Pro Junior System: Górnik na dnie, ale GKS Tychy wiceliderem - i sporo na tym zarobi

GKS Tychy - Gornik Zabrze
 /  fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Olimpia Grudziądz przed rokiem stawiała na młodzież najrzadziej w I lidze i była czerwoną latarnią” rozgrywek. Dziś robi to najczęściej, trzyma się z dala od dna tabeli i ma szansę na 1,3 mln nagrody od PZPN. Na Śląsku najlepiej wypada GKS Tychy. Poznajcie znaczenie i tajemnice systemu Efekt Pro Junior System.

Wypożyczony ze Śląska Wrocław bramkarz Jakub Wrąbel, obrońca o marce już uznanej w I lidze, czyli Damian Ciechanowski, wychowanek Adrian Bielawski i jeden z najlepszych napastników rozgrywek, wypożyczony z Piasta Gliwice Karol Angielski. W sporej mierze tych czterech zawodników zapewniło Olimpii Grudziądz pierwsze miejsce na półmetku premierowej edycji Pro Junior System – wprowadzonego przed sezonem przez PZPN programu dla klubów ze szczebla centralnego, promującego i nagradzającego stawianie na zawodników młodych i wychowanków. To był krok w przód, rozszerzający zapis o konieczności posiadania na boisku co najmniej jednego młodzieżowca (ur. po 31.12.1995) podczas każdego spotkania o I-ligowe punkty.

 

Same plusy
Przed rokiem, w analogicznym okresie wkład młodzieżowców w występy zespołu z Grudziądza – który zamykał wówczas tabelę - wynosił niespełna 9 procent (dane za 90minut.pl). Dziś jest to blisko 30 procent, a drużynie Jacka Paszulewicza raczej spadek nie grozi. A więc – same plusy! W klasyfikacji PJS ma dużą przewagę, a za triumf w niej związek przewidział 1,3 mln zł premii. Dla klubu, którego roczny budżet oscyluje wokół 5 mln, jest to więc kwota niebagatelna.
Za plecami Olimpii – najwyżej spośród wszystkich klubów naszego regionu – plasuje się GKS Tychy. W 7. kolejce beniaminek pokonał ówczesnego lidera tabeli, będące jeszcze bez porażki Wigry Suwałki, mając w wyjściowym składzie młodzieżowców Pawła Florka i Wojciecha Szumilasa oraz wychowanka Mateusza Grzybka (w drugiej połowie na boisku zameldował się jeszcze Dawid Błanik). Ci trzej zawodnicy z rocznika 1996 nie dość, że wnoszą do gry GKS-u wymierną wartość sportową, to jeszcze punktują w Pro Junior System.
- Chwała trenerowi Kieresiowi – o trenerze Szatałowie tego powiedzieć jeszcze nie mogę, bo pracuje zbyt krótko – że wprowadzał naszych młodzieżowców. To właściwy kierunek dla wszystkich polskich klubów. Powinniśmy wzorować się na krajach bałkańskich, a także Austrii czy Szwajcarii, którzy promują, sprzedają, a dzięki temu kluby są w stanie się rozwijać. Jeśli uzyskamy za PJS pieniądze, będziemy mogli zainwestować je z korzyścią dla naszej młodzieży – mówi [Piotr Mrozek], koordynator grup młodzieżowych GKS-u Tychy.

 

Bez odcinania kuponów
Za zajęcie 2. miejsca w PJS PZPN przewidział 1,1 mln zł. Jest tylko jedno „ale” – by je uzyskać, trzeba się utrzymać, a beniaminek zimuje dziś w strefie spadkowej. W Tychach są jednak dobrej myśli.
- Szkolenie młodzieży to jeden z naszych priorytetów. To właśnie ci piłkarze, którzy teraz występują w zespołach U-14, U-15, U-17, U-19, są przyszłością GKS-u Tychy. Już teraz możemy być przykładem dla innych klubów na Śląsku. W PRO Junior System jesteśmy na drugim miejscu, a nasza długofalowa polityka transferowa się nie zmieni. GKS ma być zespołem odważnie stawiającym na młodych piłkarzy z regionu, na wychowanków. W Tychach nikt nie będzie odcinał kuponów od kariery. Już od jakiegoś czasu taki system funkcjonuje. Sztab pierwszego zespołu jestem w stałym kontakcie z trenerem rezerw oraz koordynatorem grup młodzieżowych. Najzdolniejsi mogą liczyć na nagrodę w postaci włączenia do kadry pierwszego zespołu, a następnie regularnych występów w wyjściowej jedenastce - podkreśla Grzegorz Bednarski, prezes spółki Tyski Sport.

 

Górnik na dnie
Kamila Kieresia, który nie bał się stawiania na młodych i nie chciał pozyskiwać zawodników powyżej „trzydziestki” w Tychach już nie ma – podobnie jak Dariusza Dźwigały w Podbeskidziu. Za jedno w Bielsku-Białej mogą jednak z pewnością być mu wdzięczni: odważnie i konsekwentnie desygnował do wyjściowej jedenastki zaledwie 17-letniego Daniela Mikołajewskiego. Po przyjściu Jana Kociana, młodziutki defensywny pomocnik poszedł nieco w odstawkę. Słowak docenił za to Łukasza Zakrzewskiego. Prawy obrońca zaliczył debiutancką rundę w barwach „górali” a w PJS – jako wychowanek – punktował nawet lepiej niż Mikołajewski.

 

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~jaUżytkownik anonimowy
~ja :
No photo~jaUżytkownik anonimowy
co z tego, że Tychy mają młodzieżowców jak brylują na dnie. Wcale nie muszą dać dużych pieniędzy. Zwycięstwo z Wigrami dla Tych to nie zasługa młodzieżowców. Z kolei dla Wigier strzelił 20 latek. Podobny przypadek ze Śląskiem Wrocław. Co z tego jak mają młodych zawodników jak nie są piłkarze dobrej jakości
1 sty 18:07 | ocena:89%
Liczba głosów:9
89%
11%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Tychy są skończone, nie dostaną z tej kasy nic bo spadną. Na wiosnę mają pięć meczów derbowych - wszystkie na wyjeździe. Zaczynamy ich spuszczać w Zabrzu !!!
2 sty 11:13 | ocena:92%
Liczba głosów:12
92%
8%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JanUżytkownik anonimowy
~Jan
No photo~JanUżytkownik anonimowy
do ~Janek:
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
1 sty 12:44 użytkownik ~Janek napisał
Górnik dostanie z magistratu.Po co mu jakaś młodzież?
A w chorzowie co będzie z młodzieżą ? skoro wszyscy się uwzięli i chcą żywcem pochować najlepszego złodzieja w kraju ? szkoda tylko sprzedanego kilka razy herbu ;/
1 sty 13:01 | ocena:83%
Liczba głosów:6
17%
83%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii