Radosław Murawski: „Zabrakło mi wisienki na tym turnieju...”

Anglia - Polska
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

W minionych miesiącach trudno sobie było wyobrazić naszą młodzieżówkę bez kapitana Piasta Gliwice. W najważniejszym momencie długo jednak musiał czekać na swą szansę. Dostał ją ostatecznie, ale... już w mocno „podbramkowej” sytuacji całego zespołu...

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: Przez dwa lata był pan niezastąpionym ogniwem kadry młodzieżowej. Przyszły jednak same mistrzostwa i... zaczął je pan na ławce. Spodziewał się pan przed meczem z Anglikami, że jednak dostanie pan od trenera te 90 minut?

RADOSŁAW MURAWSKI: Nie, nie spodziewałem się. Więc bardzo się cieszę, że udało mi się w tym turnieju zagrać. Długo o tę szansę walczyłem. Ten występ - niezależnie od końcowego wyniku - to jednak pewnego rodzaju nagroda za dwa lata pracy, za wiele spotkań w tym zespole - lepszych i gorszych. Tego meczu już mi nikt nie zabierze. Choć - prawdę mówiąc - pewnie ogólnie szybko pójdzie w zapomnienie. Generalnie zaś szkoda, że był to tylko jeden mecz...

 

Szkoda, że jeden; i szkoda, że... w czwartkowy wieczór - jako zespół - stanowiliście faktycznie tło dla Anglików. Na dodatek sprawiali wrażenie, jakby grali na „pół gwizdka”.
RADOSŁAW MURAWSKI: Nie wiem, czy rzeczywiście tak było. Prawda jest jednak taka, że te 0:3 to najmniejszy wymiar kary dla nas. Te ostatnie minuty - kiedy graliśmy w dziesiątkę - mogły się zakończyć dla nas dużo gorzej, gdyby Anglicy do swych stworzonych sytuacji bardziej się przyłożyli.

 

By marzyć o pozostaniu w turnieju, musieliście wygrać z Anglikami 2:0. A sprawialiście wrażenie, jakbyście wyszli w ogóle bez wiary; zero celnych strzałów...

RADOSŁAW MURAWSKI: Wiara była. I pewnie charakter - bo był w tej drużynie - też byśmy pokazali, ale strasznie nas szybka strata gola zdołowała. Głupiego gola; wiadomo, że obrońca musi blokować takie próby strzałów. Podbił piłkę nad ręką Kuby Wrąbla, wpadło i... potem było niefajnie. Drugą bramkę rywale zdobyli po kontrze z naszego stałego fragmentu gry. A o końcówce - w osłabieniu - już mówiłem. Ech, ciężkie doświadczenie...

 

Mogło być jednak indywidualnie radośniejsze dla pana. Bo to panu facet między słupkami angielskiej bramki - wart 30 mln funtów - podał piłkę. I chyba trochę pana zaskoczył?
RADOSŁAW MURAWSKI: Pewnie tak. To takie miejsce, z którego powinno się uderzać. I pewnie gdybym uderzył, nawet taki bramkarz nie zdążyłby zareagować. Ale nie oddałem strzału, chciałem poszukać Jarka Niezgody. Jak się okazało - zły wybór, nie było już miejsca i czasu na podanie.

 

Jak pan zapamięta generalnie ten turniej?
RADOSŁAW MURAWSKI: Organizacyjnie - bardzo dobrze. A meczowo... Sami wiecie, jak było.

 

Coś się skończyło w pańskiej karierze...
RADOSŁAW MURAWSKI: Rzeczywiście, to był mój ostatni występ w kadrze młodzieżowej. Te dwa lata z chłopakami zapamiętam bardzo dobrze, to była superprzygoda. Rozwinąłem się jako piłkarz, miałem dużą frajdę i satysfakcję, że stanowiłem trzon tej drużyny. Zabrakło tylko „wisienki na torcie” - czyli dobrego występu i dobrego wyniku całej ekipy na EURO U21.

 

Co teraz?
RADOSŁAW MURAWSKI: Na razie mam nadzieję na kilka dni urlopu; muszę to dogadać z trenerem w Gliwicach. A potem - piłkarskie życie będzie toczyć się dalej....

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Kadra młodzieżowa obnażyła słabość ekstraklasy!
27 cze 02:30
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii