Setny raz Szeweluchina. „Zabrze jak drugi dom”

RUCH CHORZOW - GORNIK ZABRZE
 źródło: Pressfocus

Ukraiński stoper Górnika Zabrze w środowym meczu z Lechem Poznań może zaliczyć jubileuszowy występ w ekstraklasie.

Oleksandr Szeweluchin w jutrzejszy wieczór przy Roosevelta będzie miał swój osobisty „jubel”. Wszystko wskazuje na to, że rozegra setny ligowy mecz w barwach Górnika. Co prawda w piątek we Wrocławiu zabrakło go w składzie, ale w starciu ze Śląskiem kartki skutkujące pauzą ujrzało dwóch defensorów - Marcis Oss i Adam Danch, dlatego trener Leszek Ojrzyński najpewniej po krótkiej „poderbowej” przerwie znów postawi na „Szewę”.


MACIEJ GRYGIERCZYK: Zaskoczony, że to już mecz nr 100 w polskiej ekstraklasie?
OLEKSANDR SZEWELUCHIN: Najpierw trzeba go zagrać… Jakby się tak zastanowić, to rzeczywiście wygląda to nieźle. Nie ukrywam, że trochę jestem dumny, że odbywa się to w takim klubie. Cieszy mnie to. Mam nadzieję, że rzeczywiście ten setny mecz rozegram na Górniku, ale najważniejsze, by była wygrana. Czy to mój setny występ, czy 35. - nieistotne. A czy zaskoczenie, że to już? Jestem w Zabrzu od czterech lat i wiedziałem, że zbliżam się do tej cyfry. Gdy miałem dziewiątkę z „haczykiem”, Jurek Mucha wspomniał mi o tym. Żeby samemu liczyć - to nie, choć pewnie byłbym w stanie. Przyznam z kolei, że nie pamiętam tego „środkowego” występu, nr 50. Przypomnieli mi w klubie, że graliśmy wtedy… również z Lechem, tyle że na wyjeździe.

 

A co zostało w głowie z debiutu w lutym 2012?
OLEKSANDR SZEWELUCHIN: U siebie, z Legią, wygrana 2:0… To, co mnie zaskoczyło, to fakt, że na dwa dni przed meczem boisko i cały stadion były zaśnieżone. Nie wierzyłem, że to spotkanie w ogóle się odbędzie! Zresztą, stadion miał wtedy kiepski wygląd, były już wykopane dziury pod trybuny, zaczynała się budowa… Do tego lekki mróz i stałe opady śniegu. Dobę przed meczem tylko dzieci sprzątały murawę, czym byłem zaskoczony. Na Ukrainie też jako dzieciak odgarniałem, ale dla siebie, w ramach półgodzinnej rozgrzewki. Zwykle w takich sytuacjach pomagają jednak żołnierze. Wojsko ma wielu ludzi, niewiele roboty, więc można się dogadać, a zawsze są chętni do wsparcia, jeśli nie trzeba… zjeżdżać pod ziemię. To zapamiętałem sprzed debiutu w Górniku.

 

Szybko zaaklimatyzował się pan, opanował język. Zabrze to już dla pana drugi dom?
OLEKSANDR SZEWELUCHIN: Oczywiście. Moją małą ojczyzną jest Kozyn, miasteczko 20 km od Kijowa. Tam spędziłem najmłodsze lata, a do stolicy jeździłem po naukę. Szkoła, akademia Dynama Kijów, potem skończyłem Uniwersytet w Kijowie… Kupiłem tam mieszkanie, ale byłem przyzwyczajony do Kozynia i tamtejszej przyrody. Las, jezioro, rzeki, Dniepr… W latach 90. wyglądało to oczywiście o wiele piękniej, nawet sarny biegały, potem z roku na rok coraz bardziej się to zabudowywało. Zawsze ciągnęło mnie do Kozynia. A Zabrze? To moje drugie miasto, Polska drugim krajem. Tu czuję się bezpieczniej nawet niż na Ukrainie. Wiele się tu zdarzyło, dużo ważnych chwil. Córka chodziła do przedszkola, a teraz do szkoły, żona w Gliwicach urodziła trzecią córeczkę, poznałem tutejsze życie. Nie ma co narzekać, bardzo mi się tu podoba i uważam, że Polacy powinni być dumni ze swojego kraju.

 

A czy w środę kibice Górnika w końcu będą mogli być dumni z drużyny?
OLEKSANDR SZEWELUCHIN: Chcemy się zrehabilitować. Nie lubię i nie chcę rzucać przed tym meczem głośnych słów. Wolę wyjść na boisko i zrobić swoje, wreszcie wygrać mecz, by kibice się cieszyli i my też, choć oczywiście tylko przez jeden wieczór, by potem wrócić do swych obowiązków. Nie chcę niczego obiecywać. Podbeskidzie pokazało, jak można wygrać z Lechem. Podchodzimy do sprawy pozytywnie. Wiemy, że domowe mecze - i nie tylko domowe - musimy wygrywać. Chcemy odnieść zwycięstwo na nowym stadionie.


Gra przy takiej publiczności, jak w derbach z Ruchem, robi wrażenie?
OLEKSANDR SZEWELUCHIN: Zadaję sobie pytanie, jaka będzie frekwencja. Czy część kibiców trochę obrazi się za derby… Pewnie będzie mniej niż na Ruchu, ale 10, 15 tysięcy powinno być. Nawet same trybuny robią wrażenie. Wieczór, światła, kibice… Ta aura dodaje na boisku energii, ale gdy już na nie wyjdziemy, to koncentrujemy się tylko na przeciwniku, piłce, bramce. Tyle.

Czy Górnik wygra w środę z Lechem?
Plebiscyt PS
Z tej samej kategorii