Nowy GieKSiarz: „Miałem nadzieję, że moja droga do ekstraklasy będzie krótsza... ”

Patryk Szymański
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus
19-02-2016 | 23:10

Autor: Dariusz Leśnikowski

Dla niespełna 23-letniego Patryka Szymańskiego GKS jest już czwartym klubem I-ligowym, w którym dane mu będzie występować.

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: Pochodzi pan z Łomży. Podlasie nie jest regionem o wielkich tradycjach piłkarskich, liczy się tam przede wszystkim Jagiellonia. W Białymstoku przegapiono zdolnego chłopaka?

PATRYK SZYMAŃSKI: Kiedy jako nastolatek grywałem w juniorskiej kadrze województwa, pojawiła się oferta z Jagiellonii, ale dotyczyła gry w zespołach młodzieżowych. A ja w Łomży już w wieku 16 lat miałem okazję grać w drużynie seniorów.


Trudne zderzenie?
PATRYK SZYMAŃSKI: Fizycznie nawet nie. Trudniejsze było przestawienie się na bardziej odpowiedzialne granie. W juniorach pozwalałem sobie na dużo: brałem piłkę, holowałem ją - taki beztroski futbol, w poszukiwaniu bramek. W seniorach trzeba się było tego oduczyć, bo każda strata mogła być groźna. Ale gole wciąż strzelałem. W IV lidze - chyba czternaście, do tego kilkanaście asyst. Później, w III lidze, zaliczyłem 11 bramek i 10 asyst. No i wtedy zgłosiła się po mnie Miedź.


Nigdy żaden klub ekstraklasowy się nie panem zainteresował? Pytam, bo 22-latek to ukształtowany piłkarz. Jeśli ma kwalifikacje na ekstraklasę, już w niej powinien grać!
PATRYK SZYMAŃSKI: W grudniu trenowałem przez jakiś czas w Podbeskidziu. To było już zresztą drugie podejście, bo wcześniej byłem też w Bielsku-Białej u trenera Leszka Ojrzyńskiego. Informacja zwrotna teraz była krótka: klub jest na ostatnim miejscu w tabeli, potrzebuje zawodników doświadczonych, którzy pomogą w utrzymaniu, a nie graczy dopiero wchodzących do ligowej piłki. Ale - odpowiadając wprost - też miałem nadzieję, że moja droga do ekstraklasy będzie krótsza...


Ma pan sobie coś do zarzucenia?
PATRYK SZYMAŃSKI: W kwestii zaangażowania w trening - ani trochę. Ale bywałem w przeszłości czasem nieco krnąbrny...


Co to znaczy?
PATRYK SZYMAŃSKI: Strasznie ambitny byłem, nadmiar tej ambicji mnie zżerał, negatywnie na mnie wpływał w przypadku niepowodzeń. Nie bardzo radziłem sobie z sytuacjami, w których trener na mnie nie stawiał. To mnie blokowało na treningach.