Górnik Zabrze, czyli ewolucja Jana Żurka

Gornik Zabrze - Lechia Gdansk
 źródło: Pressfocus
18-03-2016 | 08:26

Autor: Dariusz Czernik

Za kadencji Leszka Ojrzyńskiego trafiło do Zabrza dwunastu piłkarzy. Sześciu w trakcie rundy jesiennej i sześciu w zimie.

Można stworzyć z nich całą drużynę - tym bardziej, że jest w tym gronie bramkarz. Ba, byłby nawet jeden rezerwowy. Byłby, ale nie ma, skoro Adam Dźwigała zimą wrócił do Lechii Gdańsk. Taka była wola klubu z północy Polski, Górnik musiał się do niej dostosować.

 

Tylko czterech
Nie wszystkie ze wspomnianych transferów były pomysłami byłego już trenera drużyny z Zabrza. Na przykład Aleksander Kwiek wrócił do klubu po telefonie od nieżyjącego już dyrektora sportowego Górnika, Krzysztofa Maja, a transfery Kena Kallaste i Jose Kante „pilotował” Piotr Przeniosło, klubowy działacz. Nie ulega jednak wątpliwości, że zdecydowana większość transferów to autorskie pomysły Ojrzyńskiego, ostatecznie na każdy z nich musiał on wyrazić swoją pozytywną opinię.
Wczoraj minęły 2 tygodnie od jego ostatniego dnia pracy na Roosevelta. W środę 2 marca Górnik przegrał z Lechem 0:2, a następnego dnia rano doszło do zmiany trenera. Górnik pod kierunkiem Jana Żurka zagrał na razie dwa mecze, więc trudno o stawianie jednoznacznych ocen, ale trzeba odnotować, że z grona „nowych” tylko dwóch piłkarzy zagrało przeciwko Lechii po 90 minut. To boczni obrońcy, Paweł Widanow i Ken Kallaste. W wyjściowej jedenastce wyszli jeszcze Szymon Matuszek i Sebastian Steblecki, ale obaj nie dotrwali do ostatniej minuty. Z kolei z ławki weszli na boisko Marcis Oss i Jose Kante. Ten ostatni wszystkie wcześniejsze mecze zaczynał od pierwszej minuty. Dodajmy, że Ojrzyński w swoim ostatnim meczu postawił na ośmiu graczy sprowadzonych w trakcie sezonu, a dziewiąty wszedł z ławki. Różnica jest więc spora.

Fantasy Ekstraklasa