Kamil Mazek: Hlouszek już wcześniej próbował mnie skasować, aż w końcu załatwił mnie łokciem!

zobacz zdjęcia » Kamil Mazek
 /  fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl
01-03-2016 | 14:42

Autor: Dariusz Leśnikowski, Zbigniew Cieńciała

Po dłuższej przerwie w ewidentnych kontrowersjach sędziowskich - takich wpływających w pewien sposób na wynik - gorąco zrobiło się w ekstraklasie w 24. kolejce. Wątpliwości dotyczą przede wszystkim dwóch spotkań: w Poznaniu i w Warszawie.

Dla kibiców i zawodników chorzowskiego Ruchu ważne jest to, co - również w kontekście decyzji sędziowskich - wydarzyło się przy Łazienkowskiej. Kontrowersja dotyczyła m.in. starcia Adama Hlouszka z Kamilem Mazkiem. Czystego - zdaniem arbitra Pawła Gila, choć patrząc na zdjęcie chorzowianina wykonane kilkanaście godzin po meczu - można mieć wątpliwości.

Źródło: Facebook

 

- Nie będzie się zajmować tą sprawą, wynika to z regulaminu. Sędzia po prostu widział tę sytuację i na boisku ocenił ją w taki, a nie inny sposób - wyjaśnia nowy manager ds. komunikacji „Ekstraklasy” SA, Maksymilian Michalczak. Ale ta ocena, dokonana przez arbitra, jest przedmiotem sporów.

 

- Sędzia momentami dopuszczał do brutalnej gry - cytowaliśmy już na naszych łamach Macieja Iwańskiego, który w ten sposób odnosił się nie tylko do wspomnianego wyżej pojedynku obrońcy Legii z pomocnikiem Ruchu. Sam Kamil Mazek też sugeruje, że w machnięciu łokciem w wykonaniu Hlouszka wiele było celowości. - Nie było w zagraniu Hlouszka przypadkowości. Już wcześniej próbował mnie skasować, w końcu udało mu się mnie łokciem załatwić. Według mnie defensor zawsze doskonale wie, gdzie znajduje się rywal - mówi chorzowianin.


Paweł Gil - nieoficjalnie - przyznał, że ze swojej pozycji na boisku w tym momencie widział jedynie upadek chorzowianina. - Wstępnie mogę tylko powiedzieć, że być może sędzia miałby na murawie lepszą możliwość oceny tej sytuacji, gdyby bardziej zdecydowanie poszedł w stronę linii bocznej. Z pozycji, w której był w tamtym momencie, mógł mieć problem z oceną ewentualnej celowości zagrania obrońcy. Cóż, sztuką jest przewidzieć, że do takiej sytuacji dojść może i odpowiednio się do niej ustawić - Zbigniew Przesmycki, szef Kolegium Sędziów PZPN, nie wydaje jednoznacznej opinii w sprawie podjętej przez lubelskiego rozjemcę decyzji.

 

Bo tak naprawdę alternatywą dla braku gwizdka byłoby przecież podyktowanie rzutu karnego i wyrzucenie Hlouszka z boiska! - Proszę wybaczyć: szczegółowa analiza tego spotkania jeszcze przede mną. Na razie mam do czynienia tylko z opiniami osób trzecich. I to opiniami rozbieżnymi: część znających się na rzeczy ludzi twierdzi, że ruch ręką legionisty był naturalny. Inni, że „opędzał się” od napastnika - szef naszych sędziów nie rozstrzyga wątpliwości, jakie trawią spore grono obserwatorów.

 

Reaguje za to na sugestię, że Czech nie tylko w tym przypadku sprawiał wrażenie zawodnika interweniujące z nadmierną ostrością (przekonał się o tym także na przykład Matusz Putnocky). - Jeżeli podczas naszego spotkania szkoleniowego (za paręnaście dni - dop. red.) dojdziemy do wniosku, że w jego pracy rękami jest celowość, z pewnością sędziowie będą zwracać na niego w tym aspekcie baczniejszą uwagę - podkreśla Zbigniew Przesmycki.

 

Fantasy Ekstraklasa



Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
~kibic :
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
Znowu kręcą lody!!!! FRYZJER wracaj!!!!! Legia na mistrza znowu wstyd przyniesie.
2 mar 11:06 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza: