„Lwy Terangi” mają kim Polskę straszyć

W styczniu 2008 roku, kiedy „Lwy Terangi” odpadły z Pucharu Narodów Afryki, kibice puścili z dymem siedzibę Senegalskiej Federacji Piłkarskiej i chcieli podpalić Stade Leopold-Sedar Senghor w Dakarze. Interweniowała policja i wojsko.

IIdrissa Cisse
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

Kiedy przed losowaniem piłkarskich mistrzostw świata 2018 rozmawialiśmy z trenerem Henrykiem Kasperczakiem, ten mówił o kwintecie reprezentacji z Afryki. - Na pewno zespołem o niesamowitym potencjale jest Nigeria. Mieli trudniejszy okres przez kilka lat, ale wychodzą z tego. Mają teraz nową generację piłkarzy i mogą coś zrobić. Mocny jest też Senegal. Piłkarze stamtąd grają w dobrych europejskich klubach, a perspektywiczny zespół ma też Maroko. To drużyny, które mogą sprawić niespodziankę – mówił „Sportowi” popularny „Henri”. Teraz biało-czerwonym, w pierwszym mundialowym meczu w Rosji przyjdzie się zmierzyć właśnie z Senegalem.

 

Wściekły Kasperczak
Na początku tego wieku reprezentacja z tego kraju należała do najlepszych nie tylko na swoim kontynencie. W 2002 roku, dowodzeni przez „Białego czarodzieja”, jak mówiono i pisano o legendarnym francuskim trenerze Bruno Metsu, wywalczyli wicemistrzostwo kontynentu, a później okazali się rewelacją azjatyckich mistrzostw świata, eliminując po drodze Francję, Urugwaj czy Szwecję. „Lwy Terangi” doszły wtedy do ćwierćfinału, gdzie po dogrywce 0:1 ulegli Turcji. Gwiazdą zespołu był El Hadji Diouf, dwukrotnie, w 2001 i 2002 wybierany piłkarzem roku na Czarnym Lądzie. Do tego dochodzili inni świetni piłkarze, jak Tony Sylwa, Papa Bouba Diop czy świetni z przodu Henri Camara oraz Khalilou Fadiga.
Potem nastąpił okres stagnacji. Tym, który miał odrodzić futbol w Senegalu i zdobyć dla niego pierwsze mistrzostwo Afryki, którego nigdy w historii nie udało się jeszcze zdobyć, był Henryk Kasperczak. Doświadczony polski trener prowadził „Lwy Terangi”, jeszcze z gwiazdami MŚ z Korei i Japonii, w latach 2006-2008. Skończyło się na wielkiej klapie. Piłkarze zamiast ciężko pracować zabawiali się po treningach i zaliczyli klęskę podczas Pucharu Narodów 2008 roku w Ghanie. Byłem wtedy na miejscu w Tamale i z bliska mogłem widzieć, jak wściekał się na swoich zawodników spokojny zazwyczaj trener Kasperczak, który po drugim meczu w grupie przeciwko Angoli zrezygnował z prowadzenia takiej kadry.

 

Odrodzenie
- Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Mamy nie tylko wielkie indywidualności i świetnych piłkarzy, jak Sadio Mane, Kalidou Koulibaly, Cheikhou Kouyate czy Idrissa Gana Gueye, z którym byłem w kadrze juniorów Senegalu, ale też jesteśmy mocni, jako zespół. Powiem ci, jak będzie, w pierwszym meczu musicie się liczyć z porażką, bo Senegal w meczach otwarcia mistrzostw świata czy Pucharu Narodów zawsze wygrywa. To drużyna, która stać co najmniej na ćwierćfinał mistrzostw świata. Mam nadzieję, że znajdziemy się tam właśnie z reprezentacją Polski - mówi Idrissa Cisse (na zdjęciu), senegalski napastnik hiszpańskiego czwartoligowca Villacarillo CF, który przez wiele lat grał w Polsce, zaliczając m.in. dziesięć występów w ekstraklasie w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała.
W Senegalu nie brakowało i nie brakuje świetnych napastników. W przeszłości był to Jules Bocande, który straszył bramkarzy na boiskach Ligue 1 w latach 80. Potem był wspomniany El Hadji Diouf, Camara, Fadiga, a następnie Mamadou Niang czy Demba Ba. Teraz są kolejni świetni snajperzy, którzy z powodzeniem odnajdują się w europejskich klubach, z wartym 34 mln funtów Sadio Mane z Liverpool’u na czele.
- Nie potrafię ci odpowiedzieć na pytanie, skąd u nas było i jest tak wielu dobrych napastników. Na pewno znakomita plejada graczy pochodzi z Mediny, to duża dzielnica w Dakarze, z której sam jestem – mówi Idrissa Cisse, którego ojciec Sega Cisse, był reprezentantem kraju i grał we francuskim Nantes.

 

Spokrewniony z selekcjonerem
- Z Mediny pochodzi mój brat Lamine Moise, który grał w klubach z Niemiec, LR Ahlen i Waldhof Mannheim. Stamtąd są też inni, jak reprezentant Senegalu na mistrzostwa świata w 2002 roku Souleymane Camara i Omar Daf, a także inni reprezentanci, Moustapha Diallo czy obecny kadrowicz Fallou Diagne z francuskiego Metzu – tłumaczy Idrissa Cisse, który jest… spokrewniony z obecnym selekcjonerem Aliou Cisse. - To ze strony ojca - jak tłumaczy były piłkarz LZS Piotrówka, Ruchu Radzionków, Okocimskiego Brzesko, Energetyka ROW-u Rybnik, Podbeskidzia czy Polonii Bytom.

 

Z tej samej kategorii