Eurodramat. Nie mamy pewności co do przyszłości

Stade de France kibice na stadionie
 źródło: AFP

Zbigniew Boniek mówi, że Euro 2016 są niezagrożone. Jednak zaraz potem dodaje: - Zabezpieczenie turnieju będzie bardzo trudne.

Polscy piłkarze rozsiedli się w szatni, by wysłuchać uwag Adama Nawałki po pierwszej połowie meczu z Islandią, kiedy 1400 kilometrów od Stadionu Narodowego nastąpiła pierwsza eksplozja. W najbliższym sąsiedztwie Stade de France, na którym w 1998 roku „trójkolorowi” zostali mistrzem świata. Reprezentacja Francji była wówczas dowodem na to, jak wielokulturowość można przekuć w wielki sukces, także w sporcie.
Zinedine Zidane, największa gwiazda tamtych mistrzostw, jest z pochodzenia Kabylem; to lud berberyjski zamieszkujący Algierię i Tunezję. Jego rodzice w 1953 roku emigrowali ze wsi Aguemone w północno-zachodniej Algierii do Paryża, skąd kilka lat później przeprowadzili się do Marsylii. Zidane dorastał w jednej z jej najbiedniejszych dzielnic – Castellane, która była skupiskiem emigrantów z północnej Afryki.
Minęło kilkanaście lat i w zamachu islamistów zginęła między innymi kuzynka innego reprezentanta Francji, Lassany Diarry, który jest muzułmaninem. Trudno nie zgodzić się z tym, którzy mówią, że świat oszalał.
W piątek Francja grała towarzysko z Niemcami i już wiemy, że dwa potężne wybuchy w okolicy stadionu były przypadkiem. Jeden z terrorystów-samobójców miał bilet i chciał wejść na mecz, by detonować ładunek, co mogło doprowadzić do śmierci setek kibiców. To był czytelny sygnał, żeby nie tylko Paryż i Francja żyły w strachu. Za siedem miesięcy do Francji przyjedzie milion, może dwa miliony kibiców, w tym z pewnością kilkadziesiąt tysięcy Polaków, by wspierać biało-czerwonych. Dziś nie jest to takie oczywiste. Ilu się zastanowi? Ilu zrezygnuje?
- Apeluję do tych, którzy są odpowiedzialni za nasze bezpieczeństwo, żeby zaczęli robić coś, co pozwoli nam z optymizmem patrzeć w przyszłość sportową i piłkarską. Dzisiaj nie mamy pewności, co do przyszłości – to jeszcze raz Zbigniew Boniek, a trener Włochów, Antonio Conte, idzie krok dalej. - To są fakty, które niepokoją i budzą strach. Dzisiaj niepokój wszystkich związany jest ze stanem bezpieczeństwa turnieju, który odbędzie się we Francji i zakończy się właśnie na Stade de France.
Pamiętam atmosferę po ataku dżihadystów na World Trade Center we wrześniu 2001 roku. Nikt nie wiedział, co czeka świat, więc pojawiły się głosy, czy dojdzie do mistrzostw świata w Korei i Japonii. Piłkarze ostatecznie wyszli na boiska, ale odległość od Nowego Jorku do Tokio jest liczona w tysiącach kilometrów. Odległość od sobotnich wybuchów do głównej areny mistrzostw w setkach, ale metrów - mówił.
To prawda, że przeniesienie turnieju poza Francję byłoby porażką demokratycznego świata i ludzi odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo, bez gwarancji, że w innym miejscu Europy będzie spokojniej i bezpieczniej. Ale też każdy ma świadomość, że z racji powiązań historycznych i kulturowych oraz zaangażowania Francji w syryjski konflikt, nie ma dziś miejsca bardziej narażonego na atak terrorystyczny niż Paryż i okolice aren Euro 2016.
Nawet jeżeli przez pół roku nie wydarzy się absolutnie nic złego, nie ma dziś osoby, która nie obudzi się z niepokojem 10 czerwca 2016 roku. Tego dnia o 18.00 ma odbyć się pierwszy mecz z udziałem Francji.

 

Z tej samej kategorii