Adu Kwame: To będzie wielki mecz

Frank Adu Kwame
 /  fot. Tomasz Wantuła  /  źródło: Edytor
Michał Zichlarz 06-02-2015 | 22:41

Autor:

W finale spotkają się ze sobą dwa bardzo wyrównane zespoły. Trudno przewidzieć, jaki będzie wynik - mówi Frank Adu Kwame.

 

Obrońca z Ghany, który na co dzień z powodzeniem występuje w zespole Podbeskidzia Bielsko-Biała, właśnie co wrócił z zespołem ze zgrupowania w Turcji. Z uwagą obserwuje to, co dzieje się na boiskach Gwinei Równikowej w Pucharze Narodów.

 

- Kto jest faworytem niedzielnego meczu? - pytamy piłkarza z Ghany.

 

- Trudno odpowiedzieć na to pytanie. W ostatnim czasie we wzajemnych starciach górą była reprezentacja Wybrzeża. My jednak długi czas czekamy na zdobycie mistrzostwa. Nie mówię, że wygramy, ale widać, że zespół jest bardzo zmotywowany. To będzie niesamowicie ciekawe spotkanie, bo w obu reprezentacjach nie brakuje świetnych piłkarzy, którzy grają w najlepszych europejskich klubach. W Wybrzeżu nie brakuje przede wszystkim napastników, których wspiera Yaya Toure. Z kolei u nas są bracia Ayew i doświadczony Asamoah Gyan.

 

Przed tegorocznym pucharem mówił pan, że atmosfera w Ghanie nie była najlepsza. Kłótnie o pieniądze z działaczami na mundialu, zmiana szkoleniowca kadry czy kibice źli na szefa waszej federacji. Teraz się coś zmieniło?

 

- Na pewno wszyscy jak mogą dopingują reprezentację. Nie jest jednak tak, że nikt nie pamięta o tym co było. Kibice są wściekli. Prezydent federacji jak może kombinuje z płatnościami dla zawodników. Za mundial w Brazylii wielu z nich straciło dużo pieniędzy. Teraz też mieli otrzymywać mniejsze bonus, niż to było ustalone. Nie tak to powinno wyglądać.

 

Ale nie słyszy się o kłótniach o pieniądze, jak to było przy okazji ostatnich MŚ. Myśli pan, że to zasługa nowego selekcjonera, którym jest słynny Avram Grant?

 

- To nie tak. Kiedy w przerwie na Święta i Nowy Rok byłem w domu, to fani denerwowali się, kiedy słyszeli od działaczy i trenera, że jedzie na Puchar Narodów po jak najlepszy wynik. Jak tak można mówić?! Przecież Grant zarabia znacznie więcej pieniędzy, niż Kwesi Appiah, który musiał opuścić swoje stanowisko. Cel dla nas przed pucharem był i jest jasny. Jechać tam i zdobyć puchar, a nie mówić, że ktoś się będzie starał.

 

Zna pan osobiście niektórych z graczy "Czarnych Gwiazd", jak choćby obrońcę John'a Boye. Miał pan okazję z nim ostatnio rozmawiać?

 

- Spotkaliśmy się przy okazji świąt w domu. Mieszkamy niedaleko siebie w Kumasi. Na początku w pierwszym meczu nie grał, bo nie umiał się pogodzić z tym, jak piłkarze zostali potraktowani na mistrzostwach świat. Głośno upominał się o swoje. Teraz na szczęście gra i jest silnym punktem zespołu co pokazał na turnieju.

 

Mecz Ghany z Gwineą Równikową zakończył się skandalem i rozróbami na trybunach. Jak pan to oceni?

 

- Z takimi obrazami w Afryce nie mamy do czynienia. To był pierwszy taki mecz w Pucharze Narodów.

Fantasy Ekstraklasa