Golański: Na naleśniki przyjdzie czas

Paweł Golański
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus
Leszek Błażyński 26-03-2016 | 07:54

Autor:

- Czy nastroje poprawiły się? Nie podchodziłbym do tego w ten sposób, że za Ojrzyńskiego było fatalnie w szatni, a teraz jest kolorowo – mówi Golański.

LESZEK BŁAŻYŃSKI: W sobotę ma pan zagrać w meczu drugiej drużyny w Częstochowie ze Skrą.
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Sam wyszedłem z taką inicjatywą. Przekazałem trenerowi Janowi Żurkowi, że chciałbym wystąpić w tym spotkaniu. Szkoleniowiec przystał na to i prawdopodobnie rozegram 45 minut. Miałem naderwany mięsień dwugłowy uda, ale moja rehabilitacja przebiega prawidłowo. Nie chciałem szybciej wracać, bo poprzednio popełniłem błąd. Przekonywałem, że dobrze się czuję i przyplątała mi się nowa kontuzja.

 

Są szanse na to, że zagra pan w meczu z Pogonią Szczecin, który odbędzie się 1 kwietnia?
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Po tym trzecioligowym starciu lepiej będę wiedział, w jakiej jestem formie fizycznej. A ocena mojej dyspozycji oczywiście będzie należała do trenera. Czasami pośpiech nie jest wskazany. Dlatego możliwe jest to, że będę w stu procentach gotowy, ale na ostatni mecz sezonu regularnego z Koroną.


I nie będzie to dla pana zwykłe spotkanie ligowe, bo kilka sezonów spędził pan w Kielcach.
PAWEŁ GOLAŃSKI:- Mam bardzo dobre wspomnienia z Korony i jeśli faktycznie zagram, to serce mocniej zabije. Z kolegami z Kielc porozmawiam poza boiskiem, a na murawie będę chciał pomóc Górnikowi w wygranej.


Zarówno tam, jak i w Zabrzu pracował pan z Leszkiem Ojrzyńskim. Był pan zaskoczony tym, że tak słabo poszło mu przy Roosevelta?
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Nie spodziewałem się, że Górnik pod jego wodzą będzie osiągał takie niezadowalające wyniki. W piłce, jak w życiu, przychodzą słabsze momenty. Za kiepskie rezultaty nie ponosi jednak winy tylko trener, ale my wszyscy. Trzeba to przyjąć na klatę i jasno powiedzieć, że jako zespół popełniliśmy za dużo błędów. Odpowiedzialność spada na wszystkich, a konsekwencję tego poniósł trener Ojrzyński. Szkoleniowiec powtarzał jednak, że nie ważne jak się zaczyna, ale jak kończy. Mocno wierzymy w to, że się podniesiemy.


Ojrzyński w derbowym spotkaniu z Ruchem ustawił pana jako skrzydłowego. To było duże zaskoczenie.
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Niektórzy myśleli, że szkoleniowiec nagle wpadł na ten pomysł, a to było ćwiczone na treningach. Jednak nic z tego nie wyszło. Przegraliśmy z Ruchem, a ja wcale nie pomogłem drużynie. Jako skrzydłowy zdarzyło mi się grać w Koronie czy w rumuńskim Targu Mures, ale w spotkaniu z chorzowianami dodatkowym utrudnieniem było to, że byłem ustawiony na lewej stronie pomocy.


Czy wraz z przyjściem Żurka atmosfera w zespole poprawiła się?
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Nie podchodziłbym do tego w ten sposób, że za Ojrzyńskiego było fatalnie w szatni, a teraz jest kolorowo. Atmosferę nakręcają wyniki. To jest najważniejsze. Jak drużynie nie idzie, to wiadomo, że nie ma powodów do radości.

 

Wasz nowy trener od lat nie pracował w ekstraklasie. Zaskoczył czymś pana?
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Każdy trener ma swoją filozofię. Żurek wymaga od nas, abyśmy grali w piłkę, a nie walili na oślep. Ma sporo cennych uwag i wskazówek. W szatni jest nas ponad dwudziestu, każdy ma inny charakter, temperament i nie łatwo zapanować nad tym, ale wiemy, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Są u nas Ślązacy, piłkarze z innych regionów, obcokrajowcy, starsi, młodsi... ale mamy wspólny cel i do niego dążymy. Ja chcę wreszcie grać, bo dotychczas wystąpiłem w trzech meczach i nie dałem drużynie, tyle ile bym chciał.


Trener pozwala panu na jedzenie naleśników z nutellą? Pytam, bo ostatnio Max Kruse z VfL Wolfsburg został ukarany finansowo za jedzenie zbyt dużej ilości kremu czekoladowego.
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Te naleśniki z nutellą ciągną się za mną od czasu, gdy trener przygotowania fizycznego Korony Michał Adamczewski, chcąc mi wbić szpilę, rozpowiadał, że za dużo jem. Prawda jest taka, że słodyczy nie ma w moim menu, a jedynie lubię zjeść sobie na śniadanie naleśnika z nutellą. Ostatnio jednak przerzuciłem się na płatki z mlekiem. A na naleśniki przyjdzie za niedługu jeszcze czas. Jeśli trener będzie miał jednak uwagi do mojego jadłospisu, na pewno mi o tym powie, bo to osoba, która mówi prosto z mostu.

 



Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~TeresaUżytkownik anonimowy
~Teresa :
No photo~TeresaUżytkownik anonimowy
Wpisy Janka to powiew głupoty i malostkowasci....
29 mar 14:37
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Golański to powiew młodości w KSG!
26 mar 14:36 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza: