Pomocnika GKS-u 1962 Jastrzębie interesuje tylko wygrana

Pomocnik beniaminka II ligi Farid Ali remis w meczu traktuje jak porażkę, dlatego w wyjazdowym meczu z Gryfem Wejherowo nie zadowoli się połowiczną zdobyczą. Piłkarz z Ukrainy nie boi się konkurencji, przeciwnie, uważa że to tylko zwiększa siłę drużyny. Dlatego cieszy się z przyjścia do GKS-u Krzysztofa Gancarczyka i Bartosza Semeniuka.

Farid Ali
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

BOGDAN NATHER: Rozmiary zwycięstwa w pierwszej kolejce w meczu z MKS-em Kluczbork (5:1) przeszły pańskie najśmielsze oczekiwania?
FARID ALI: - Nie tylko moje, ale również moich kolegów z drużyny. Cieszyłbym się tak samo, gdybyśmy wygrali tylko 1:0. Wyszedłem na boisko po to, by dać z siebie wszystko i zwyciężyć, rozmiary wygranej tak naprawdę miały znacznie drugorzędne.
Przyjście do drużyny dwóch bocznych pomocników, Krzysztofa Gancarczyka i Bartosza Semeniuka, spowodowały, że musi pan dać z siebie więcej na treningach?
- Większa konkurencja o miejsce w podstawowej jedenastce zwiększa siłę drużyny, działa na jej korzyść. Mając więcej konkurentów więcej dajesz z siebie na treningach i w meczach, to musi działać mobilizująco i motywująco. Ja przynajmniej lubię konkurencję, nie boję się jej. W poprzednim sezonie, gdy któryś z nas wypadał ze składu z powodu kartek lub kontuzji, trener Skrobacz długo zastanawiał się, kogo wstawić na jego miejsce. Teraz nie ma tak dużych problemów, ma na każdej pozycji jest zastępca.


W poprzednim sezonie zdobył pan tylko cztery gole w 32 meczach ligowych. Dlaczego tak mało? Za często szuka pan lepiej ustawionych kolegów?
FARID ALI: - Chyba ma pan rację, często nie decyduję się na strzał, bo szukam lepiej ustawionego kolegi. Asysty sprawiają mi taką samą radość jak gole, bo w tym wszystkim liczy się tylko zwycięstwo drużyny.


Bramka z rzutu wolnego w ostatnim meczu z MKS-em Kluczbork była z gatunku „stadiony świata”. Poświęca pan temu elementowi dużo czasu podczas treningów?
FARID ALI: - Na każdym treningu ćwiczę stałe fragmenty gry - rzuty rożne i rzuty wolne. Te ostatnie z wykorzystaniem muru, koledzy są niepotrzebni. Robię to 10-20 razy podczas zajęć, dlatego po treningu zawsze wychodzę z szatni ostatni. Przed pojedynkiem z Kluczborkiem ćwiczyłem rzuty wolne w czwartek i piątek i podczas meczu „siadło”. Nigdy nie będziesz w tym doskonały, na każdym treningu musisz szlifować tę umiejętność.


„Łapie” pan bardzo mało kartek, w poprzednim sezonie został pan tylko dwukrotnie upomniany przez sędziego żółtym kartonikiem. To znaczy, że Farid Ali gra bardzo delikatnie?
FARID ALI: - Tego bym nie powiedział, ale staram się nie faulować bezmyślnie. Jeżeli już, to zazwyczaj jest to faul taktyczny, przerywający i „hamujący” atak przeciwnika. Gram zdecydowanie, chociaż być może wkrótce będę zbierał więcej kartek, bo nasz trener Jarosław Skrobacz chce, byśmy grali jeszcze bardziej agresywnie.


Po awansie do drugiej ligi, gracie z zespołami lepszymi i… nieznanymi. To wyzwala w was dodatkowe pokłady energii, bardziej was mobilizuje?
FARID ALI: - W każdym meczu wychodzę na boisko po to, by wygrać. Moi koledzy tak samo. Gramy dla naszych kibiców, którzy wszędzie za nami jeżdżą. Poza tym chcemy wszystkim udowodnić, że znaleźliśmy się w II lidze nieprzypadkowo. Trzecia i czwarta liga już nas nie interesują, chcielibyśmy przebić się do pierwszej. Ten sezon będzie dla nas ciekawy z kilku powodów, nie znamy przeciwników, nie wiemy na co ich stać, ale chcemy im udowodnić, że jesteśmy lepsi. Pierwszy mecz z Kluczborkiem zaczęliśmy wprawdzie nerwowo, ale potem trema nas opuściła i graliśmy już swoje.


Do Wejherowa jedziecie oczywiście po zwycięstwo, czy remis też wziąłby pan w ciemno?
FARID ALI: - Remis nigdy mnie nie cieszy, traktuję go jak porażkę. Interesuje mnie tylko zwycięstwo, zawsze i wszędzie. Gdy wygramy, jestem przez cały tydzień rozluźniony, chodzę na basen, relaksuję się. Strata punktów powoduje, że nie mam tej radości, cały czas analizuję i zastanawiam się, jakie błędy popełniłem, co zrobiłem źle. Do załamania daleko, ale leży mi to na wątrobie.


Ostatnie upały dały się wam we znaki podczas treningów?
FARID ALI: - Trener Skrobacz przesunął je z godz. 16.00 na 18.30. Ale ja nie narzekam. Nie ma co płakać, skoro mecz może się toczyć w takich tropikalnych warunkach i trzeba być na to przygotowanym.

 

Z tej samej kategorii