Golkiper z Roosevelta: „Tylko dzięki niemu zatrzymamy te 24 tysiące widzów na kolejne mecze”

Radosław Janukiewicz
 /  fot. Tomasz Markowski  /  źródło: newspix.pl
16-02-2016 | 15:38

Autor: Dariusz Leśnikowski

W najbliższą niedzielę (godz. 18.00) Górnik Zabrze w derbach Śląska podejmie Ruch Chorzów. Nastroje w obozie zabrzańskim po inauguracyjnym 0:3 z Cracovią są kiepskie - czego nie kryje Radosław Janukiewicz.

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: W poniedziałek dostaliście od trenera dzień wolnego. Chyba dobrze; mentalnie się przyda, prawda?

RADOSŁAW JANUKIEWICZ: Trudno powiedzieć... Po takim laniu, jak to sobotnie, dzień odpoczynku i „niemyślenia” o piłce dobrze robi. Z drugiej strony - jest chęć jak najszybszego „odbicia się”, rewanżu, rehabilitacji.


Kiedy ostatnio miał pan uczucie podobnego „kaca” po zejściu z boiska?
RADOSŁAW JANUKIEWICZ: Parę razy się zdarzyło, niestety... Po raz ostatni - chyba w okresie gry w Pogoni, gdy na Wiśle dostaliśmy „piątkę” (30 maja 2014 - dop. red.). Uczucie było podobne.


Coś nie służy panu ten Kraków... Choć z drugiej strony - akurat z Kałuży szczecinianie zazwyczaj punkty wywozili.
RADOSŁAW JANUKIEWICZ: Fakt. To moja pierwsza porażka z Cracovią w ekstraklasie. Szkoda, że w takich okolicznościach, na inaugurację rundy.


Co się dzieje w głowie zawodnika - na przykład w autokarze, w drodze powrotnej do domu - gdy rozpamiętuje trzy bramki stracone w pierwszych 30 minutach?
RADOSŁAW JANUKIEWICZ: Różne myśli się kłębią. W tym jedna główna: źle weszliśmy w mecz. Sami nakręciliśmy rywala własną niemocą. Cracovia grała to, co lubi, a my musieliśmy się próbować pozbierać mentalnie już w trzeciej minucie. Co - jak wiadomo - nam się nie udało.


A „złe wejście w mecz” to kwestia braku koncentracji?
RADOSŁAW JANUKIEWICZ: Chyba niefartu.


?
RADOSŁAW JANUKIEWICZ: Bartek Kapustka uderzył na siłę. Starałem się obronić ten strzał nogą, ale piłka prześlizgnęła mi się po niej i wpadła do siatki tuż przy słupku. Ciut więcej szczęścia i ten strzał byłby obroniony... Analiza tej sytuacji jeszcze przede mną, ale trzeba już chyba o niej przestać myśleć i skupić się na tym, co przed nami.


Zanim przejdziemy do derbów, jeszcze pytanie o to, czy w przerwie w szatni nie zabrakło wam już wiary?
RADOSŁAW JANUKIEWICZ: Przy 0:3 trudno o hurraoptymizm, ale mówiliśmy sobie, że szybko strzelony gol być może pozwoli nam jeszcze wrócić do gry, odmienić losy meczu. Ale nic wpaść nie chciało.


Nawet jak nie chce wpaść, grając „na zero z tyłu” można zdobyć punkt. Gra obronna Górnika była jednak w sobotę po prostu kiepska. To wynik roszad w tej formacji w stosunku do ostatnich sparingów?
RADOSŁAW JANUKIEWICZ: Nie szukajmy usprawiedliwień w ustawieniu personalnym i nie szukajmy pojedynczych winnych. Po prostu nie zastosowaliśmy się do założeń gry jako całość, jako drużyna. Wszyscy za tę klapę na inaugurację odpowiadamy. Ale - szukając na siłę pozytywów - wolę raz przegrać 0:3 niż trzy razy 0:1.

Waszym zdaniem
Kto wygra niedzielne derby Śląska?