Co jest nie tak z trenerem Janem Furlepą?

Odra Opole - Polonia Warszawa
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Ostatnia przystań trenera doświadczonego szkoleniowca to bez cienia przesady pasmo sukcesów. W ciągu półtora roku przeprowadził opolską Odrę przez trzecią i drugą ligę na zaplecze ekstraklasy. Nie dostał jednak od włodarzy klubu z Oleskiej pracy na tym szczeblu. Dlaczego? To wiedzą tylko działacze Odry.

Jana Furlepę poznałem, kiedy grał w II-ligowym GKS-ie Jastrzębie. Był napastnikiem i zapamiętałem go nie ze strzelonych bramek, ale z pewnej sztuczki, którą „nabierał” sędziów. Po popisowym numerze Furlepy arbiter nie miał prawa nie odgwizdać rzutu karnego. Starsi kibice drużyny z Jastrzębia na pewno pamiętają ten „trick”, młodszym nie będę wyjaśniał, bo to byłaby li tylko strata czasu.

 

Pierwsza klęska
Gdy jastrzębianie walczyli o awans do ekstraklasy (skutecznie!), Furlepy już nie było w kadrze GKS-u. Przeniósł się do III-ligowego Naprzodu Rydułtowy, z którym wywalczył awans an zaplecze ekstraklasy. W tym też klubie - po powrocie z Belgii - rozpoczął pracę szkoleniową jako asystent trenera Józefa Golli. Sezon 1998/1999 był dla niego prawdziwym koszmarem - Naprzód Rydułtowy został zdegradowany do III ligi. Był pierwszym trenerem i musiał wziąć „na klatę” tę porażkę. Po ostatnim, zwycięskim 2:1 meczu z Lechią Gdańsk (grał w niej wtedy min. Marek Zieńczuk) trener Furlepa był załamany. Miałem wówczas wyrzuty sumienia, przeprowadzając z nim w takim momencie wywiad do „Sportu”, ale praca to praca. Poszperałem w redakcyjnym archiwum i znalazłem jego komentarz. Powiedział min. „Jest mi bardzo smutno, ponieważ kiedyś na tym boisku jako piłkarz wywalczyłem awans do II ligi. Nie wiedziałem, że los będzie ta złośliwy i po latach „spuszczę” te drużynę do III ligi jako szkoleniowiec”.

 

Specyficzny i niedoceniany
Potem los rzucał Jana Furlepę po całej Polsce, nie wstydził się pracy w okręgówce, ale dane mu było również zasmakować ekstraklasowego chleba. Jak wspominają go jego byli zawodnicy?


Jan Woś rozegrał w ekstraklasie 324 mecze i przez pół roku miał okazję pracować z duetem Jacek Zieliński - Jan Furlepa w Odrze . - Na pewno trener Furlepa jest dosyć specyficzną osobą - przyznał weteran ekstraklasowych boisk. - Jego wyraz twarzy nie odzwierciedla tego, co czuje w danym momencie. O takich ludziach mówi się, że mają twarz pokerzysty. Mimo to jest osobą otwartą, ale o specyficznym poczuciu humoru. Co mi się u niego podoba, to jego podejście do pracy, jest bowiem trenerem niezwykle wymagającym. Pamiętam, że kiedyś próbował na zajęciach zmobilizować „Malinę” (Marcina Malinowskiego, który rozegrał w ekstraklasie 458 meczów – przyp. BN). Mój kolega cierpliwie wysłuchał jego uwag, a potem wypalił prosto z mostu: „Niech trener czepia się i strofuje młodych, a nie mnie”.


Momentami trener Furlepa wydawał się nieśmiały, ale potem często zaskakiwał swoim zachowaniem. Jako asystent był doskonałym łącznikiem między nami i trenerem Jackiem Zielińskim. Często i długo rozmawiał z nami, oczekiwał naszych opinii o treningach itp., słowem dbał o nas jako piłkarzy. Dlatego uważam, że to świetny fachowiec, ale niedoceniany.

 

Ponurak? Pozory!
Piotr Paś dwukrotnie znalazł się „pod butem” Jana Furlepy, gdy ten prowadził GKS Jastrzębie i Energetyka ROW Rybnik. - Wiem, że trener Furlepa uchodzi za ponuraka, ale to tylko pozory - przekonuje 33-letni bramkarz. - Ja akurat miałem z nim bardzo dobry kontakt, chociaż z tego powodu nie dawał mi żadnych forów. Ściągnął mnie do drużyny seniorów GKS-u Jastrzębie, która grała wtedy w IV lidze. Potem grałem u niego w Rybniku. Jakim jest trenerem? Na pewno bardzo wymagającym, który ma swoje zdanie i którego broni do upadłego. Pod tym względem jest dosyć uparty, trudno go przegadać. Ale zawsze znalazł czas, by wysłuchać zawodnika, jego żalów, pretensji, opinii na temat treningów, czy meczów. Uważam, że nie jest trenerem konfliktowym, ale wie, czego chce. Bardzo ekspresyjnie zachowywał się na ławce rezerwowych, często nie panował nad emocjami. Wiem, że wielu piłkarzy uważa go za trenera starej daty, ale mnie to nie interesuje, czy są to metody nowoczesne, czy archaiczne. Ważne było i jest to, że przynoszą efekty.


Przyznaję, jest mało medialnym człowiekiem, nie pcha się na afisz, ucieka od kamer. Jest zwolennikiem ciężkiej pracy na treningach, czasami uśmiecha się, potrafi zażartować. Kiedyś, gdy grałem w ROW-ie, wezwał mnie „na dywanik” i zbeształ z góry na dół. Potem przy piwku po jednym z meczów wygarnąłem mu, co o tym wszystkim myślę. A on się tylko roześmiał i powiedział: - Wreszcie ktoś odważył się powiedzieć, że się ze mną nie zgadza. Bo to jest trener, który szanuje piłkarzy, którzy mają własne zdanie. Rzadko jednak im ustępuje, bo to on odpowiada głową za wynik.


