Pech młodego zabrzanina. Kolejna kontuzja.

Marcin Urynowicz
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus
26-01-2016 | 11:50

Autor: Dariusz Czernik

Wiele wskazuje na to, że Marcin Urynowicz straci kolejny okres przygotowawczy.

Piłkarz od kilku dni leczy kontuzję pękniętej piątej kości śródstopia i póki co nie wiadomo, gdzie spędzi rundę wiosenną. Szansa, że szybko wznowi zajęcia jest przy tej dolegliwości niewielka. - Pech... Wydarzyło się to w czwartek na treningu drugiej drużyny. Źle stanąłem i poczułem silny ból. Na ostrym dyżurze okazało się, że nie jest dobrze – mówi Marcin Urynowicz, który dwa tygodnie temu znalazł się na liście transferowej, którą opublikował Górnik Zabrze.
- Na pewno go nie skreślamy. Chcę jednak, by podobnie jak Konrad Nowak regularnie grał w niższej lidze i wrócił do nas latem – mówił wtedy trener zabrzan, Leszek Ojrzyński, który od chwili pojawienia się na Roosevelta nawet raz nie skorzystał z usług 19-letniego napastnika.

Dostał wolne
Urynowicz trafił do Górnika latem ubiegłego roku w zasadzie bez okresu przygotowawczego, bowiem jeszcze na początku lata grał mecz w barwach Gwarka Zabrze. Co prawda Robert Warzycha w kilku pierwszych kolejkach wystawiał zawodnika na boisko - w meczu z Piastem w Gliwicach nawet w wyjściowej jedenastce - ale po czwartej kolejce zniknął z kadry. Co więcej, zagrał jeszcze osiem minut w pożegnalnym meczu Warzychy z Zagłębiem Sosnowiec w Pucharze Polski i dostał... wolne. Trener Leszek Ojrzyński uznał, że Urynowicz potrzebuje nie treningu, ale odpoczynku. Kiedy jednak po blisko dwóch tygodniach zawodnik zaczął trenować, jego sytuacja niewiele się zmieniła. Urynowicz od września do grudnia tylko pięć razy zagrał w drugiej drużynie, ale nawet raz nie przebywał na boisko 90 minut. Wszystko przez problemy zdrowotne ze stawem skokowym. Ostatecznie późną jesienią piłkarz przeszedł zabieg. O grze nie było mowy, Górnik miał w planie liczne transfery do klubu, więc zapadła decyzja, by pół roku spędził poza Zabrzem. Sam Urynowicz był z takiego rozwiązania zadowolony. - Miałem nadzieję, że solidnie przepracuję zimę, regularnie będę grał i wrócę silniejszy. Nic z tego. Oba urazy nie są ze sobą powiązane. Staw skokowy miałem operowany w prawej nodze, teraz mam uraz lewej stopy. Najgorzej, że nie mam dziś pojęcia, kiedy wznowię treningi – dodaje piłkarz.

Tychy były najbliżej
Gdzie Urynowicz miał spędzić wiosnę? Początkowo mówiono o GKS Katowice i Kotwicy Kołobrzeg, potem o Rozwoju Katowice i GKS Tychy. Kilka dni temu wydawało się, że Urynowicz trafi właśnie do ostatniego z wymienionych klubów. Skoro jednak wróciły problemy zdrowotne, to tematu dziś w zasadzie nie ma. - Były różne oferty. Jedna mniej, inne bardziej konkretne, ale wydaje się, że znalazłbym sobie klub. Teraz? Co prawda niższe ligi wznawiają rozgrywki nieco później niż ekstraklasa, więc miałbym nieco więcej czasu, by dojść do siebie, ale trudno spekulować, co może się wydarzyć w ciągu kilku najbliższych tygodni, skoro nie ma mowy o regularnym treningu. Od ponad pół roku wszystko idzie jak „po grudzie”. Myślałem, że rok 2016 zacznie się pozytywnie, ale nic z tego... - kończy piłkarz, który w Gwarku strzelał po kilkadziesiąt goli w sezonie, a póki co nie jest w stanie zaistnieć w „dorosłej” piłce. W marcu pochodzący z Biskupic – dzielnica Zabrza – Urynowicz skończy 20 lat.