Ewa Swoboda zadowolona ze startu w mistrzostwach świata juniorów

Ewa
 fot. Marek Dembski  /  źródło: newspix.pl

Sprinterka Czwórki Żory wybiegała srebro na 100 metrów i wspólnie z koleżankami czwarte miejsce w sztafecie 4x100.

Srebrny medal na 100 m i czwarte miejsce w sztafecie 4x100 m oraz rekordy Polski juniorek w obu tych konkurencjach - to dorobek Ewy Swobody (Czwórka Żory) podczas 16. MŚ U-20. Można powiedzieć, że pokonała wszystkie rywalki ze swojej kategorii wiekowej, uległa bowiem jedynie... 17-letniej juniorce młodszej Candace Hill (USA), „cudownemu dziecku” amerykańskiego sprintu. Wynik 11,12 z Bydgoszczy daje Polce 33. pozycję na tegorocznej liście światowej seniorek, jednak przed nią jest aż 14 sprinterek z USA i 5 z Jamajki, a na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro wystąpią tylko po 3 reprezentantki każdego kraju.

 

JAROSŁAW KAŹMIERCZAK: Jak oceniasz swoje starty podczas bydgoskich mistrzostw? - spytaliśmy Ewę Swobodę.

EWA SWOBODA: Jestem zadowolona ze swojego występu. Sprawdziłam się z najlepszymi rówieśniczkami na świecie, pobiłam życiówkę i swój rekord Polski - cóż więcej trzeba? Hill była lepiej przygotowana, ale przegrałam z nią zaledwie o 5 setnych sekundy. Są to moje trzecie mistrzostwa świata i z roku na rok jestem w nich coraz wyżej. Teraz mam pierwszy medal.

 

W sztafecie wyprowadziłaś zespół z siódmego na czwarte miejsce, najbardziej nielubiane przez sportowców?

EWA SWOBODA: Nie uważam, że czwarte miejsce jest najgorsze dla sportowca, jesteśmy z niego zadowolone. Choć nie było to nasze maksimum, pokazałyśmy że Polki potrafią szybko biegać. Może trochę za bardzo się nakręciłyśmy awansem do finału i rekordem Polski. Moje koleżanki to wspaniałe dziewczyny, bardzo się zaprzyjaźniłyśmy. Myślę, że z roku na rok będzie lepiej i w przyszłości staniemy razem na podium.

 

Trochę nas wystraszyłaś, gdy po półfinale sztafety trzymałaś się za bolące udo?

EWA SWOBODA: Był to tylko skurcz, nie ma się czym martwić. W domu zajmą się tym moi fizjoterapeuci, którzy wiedzą jak się mną zaopiekować.

 

To już szczyt twojej tegorocznej formy, czy masz jeszcze jakieś rezerwy na igrzyska olimpijskie?

EWA SWOBODA: Zobaczymy. Zima była bardzo dobrze przepracowana i nogi są gotowe, ale w sporcie najważniejsza jest głowa, czyli psychika. Mam nadzieję, że moja trenerka poleci do Rio, bo bez niej na pewno nie dam rady temu całemu stresowi. Cieszę się, że jadę do Rio, ale moja kariera, szybkie bieganie, dopiero się zaczyna!

Z tej samej kategorii