Napastnik Wisły grozi obrońcy Pogoni: Zdemoluję cię!

Zdenek Ondrasek
 fot. Łukasz Wieszała  /  źródło: FOCUSMEDIA
Michał Trela 27-01-2016 | 08:35

Autor:

Zdenek Ondraszek, nowy napastnik Wisły Kraków, nie może się doczekać spotkania z Jarosławem Fojutem z Pogoni Szczecin.

Dawno z przyjściem żadnego napastnika nie wiązano takich nadziei jak ze Zdenkiem Ondraszkiem. Czech też jest na razie zachwycony przyjęciem, jakie zgotowała mu drużyna.

- Zawodnicy tacy jak Arkadiusz Głowacki czy Paweł Brożek są legendami tego klubu i mogliby w ogóle nie zawracać sobie głowy jakimś nowym gościem z Czech. Tymczasem obaj są bardzo mili, sympatyczni, starają się pomóc w każdej sprawie. To dla mnie bardzo ważne, bo póki co w Polsce nie mam ani mieszkania ani samochodu. Czuję, że drużyna przyjmuje mnie z otwartymi rękami, a nie jak kogoś niepotrzebnego - mówi wyraźnie zadowolony Ondraszek.

 

Ostatnie cztery lata czeski napastnik spędził w norweskim Tromsoe. Uznał jednak, że czas na zmianę otoczenia. - Spędzić cztery lata w Norwegii, szczególnie na północy, gdzie pogoda nie jest dobra, nie jest łatwo. Stwierdziłem, że to wystarczy. Wiele już tam przeżyłem. Byłem królem strzelców, spadłem z ligi, awansowałem, utrzymałem się w lidze. Miałem poczucie, że czas na nowe wyzwanie w innym kraju i z innymi ludźmi. Miałem oferty z różnych klubów, ale Wisła była bardzo zdeterminowana. Dzwoniła do mojego menedżera niemal codziennie, a na rozmowy ze mną do Pragi pojechało trzech wysłanników. Wszystko było bardzo profesjonalne - mówi 27-latek.

 

Zanim jednak wychowanek Dynama Czeskie Budziejowice podpisał kontrakt z Wisłą, skontaktował się z Jarosławem Fojutem z Pogoni Szczecin, z którym grał w Tromsoe. - Jarek to miły gość i fajnie go będzie zobaczyć. Powiedział mi, że liga jest dobra, stadiony piękne i nowoczesne, nie mówił niczego złego. W końcu, gdy się zdecydowałem, powiedziałem mu, że jak zagramy przeciwko sobie, to go zdemoluję. On mnie trochę zgasił, mówiąc, że Wisła już z Pogonią w tym sezonie nie zagra, ale to nieprawda, bo możemy się przecież spotkać w play offie - mówi Ondraszek, pokazując, że już zna tajniki regulaminu polskiej ligi.

 

O ile o ekstraklasie wiedział wcześniej mało, Wisła nie była dla niego anonimowym klubem. - W Czechach każdy zna dwa polskie kluby - Legię Warszawa i właśnie Wisłę. Parę razy widziałem Legię w Lidze Europy w ostatnich latach. Po Wiśle widzę, że klub jest świetnie zorganizowany, mamy dobre centrum treningowe, stadion, ludzie mi pomagają. Drużyna też wygląda piłkarsko bardzo dobrze i nie wiem, jak może być na 13. miejscu w lidze, ale nie znam jeszcze polskiej ligi - mówi Ondraszek.

 

Czech, w parze w ataku z Brożkiem, ma pomóc Wiśle natychmiastowo się podnieść. - W Tromsoe graliśmy tylko jednym napastnikiem, ale to nie ma znaczenia. Liczy się, jakie jest wsparcie skrzydłowych, a z tym wyglądało różnie. Super gra się napastnikowi w parze z innym, bo zawsze łatwiej jest o stwarzanie sytuacji. Nie mogę się doczekać gry w piłkę o stawkę, bo sezon w Norwegii skończył się w listopadzie. Jestem więc na sporym głodzie - kończy 27-letni Wiślak.

 

 

Fantasy Ekstraklasa