Analityczny mózg
Trener Robert Podoliński zetknął się z Janem Furlepą przed dwoma laty. Pracowali ze sobą w grającym wówczas w ekstraklasie Podbeskidziu Bielsko-Biała. Podoliński był szefem, a Furlepa jego podwładnym odpowiedzialnym za obserwację przeciwników i skauting. - Nadawaliśmy na tych samych falach - zapewnia Robert Podoliński. - Janek jest bardzo skromnym człowiekiem, ale jednocześnie trenerem o ogromnej wiedzy. Bez problemów znajdywał uzdolnionych piłkarzy w niższych ligach. Jego obserwacje były bardzo fajne i rzetelne, charakterystyka naszych przeciwników była kompleksowa. Bez dwóch zdań doskonale zna się na futbolu, ja w większości przypadków zgadzam się z nim. Kilku obserwowanych przez niego piłkarzy zaszło wysoko, chociaż ja czasami miałem wątpliwości. Janek potrafi rozpracować drużynę i poszczególnych piłkarzy w pięć minut, gdy inni potrzebują na to trzech miesięcy.

 

Niepotrzebny mebel
Ostatni przystań trenera Furlepy to bez cienia przesady pasmo sukcesów. W ciągu półtora roku przeprowadził opolską Odrę przez trzecią i drugą ligę na zaplecze ekstraklasy. Nie dostał jednak od włodarzy klubu z Oleskiej pracy na tym szczeblu. Dlaczego? To wiedzą tylko działacze Odry. Wypada zatem w tym miejscu zadać proste pytanie - co jest nie tak z Janem Furlepą? Na pewno jest mniej medialny od innych trenerów, których wszędzie pełno i którym się wydaje, że im głośniej mówią, tym są mądrzejsi. Furlepa natomiast nigdy nie pchał się na afisz, przed laty trudno było go namówić na wywiad. Zrobił postępy w tej materii, ale gdzie mu tam do trenerskich celebrytów. Jest po prostu facetem rzetelnej roboty, czego wielu jego pracodawców nie docenia i nie szanuje. Kilka razy został wyrzucony na śmietnik niczym stary, niepotrzebny mebel. Po prostu zwierzchnikom zabrakło klasy, by kontynuować z nim współpracę lub rozstać się z nim z godnością (nie mylić z pojęciem „w cywilizowany sposób”). Tym ludziom pozostaje tylko „nasza klasa” w… internecie.

 

 

Trenerski szlak Jana Furlepy
1993- 1996 Naprzód Rydułtowy (II trener, pierwszy - Józef Golla. W czterech ostatnich meczach sezonu 1995/1996 był pierwszym trenerem).
1997/1998 - Naprzód Rydułtowy (II trener, pierwszy - Franciszek Krótki)
1998/1999 - Naprzód Rydułtowy (II trener, pierwszy - Adam Michalski. Potem pierwszy trener. Spadek z ówczesnej II ligi.
1999/2000 - Concordia Knurów (I trener) - awans do ówczesnej III ligi (obecnie druga).
2000/2001 - Odra Opole (II trener. Najpierw prawa ręka Franciszka Krótkiego, potem Marcina Bochynka).
1 lipca 2001 - GKS Bełchatów (II trener, pierwszym - Józef Dankowski. Pracował do września). Ówczesna II liga.
2001/2002 – Włókniarz Kietrz (I trener). Ówczesna II liga.
2002/2003 – Podbeskidzie Bielsko-Biała (II trener, asystent Wojciecha Boreckiego). Ówczesna II liga.
1 stycznia 2003 - GKS Jastrzębie (I trener). IV liga.
30 maja 2003 - Podbeskidzie (II trener, asystent Wojciecha Boreckiego).
1 lipca 2004 - MKS Lędziny (I trener). IV liga.
1 stycznia 2005 – Piast Gliwice (II trener, asystent Jacka Zielińskiego).
1 stycznia 2007 – Odra Wodzisław (II trener, asystent Jacka Zielińskiego).
20 czerwca 2007 - Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski (II trener, asystent Jacka Zielińskiego).
1 lipca 2008 - Polonia Warszawa. (II trener, asystent Jacka Zielińskiego).
1 października 2009 – GKS Jastrzębie (II trener, asystent Jerzego Wyrobka). II liga. Trzy mecze poprowadził jako pierwszy trener.
15 marca 2010 – Piast Gliwice (II trener, asystent Ryszarda Wieczorka).
7 lipca 2010 - Energetyk ROW Rybnik (I trener). Awans do II ligi)
2011 - Naprzód Rydułtowy (I trener). IV liga.
6 maja 2012 – BKS Stal Bielsko-Biała (I trener). III liga.
1 stycznia 2014 - KS Żory (I trener). Liga okręgowa, pracował 2 miesiące w okresie przygotowawczym.
24 marca 2014 - Energetyk ROW Rybnik (I trener). I liga, 13 meczów, 15 punktów, spadek do II ligi.
14 lipca 2014 - APN Odra spółka z o.o. (I trener). Drużyna nie wystartowała w rozgrywkach IV ligi.
1 października 2014 - Iskra Pszczyna (I trener). IV liga.
6 maja 2015 – Podbeskidzie (II trener, asystent Dariusza Kubickiego. Potem współpracownik Roberta Podolińskiego).
15 stycznia 2016 - Odra Opole (I trener). Dwa awanse, najpierw do II ligi, potem na zaplecze ekstraklasy.

 

 

Z tej samej kategorii