Lipski: Dobrze, że mamie się nie oberwało

RUCH CHORZOW - LEGIA WARSZAWA
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus
Leszek Błażyński 10-03-2016 | 23:55

Autor:

- Nasze spotkania mogą doprowadzić fanów do zawału. Dwa ostatnie starcia to taki prawdziwy rollercoaster – przyznaje pomocnik, który w ostatnim meczu z Pogonią strzelił dwa gole.


O wizycie w Szczecinie
- Pierwszy raz grałem w lidze na stadionie w Szczecinie, rzadko teraz tam jestem i dlatego bardzo ucieszyło mnie to, że mogłem spędzić cały dzień w gronie rodzinnym. Trener pozwolił mi zostać w Szczecinie jeden dzień dłużej. Mama przygotowała mi dobre posiłki. Fajnie spędziłem ten czas, a we wtorek wróciłem kuszetką na Śląsk. W podróży mogłem się wyspać.

 

O wsparciu najbliższych
- Na meczu z Pogonią była moja mama, babcia, dziadek, kuzyn, ciotka i inni bliscy. Przyjechali też koledzy, z którymi znam się z gry w Salosie Szczecin. Wszyscy cieszyli się po moich bramkach. Gdy kumple podskakiwali do góry, usłyszeli kilka niemiłych słów ze strony fanów Pogoni. Mamie się na szczęście nie oberwało, bo siedziała w sektorze rodzinnym. Później słyszałem, że w telewizji było widać, jak moja mama cieszy się po moich bramkach.

 

O kibicowaniu Pogoni
Jestem sympatykiem tej drużyny, ale jako zawodnik Ruchu muszę zawsze dbać o dobro „Niebieskich”. Nie widzę również powodów, dlaczego miałbym się nie cieszyć ze strzelonych goli. Ten mecz był bardzo emocjonujący i czułem wielką satysfakcję, gdy trafiałem do siatki i zwyciężyliśmy.

 

O wypowiedzi prezesa Legii
- Czytałem na Twitterze wypowiedź Bogusława Leśnodorskiego (prezes napisał „Sensowny, normalny chłopak ten Lipski i umie grać w piłkę... ma szanse na poważna piłkę!”). Nie biorę sobie jednak takich słów do serca. Znam swoją wartość, a wiadomo, że po jednym meczu otrzymuje się komplementy, a po innym jest się krytykowanym. Nie ekscytuję się tym, że ktoś napisze o mnie, jaki to jestem dobry. Zagrałem w Szczecinie na dobrym poziomie i w kolejnym meczu chcę potwierdzić swoją formę. To jest ważne. Nie warto po dobrym meczu popadać w samozachwyt, a po gorszym się dołować. Trzeba mieć emocje na równym poziomie, pracować i wierzyć w siebie.

 

O letnim okienku transferowym
- Skupiam się na najbliższym meczu, a nie na tym, co będzie za trzy, cztery miesiące. Gdybym nad tym zaczął się zastanawiać, analizować, co może być w przyszłości, to mogłyby przyjść słabsze mecze i latem zapomniano by o mnie.

 

O emocjonujących meczach Ruchu
- Nasze spotkania mogą doprowadzić fanów do zawału. Dwa ostatnie starcia to taki prawdziwy rollercoaster. Prowadzimy, przegrywamy, a później sytuacja znowu się zmienia. Na pewno dostarczamy widzom sporo emocji. W meczu z Pogonią jednak pokazaliśmy cwaniactwo. To my byliśmy górą a nie rywale.

 

O bramkach traconych na początku meczu
- Mamy problemy z grą w pierwszych minutach. Musimy od początku kontrolować to, co dzieje się na murawie. Wcześniej nam się to nie zdarzało. Trener bardzo uczulał nas na to, aby być skoncentrowanym przez całe spotkanie. Ale te gole traciliśmy też dosyć pechowo. Mam nadzieję, że limit nieszczęść wiosną już wyczerpaliśmy.

 

O grupie mistrzowskiej
- W każdym spotkaniu walczymy o trzy punkty, ale inne drużyny nie śpią. Zespoły z miejsc 9, 10 gonią, chcą za wszelką cenę dostać się do grupy mistrzowskiej. Wygrana z Pogonią dała nam trochę oddechu, a jeśli w sobotę z Lechem też wygramy, to w następnych kolejkach będzie grało nam się luźniej, bez tak dużej presji. Chcemy jak najszybciej zapewnić sobie miejsce w ósemce, aby nie stresować się do ostatniej kolejki sezonu regularnego.

 

O Lechu
- Potrafią zagrać bardzo dobry mecz, by w następnym spisywać się już całkiem inaczej. Przegrali i to wyraźnie chociażby z Podbeskidziem. Na wyjazdach spisują się gorzej, ale my nie mamy co spoglądać na „Kolejorza”, tylko skupić się na sobie. Musimy na pewno zagrać lepiej w obronie, bo tracimy za dużo bramek.

Fantasy Ekstraklasa