Były napastnik Piasta odejdzie z klubu? Nie odnalazł się we Włoszech

W najbliższym czasie będzie decydować się, czy Wilczek zostanie we włoskim Carpi
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus
04-01-2016 | 08:25

Autor: Krzysztof Brommer, Leszek Błażyński

Transfer Kamila Wilczek do włoskiego Carpi był latem jednym z ciekawszych. Nie pokazał się tam jednak z najlepszej strony.

 

Transfer króla strzelców ekstraklasy był jednym z najciekawszych ruchów lata 2015. Kamil Wilczek przez kilka tygodni kazał czekać na ogłoszenie swojego wyboru. Napastnik Piasta, po zdobyciu 20 bramek mógł przebierać w ofertach, zarówno polskich, jak i zagranicznych klubów. Ostatecznie zdecydował się na Carpi FC, beniaminka ligi włoskiej. Wilczek był pierwszym nowym piłkarzem małego klubu z Serie A. - Pojawiały się oferty i zapytania z różnych europejskich lig, jak choćby z Danii, Francji, Niemiec czy Hiszpanii. Wraz z moim agentem wszystko dokładnie analizowaliśmy i później po konsultacjach także z moją żoną podjęliśmy decyzję, że przeprowadzka do Włoch po wieloma względami jest najlepszym z możliwych wyborów - mówił nam latem były snajper Piasta.

 

Gdy pytaliśmy czy Włochy to nie za trudna liga, jak na pierwszy, poważny wyjazd za granicę, Wilczek odpowiadał: - Przechodząc do Serie A pokazuję, że nie brak mi ambicji, zawieszam sobie wysoko poprzeczkę i nie powiedziałem ostatniego słowa. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie łatwo, ale właśnie dlatego podjąłem się tego zadania. Będę musiał walczyć ze świetnymi obrońcami wielkich klubów. Wydaje mi się jednak, że pasuję do tej ligi. Poza tym ja nigdy w życiu nie miałem łatwo. Czy to w Zagłębiu, czy w Piaście, gdzie na początku nie grałem regularnie. Jestem jednak wytrwały i zmotywowany, by udowodnić, że nie powiedziałem ostatniego słowa.


Początek nie był najgorszy. W sparingach Polak strzelał gole i grał regularnie. Gdy ruszyły rozgrywki Serie A, król strzelców ekstraklasy miał miejsce w meczowej osiemnastce, z Sampdorią pojawił się z ławki, a z Interem rozpoczął w pierwszym składzie. W wrześniu i październiku Wilczkowi przytrafiła się kontuzja, a Carpi pozyskało m.in. innego napastnika Marco Borriello, w klubie zmienił się także trener. Po powrocie do zdrowia Polak zagrał tylko kwadrans w listopadowym spotkaniu z Hellas Werona.

 

Później było... tylko gorzej. Najpierw głęboka ławka rezerwowych, a ostatnio brak miejsca w meczowej kadrze. Koniec roku dla Wilczka jest jakże odmienny od jego połowy, gdy był na ustach całej Polski...

 

- Tak brakuje adrenaliny meczowej, że niedługo chyba zacznę skakać na bungee - przyznaje napastnik, dwukrotnie powoływany w tym roku do kadry przez Adama Nawałkę. Teraz Euro wydaje się tylko odległym marzeniem. - Żyję we Włoszech na wysokim poziomie, na to nie mogę narzekać. Ale tyle czasu bez gry... Wiadomo, jest trudno - przyznaje Wilczek.

 

W najbliższym czasie będzie decydować się, czy zostanie w Carpi, powalczy o poprawę swojej sytuacji w kolejnym okresie przygotowawczym, czy może poszuka formy w innej drużynie. W styczniu ma zapaść decyzja czy polski napastnik zostanie wypożyczony do innego klubu. Wydaje się to jedynym rozsądnym rozwiązaniem.

 

