od obrońcy wymagamy przede wszystkim tego, by nie dopuszczał przeciwnika do dogodnych okazji strzeleckich. Znacznie bardziej martwi mnie jednak dyspozycja Szymona Jarego. Znam tego chłopaka od małego, on jest w bardzo słabej formie, dlatego traci mnóstwo piłek i niedokładnie podaje. Niepotrzebnie też wdaje się w dryblingi. To wszystko widać gołym okiem, ale nie wiem, co jest przyczyną tak słabej dyspozycji tego zawodnika. Mam nadzieję, że wkrótce wróci do swojej normalnej dyspozycji.


Przed tygodniem trudno było namówić piłkarzy ROW-u na komentarz po dotkliwej porażce z Odrą. Trudno zresztą było spodziewać się innej reakcji, bo po takiej masakrze często cisną się na usta niecenzuralne słowa. Bramkarz Daniel Kajzer miał prawo być zdruzgotany, ale pokusił się o kilka zdań refleksji. - Jedyne słowo, jakie mi przychodzi na myśl, to wstyd - powiedział „Kajzi”. - Musimy to wszystko zostawić, zwłaszcza emocje. Porażki z Odrą nie ma sensu roztrząsać, bo czeka nas bardzo ważny mecz z Polonią Warszawa.


W tej chwili ROW ma w tabeli tylko dwa punkty przewagi nad najbliższym przeciwnikiem. Aż strach pomyśleć, co się będzie działo, gdy rybniczanom po raz czwarty z rzędu powinie się noga…

 

 

Z tej samej kategorii