Wzmocnienia w GKS-ie Tychy, czyli spiesz się... powoli

Pilka nozna. IV liga. GKS II Tychy - KS Panki. 11.09.2016
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Władze klubu zapowiadają kolejne wzmocnienia, ale na pewno umowy nie będą finalizowane w szybkim tempie. To nauczka wyciągnięta z lat poprzednich.

Gdy w przeszłości trenerem GKS-u był Tomasz Hajto, a dyrektorem sportowym Marcin Adamski, zimą miało miejsce wielkie zbrojenie drużyny, która miała walczyć o utrzymanie w I lidze. Rewolucja kadrowa była, ale spadku uniknąć się nie dało. Obecnie z innym sztabem i innymi działaczami tyszanie szykują się na podobną walkę, ale w zupełnie innym stylu. Jak na razie jedynym transferem jest 21-letni obrońca Remigiusz Szywacz.


Władze tyszan przekonują jednak, że to dopiero początek wzmocnień. - Należy się spodziewać nowych nazwisk. Wykonujemy trudną pracę, okienko otwarło się dopiero niedawno. Myślę, że krok po kroku będziemy chcieli zasilić kadrę. Czas mamy do końca stycznia, bo wtedy drużyna wyjeżdża na obóz w Kamieniu - przyznaje prezes spółki Tyski Sport Grzegorz Bednarski.


Ilu więc transferów w zimowym okienku mogą spodziewać się kibice drużyny z ul. Edukacji? - Myślę, że w tym tygodniu pochwalimy się jeszcze jedną informacją, a później należy spodziewać się z dwóch, może trzech nowych twarzy. Cały czas sztab szkoleniowy testuje także kandydatów do zespołu. Nie chcemy za szybko podejmować decyzji transferowych, dlatego bardzo starannie przygotowujemy każdy ruch - dodaje Bednarski.

 

Przypomnijmy, że latem tyszanie zakontraktowali trzech piłkarzy - Jakuba Świerczoka, Jakuba Kowalskiego oraz Filipa Areżinę, który dołączył do drużyny jako ostatni, ale okazał się transferowym niewypałem. Nic więc dziwnego, że teraz trenerzy i działacze poruszają się w tej materii jeszcze bardziej ostrożnie i uważnie.

Z tej samej kategorii