Raciborzanka z AZS AWF Katowice wiedzie Polki do złota?

sztafeta 4x400 metrów
 /  fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Nie pamiętam, żeby w czołowej dwunastce w Europie na 400 metrów były aż cztery Polki – trener naszej żeńskiej sztafety 4x400 Aleksander Matusiński zaciera ręce. Biało-czerwone za kilkanaście dni będą w Belgradzie kandydatem do tytułu halowych mistrzyń Europy. Na przeszkodzie mogą jednak stanąć osobiste ambicje zawodniczek.

Justyna Święty, Iga Baumgart, Małgorzata Hołub i Patrycja Wyciszkiewicz 5 marca w Belgradzie będą faworytkami sztafety 4x400 m w halowych mistrzostwach Europy. - Czy mamy szanse na złoto? Nie boję się powiedzieć, że tak, na to przynajmniej wskazują tegoroczne tabele.

Szkoleniowiec z Mysłowic podkreśla, że biało-czerwone powinny w stolicy Serbii przypuścić atak na rekord Polski, który od 2006 roku i halowych MŚ w Moskwie wynosi 3.28,95, a ustanowiły go Grażyna Prokopek, Monika Bejnar, Marta Chrust-Rożej i Małgorzata Pskit.

 

Śrubują rok w rok

- Co roku wydaje mi się, że już jest świetnie, a w następnym okazuje się, że dziewczyny biegają jeszcze lepiej. W tym sezonie aż cztery uzyskały minimum pozwalające na start indywidualny w mistrzostwach, choć wskaźniki z każdym sezonem są coraz bardziej wyśrubowane. Kiedyś bieg w granicach 54-55 sekund dawał medal mistrzostw Polski, dzisiaj, tak jak to było w Toruniu, trzeba złamać 53 sekundy, żeby dostać się do finału! - zauważa Aleksander Matusiński.


Liderką grupy pozostaje 24-letnia raciborzanka Justyna Święty. Czwarta zawodniczka HMŚ 2014 w Sopocie w niedzielę w Toruniu omal nie wymazała z tabel 10-letniego rekordu kraju Grażyny Prokopek, wynoszący równe 52 sekundy – uzyskała 52,09. - Justyna miała bardzo słabą reakcję startową, ponad 0,300, gdyby nie to, rekord już by padł – mówi szkoleniowiec.


- Nie wiem jeszcze, czy będę biegała indywidualnie w stolicy Serbii – zaznaczała w Toruniu sprinterka AZS AWF Katowice. - Kręcę się w pobliżu rekordu kraju, jestem coraz bliżej. Każda z nas chciałaby go poprawić. W sztafecie stać nas na wszystko – zadeklarowała.

 

Ból głowy

Wysoki poziom podopiecznych i kłopot bogactwa to zarazem... ból głowy w kontekście sztafety. Z czterech zawodniczek z minimami indywidualnie na 400 metrów pobiec mogą trzy, ale szkoleniowiec obawia się, że zmęczenie tymi biegami może negatywnie odbić się na szansach drużyny.
- W Belgradzie pierwszego dnia odbędą się eliminacje i półfinały, a w sobotę finał. Niedzielna sztafeta byłaby więc już czwartym biegiem, może zabraknąć na nią sił. Podczas mistrzostw Polski tylko Justyna pobiegła lepiej w finale, pozostałe dziewczyny miały już gorsze wyniki niż dzień wcześniej w eliminacjach – zauważa Matusiński.

 

Będą rozmawiać

Szóstka zawodniczek w sztafecie dziś w Spale zaczyna bezpośrednie przygotowania do HME. Dwie najmłodsze – Justyna Saganiak i Adrianna Janowicz – biegają na razie o ponad sekundę wolniej od czwartej (Wyciszkiewicz) i do Belgradu pojadą poznać smak wielkiej imprezy.


- Będziemy rozmawiać, nikomu nie chcę blokować startu w mistrzostwach Europy, rozumiem osobiste ambicje, ale priorytetem powinna być sztafeta. Szanse na medal indywidualnie ma Justyna i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbowała. Gdyby jednak jedna z dziewczyn czołowej czwórki z jakiegoś powodu wypadła przed sztafetą, nasze szanse maleją – podkreśla Aleksander Matusiński.


Dwa lata temu podczas HME w Pradze Polki zdobyły brązowy medal – Święty, Hołub, Joanna Linkiewicz (płotkarka, zrezygnowała ze startu w HME) i Monika Szczęsny (wypadła z kadry, w Toruniu startowała na 200 metrów, ale z powodu kontuzji nie ukończyła finału) ustąpiły nieznacznie Francuzkom i Brytyjkom.

10

Tyle centymetrów - gdzie 1 metr przelicza się na ok. 0,1 sekundy - zabrakło w niedzielę w Toruniu Justynie Święty do pobicia 10-letniego halowego rekordu Polski na 400 metrów Grażyny Prokopek wynoszącego 52 sekundy – raciborzanka uzyskała 52,09.

Z tej samej kategorii