Takiego debiutu trenera jeszcze nie było

Pilka nozna. Ekstraklasa. Legia Warszawa. Prezentacja nowego trenera. 24.09.2016
 fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

Jacek Magiera zadebiutuje dziś jako trener Legii. Niedawno rywalem jego drużyny było Podbeskidzie, teraz Sporting Lizbona.

Prawda, że brzmi ciekawie, a przecież przy nieco innym kalendarzu rozgrywek Ligi Mistrzów i I ligi mogło być tak, że po wyjeździe do Bytowa Magiera pojedzie ze swoją drużyną do Madrytu na Santiago Bernabeu. Faktem jest, że takiego debiutu w historii polskiego futbolu jeszcze nie było, więc Magiera kolejny raz, jeszcze przed rozegraniem meczu przechodzi do historii. W końcu Zagłębie Sosnowiec  pożegnał nie notując na jego ławce żadnej ligowej porażki w trenerskim życiorysie.
Pisanie o szansach Legii nie ma większego sensu, bo faworyt meczu jest tylko jeden. Sporting co prawda od czternastu lat nie był mistrzem Portugalii, ale dla Legii to żadne pocieszenie. Z drugiej strony Legii może być łatwiej niż dwa tygodnie temu, kiedy gościła Borussię. Presja w zasadzie żadna, liczba wierzących, że mistrz Polski postraszy Sporting też jest mocno ograniczona.
Kto wie czy ważniejszy mecz dla Legii nie odbędzie się na trybunach, tym bardziej, że w środę zapadnie decyzja w sprawie kary nałożonej na Legię za mecz z Borussią Dortmund. Przykre to, kiedy występ polskiego klubu w Lidze Mistrzów nie budzi w zasadzie żadnych emocji sportowych, a jedyne pytanie jakie sobie zadajemy dotyczą tego, czy ponownie trzeba będzie używać słów wstyd i kompromitacja.
Mistrz zagra ze Sportingiem, a wicemistrz dokończył wczoraj 10. kolejkę ekstraklasy. Traf - a w zasadzie piłkarska niemoc - sprawił, że także dziś Legia i Piast są sąsiadami w tabeli. Na Okrzei słaby spotkał się ze słabym. Zgodnie z logiką było więc bardzo słabo. Dotyczy to też sędziego, bo faul, po którym Śląsk strzelił zwycięską bramkę został popełniony przed polem karnym. Dla dołującego Piasta to żadne pocieszenie. „Zero ambicji” śpiewali fani zespołu. Ci, którzy przyszli na mecz, bo zdecydowana większość miejsc na obiekcie świeciła pustkami. Piast ostatecznie doprowadził do wyrównania. Zawsze coś, choć nie ma wątpliwości, że Radoslava Latala czeka bardzo trudne zadanie, by wyciągnąć zespół z marazmu w jaki wpadł.

 

Z tej samej kategorii