Perspektywa gry Małkowskiego w Zagłębiu stopniała niemal do zera

Zbigniew Małkowski
 fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

Jeszcze kilkanaście dni temu obie strony były przekonane, że do podpisania kontraktu dojdzie. Nic z tego.

Sprawy zaczęły się jednak komplikować krótko przed końcem roku, gdy na rozmowy o przedłużeniu wygasającej umowy zdecydował się nieoczekiwanie dotychczasowy klub blisko 39-letniego bramkarza – Korona Kielce. Pertraktacjami na dwa fronty nie byli jednak zainteresowani działacze z Kresowej.
- Postawiłem sprawę jasno, czekam tylko w piątek do godz. 22.00 – mówił nam wczoraj po południu dyrektor sportowy Zagłębia, Robert Stanek. – Jeśli do tego czasu nie dostanę od Małkowskiego jasnego sygnału, sprawy nie ma.
Ultimatum zatem minęło i nic nie wskazuje na to, by w całej historii miał nastąpić jeszcze jeden nieoczekiwany zwrot akcji. Tym bardziej że sam zawodnik nie dostrzegał presji ze strony sosnowiczan. – Zbliża się Sylwester, każdy myśli o zabawie, ja też jeszcze odpoczywam i na razie nie zajmuję się sprawami klubowymi – pozwolił sobie na szczerość wczoraj o zmierzchu. – Członków rady nadzorczej Korony chyba w ogóle nie ma w mieście. A to ich trzeba przede wszystkim pytać o moją najbliższą przyszłość.
Szefowie Zagłębia nie będą jednak rozpaczać z powodu takiego, a nie innego finału sprawy. Na ich celowniku znajduje się kolejny bramkarz, 12 lat młodszy od Małkowskiego. Najprawdopodobniej zamelduje się już na pierwszym treningu sosnowieckiego zespołu – 9 stycznia. W ostatnim czasie występował poza granicami kraju. W tej chwili jest w trakcie rozwiązywania kontraktu ze swoim dotychczasowym pracodawcą.

 

Z tej samej kategorii