Paweł Golański: Z Madejem nie grałem od wieku juniora!

GORNIK ZABRZE - TRENING
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: własne
11-01-2016 | 10:41

Autor: Dariusz Czernik

Nowy nabytek Górnika o rozstaniu z rumuńskim klubem i powodach transferu do Zabrza.

DARIUSZ CZERNIK: Do końca udało się utrzymać pana transfer do Zabrza w głębokiej tajemnicy. Kiedy okazało się, że może pan trafić do Górnika?
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Wszystko działo się szybko, ale też był czas, by wszystko przeanalizować i wybrać ofertę, która moim zdaniem była najciekawsza. Wcześniej nie można było zbyt wiele mówić, skoro miałem ważny kontrakt w Rumunii. Rozwiązałem umowę w czwartek rano, a wieczorem podpisałem kontrakt w Zabrzu. Wierzę, że to dobry wybór.
Na brak znajomych nie może pan narzekać...
PAWEŁ GOLAŃSKI: - To prawda. I to bardzo dobrych znajomych, z którymi grałem przez wiele lat, których – jak Łukasza Madeja – znam w zasadzie od dziecka. Wychowaliśmy się na jednej ulicy w Łodzi, graliśmy w juniorskich drużynach ŁKS i reprezentacji, ale nigdy potem nie wyszliśmy na boisko w jednej drużynie w dorosłej piłce. Wiosną będzie ku temu okazja. Po tylu latach... A to przecież nie koniec. Olek Kwiek, Maciek Korzym, Michał Janota, Radek Sobolewski ze wspólnej gry w kadrze. Jak się tyle lat gra w lidze, to w zasadzie w każdym klubie ktoś znajomy się znajdzie.
Ktoś z nich wiedział?
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Dwie osoby. Był wśród nich Maciek Korzym, którego trochę podpytałem do zespół. Powiedział, że warto.
Dlaczego więc Górnik?
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Miałem pięć ofert. Dwie z naszej ligi, w tym jedną z klubu, który jest dziś w górnej ósemce. Jedną z Rumunii, jedną z jeszcze innej ligi i oczywiście z Górnika. Rozmawiałem z rodziną, z trenerem Ojrzyńskim, którego dobrze znam, co też pomogło zdecydować się na Zabrze. Przede wszystkim jednak liczyła się marka Górnika. To wciąż w polskiej piłce wielka firma, klub, który ma wszystko, by odgrywać w lidze znaczącą rolę. Grając w jeszcze w Kielcach obserwowałem, jak powstaje nowy stadion. Dziś wszystko jest w zasadzie gotowe, mam szczęście trafić do Zabrza krótko przed otwarciem obiektu.
Na derby z Ruchem...
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Wiele osób to podkreśla. Co mogę powiedzieć? Kto tego nie lubi. Występowałem w pucharach i w reprezentacji, chciałem jeszcze zagrać w klubie, który ma tysiące kibiców, piękną historię i budzi duże emocje.
Dodajmy, że zajmuje piętnaste miejsce w lidze. To nie odstraszało.
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Gdybym patrzył tylko na tabelę, to grałbym dziś w innym miejscu. Już końcówka ubiegłego roku była bardzo dobra i chyba pokazała faktyczny potencjał Górnika. A wierzę, że będziemy jeszcze lepsi.
Z Rumunii dochodziły głosy, że Golański radzi sobie bardzo dobrze...
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Trudno oceniać samego siebie, ale też byłem zadowolony. Regularnie grałem, miałem sporo asyst. Kilka fajnych meczów też zagraliśmy. Choćby z St. Etienne w eliminacjach Ligi Europy. Nie mówię już o meczu o Superpuchar Rumunii. To był mój debiut, wygraliśmy bardzo prestiżowe spotkanie ze Steauą Bukareszt. Pomijam już, że kilka lat tam grałem, ale to legenda rumuńskiego futbolu.
Krótko pracował pan z Danem Petrescu.
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Jego ten wynik ucieszył najbardziej, w końcu Steaua to klub najbliższy jego sercu. To Petrescu zadzwonił do mnie z propozycją gry w Targu Mures, potraktowałem to jako wyróżnienie. Takiej osobowości się nie odmawia. Niestety, po trzech tygodniach dostał ofertę nie do odrzucenia z Chin i nas opuścił.
Dlaczego rozwiązał pan w kontrakt?
PAWEŁ GOLAŃSKI: - Problemy klubu rosły z miesiąca na miesiąc. Trudno było mu realizować wcześniejsze ustalenia, więc po rozmowie z prezesem uznaliśmy, że się rozstajemy. W Rumunii dziś tylko 2-3 kluby nie mają problemów, tamtejsza piłka klubowa jest w poważnym kryzysie.

 



Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Górnik odmładza skład.
11 sty 16:24 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza: