Stanek: Będziemy śledzić dalszy rozwój Maticia

Zaglebie Sosnowiec - Wisla Krakow
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Z sosnowieckim zespołem nie trenuje już Tin Matić. 19-letni Chorwat wrócił do Legii, skąd został pozyskany ostatniego lata. Okres jego wypożyczenia został tym samym skrócony o pół roku.

- Cały czas bacznie obserwowaliśmy go w zimowych sparingach – mówi dyrektor sportowy Zagłębia, Robert Stanek. – Tin to bardzo fajny chłopak, ale doszliśmy do wniosku, że to jeszcze dla niego nie ten czas. Będziemy śledzić jego dalszy rozwój i dopingować mu na kolejnych etapach kariery. Czy kiedyś do nas wróci? Nigdy nie mów nigdy – ta zasada w futbolu zawsze pozostaje aktualna.
Maticia czeka teraz w Legii w zasadzie okres aklimatyzacji. Przy Łazienkowskiej spędził do tej pory jedynie kilkanaście dni – zaraz po tym jak w czerwcu został pozyskany z juniorów Dinama Zagrzeb. Szybko został oddany czasowo do Zagłębia, by regularnie grać na zapleczu ekstraklasy i nabierać boiskowej ogłady.
Przy Kresowej nie stał się jednak postacią pierwszoplanową, mimo że zaliczył 12 spotkań ligowych. Zdobył w nich jedną bramkę, drugą dorzucił w Pucharze Polski. Wydawało się, że po uszczupleniu kadry pierwszego zespołu o dwóch najlepszych strzelców – Michała Fidziukiewicza (kontuzja) i Jakuba Araka (transfer do Ruchu Chorzów) – dla Maticia otwiera się idealna szansa na wyrobienie sobie mocnej pozycji w drużynie. Przegrał jednak rywalizację z Vamarą Sanogo, dzisiaj jego klubowym partnerem.
Chorwacki nastolatek jest drugim zawodnikiem wypożyczonym z Legii, który w tym miesiącu wrócił do Warszawy. Wcześniej tym samym szlakiem podążył pomocnik Konrad Handzlik. Obaj trenują na razie z rezerwami stołecznego klubu. Niewykluczone, że na rundę rewanżową zostaną wypożyczeni do innych zespołów.

 

Z tej samej kategorii