Hollywoodzkie kreacje i odrapane ściany. Wspominamy Bal z 1972 roku

Fantasy Ekstraklasa



Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JaaaUżytkownik anonimowy
~Jaaa :
No photo~JaaaUżytkownik anonimowy
To że nie gra to nie znaczy że jest gorszy od tych z pierwszego składu , czasem wystarczy inna koncepcja trenera i już się nie gra, było juz wiele takich zaawodnikow ze u tego nie grali bo niby za słabi a przychodził nowy wystawił go w składzie i odrazu strzela duzo lub asystuje lub bramkaarz broni z duzym procentem dobrych obron
4 sty 08:44 | ocena:50%
Liczba głosów:12
50%
50%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Zygmunt722Użytkownik anonimowy
~Zygmunt722 :
No photo~Zygmunt722Użytkownik anonimowy
O czym my mówimy... Wilczek miał jeden udany sezon i z miejsca pojechał podbijać Europę. Jeden sezon na sześć czy siedem lat kopania w ekstraklasie, a chłop jest zdaje się w wieku Lewego. To nie mogło się udać.
4 sty 00:52 | ocena:63%
Liczba głosów:16
63%
38%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~EkscentrykUżytkownik anonimowy
~Ekscentryk :
No photo~EkscentrykUżytkownik anonimowy
Włoska to taktyczna liga, a co za tym idzie, najtrudniejsza dla Polskiego kopacza piłki. Wyższa szkoła jazdy.
4 sty 08:13 | ocena:67%
Liczba głosów:12
67%
33%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Wilczek to pilkarz max na marną ekstraklasę i nigdzie indziej!Wróci a kluby w ekstraklasie bedą o niego walczyć i z czym do Europy!
4 sty 05:58 | ocena:50%
Liczba głosów:12
50%
50%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~sławUżytkownik anonimowy
~sław :
No photo~sławUżytkownik anonimowy
Trzeba przyznać,że dużo szczęścia sprzyjało Wilczkowi w zdobyciu,
króla strzelców ekstraklasy,choćby mecz z Legią.
Nie poradził sobie we Włoszech,to jeszcze nie koniec jego kariery.
trzeba próbować gdzieś indziej,może się uda,jeśli nie,to w Piaście,
zawsze znajdzie swoje miejsce,to ambitny człowiek.
4 sty 11:10 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~LaikUżytkownik anonimowy
~Laik :
No photo~LaikUżytkownik anonimowy
Iluż to Polaków nie sprawdza się w innych ligach. Natomiast wszyscy sprawdzają się w polskiej ekstraklasie. To chyba o czymś świadczy!
4 sty 10:06 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~aaaUżytkownik anonimowy
~aaa
No photo~aaaUżytkownik anonimowy
do ~Ekscentryk:
No photo~EkscentrykUżytkownik anonimowy
4 sty 08:13 użytkownik ~Ekscentryk napisał
Włoska to taktyczna liga, a co za tym idzie, najtrudniejsza dla Polskiego kopacza piłki. Wyższa szkoła jazdy.
wiec to dlatego kopacze ległej ida do rosji?
4 sty 15:03 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
~kibic :
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
Podobny do Kuświka, obaj piłkarze to przeciętni kopacze jak na ligi poza Polską!
4 sty 13:22
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~.. i tez po ptokach czesto..Użytkownik anonimowy
~.. i tez po ptokach czesto.. :
No photo~.. i tez po ptokach czesto..Użytkownik anonimowy
Dawniej smiali sie wlosi z angoli i mowili jak oni tak moga grac..Teraz jada tam bo lepiej placa i patrza a tam wszystko tak samo jak u nich we Wloszech tylko duzo,duzo szybciej i czesto tez po ptokach...
4 sty 13:03
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~zaintrygowanyUżytkownik anonimowy
~zaintrygowany
No photo~zaintrygowanyUżytkownik anonimowy
do ~Laik:
No photo~LaikUżytkownik anonimowy
4 sty 10:06 użytkownik ~Laik napisał
Iluż to Polaków nie sprawdza się w innych ligach. Natomiast wszyscy sprawdzają się w polskiej ekstraklasie. To chyba o czymś świadczy!
a o czy świadczy przypadek Thomalli, który w lidze austiackiej zdobył 7 goli, a u nas zero?
4 sty 13:02
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~uhahanyUżytkownik anonimowy
~uhahany :
No photo~uhahanyUżytkownik anonimowy
razem z agentem długo analizowali gdzie mu bedzie najwygodniej siedzieć na ławie
4 sty 13:00
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~i po ptokach..Użytkownik anonimowy
~i po ptokach.. :
No photo~i po ptokach..Użytkownik anonimowy
Dlaczego wloska liga taka trudna dla polskich pilkarzy? Po pierwszym kontakcie polaka z ich klubami wylazi ze trzeba szybko nadrobic problemy fizycznego przygotowania.Pozniej jak juz to jest to delikwent poddany mimo wszystko statusowi w druzynie ktora w calosci musi kolektywnie odbierac pilke ..Biega wiec polski pilkarz wiecej od nich a jak mu sie uda odebrac pilke to poslusznie oddaje do najblizszego.Tak wiec fizyczne rok,taktycznie rok statusowe w druzynie rok ..i zwatpienie a to utrata pewnosci siebie i "po ptokach" Dawniej byla takze we Wloszech inna pilka wiec bylo latwiej jesli sie bylo wyrozniajacym w polskiej lidze jak w wypadku Bonka co do dzis legenda tam..
4 sty 12:34
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza: