Robert Skolimowski: Nasz mityng nie może być tylko ciekawostką

Wiele gwiazd, na czele z Usainem Boltem obniża swoje wymagania, żeby u nas wystąpić. Memoriał ma opinię fajnej imprezy i dlatego dobrze się na nim znaleźć - mówi prezes Fundacji Kamili Skolimowskiej.

Lekkoatletyka. Memorial Kamili Skolimowskiej 2018. Konferencja prasowa. 17.10.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Tomasz MUCHA: Na jak długo Memoriał Kamili Skolimowskiej zawita na Stadion Śląski? Na razie wiadomo, że 22 sierpnia 2018 roku odbędzie się 9. edycja mityngu poświęconego pamięci pana córki.
Robert SKOLIMOWSKI: - Nie byłoby sensu przyjeżdżać do Chorzowa na rok i wracać do Warszawy. Chcemy, żeby to były cykliczne zawody, na minimum trzy lata, do 2020 roku. We wtorek podpisaliśmy list intencyjny, do końca roku, najpóźniej w styczniu, powinniśmy zawrzeć umowę, w której - wierzę - będzie taki zapis.

Nie żal panu - jako rodowitemu warszawianinowi – że Memoriał ucieka ze stolicy?
Robert SKOLIMOWSKI: - Trochę żal, ale na Śląsku otrzymaliśmy warunki, jakich w Warszawie nie mogliśmy się doprosić przez 15 lat. Anita Włodarczyk odnosi wielkie sukcesy, Kamila miała sukcesy, ale to nic w stolicy nie znaczy, żadnego odzewu. Wszystko przez animozje we władzach miasta. Tymczasem wystarczyłaby połowa takiego stadionu jak Śląski, żebyśmy nawet nie spojrzeli w inną stronę. Memoriał byłby wyłączną imprezą stadionu Skry, kojarzyłby się wszystkim właśnie z nim, kibice wiedzieliby, że tylko tam się odbywa.

Śląski gwarantuje jednak zdecydowanie większy rozmach?
Robert SKOLIMOWSKI: - Żeby memoriał się rozwijał i nie był w świecie traktowany w kategorii ciekawostki lekkoatletycznej, lecz jak klasyczny mityng, równorzędny - powiem górnolotnie - nawet z zawodami Diamentowej Ligii czy innymi, na których bije się rekordy i zdobywa punkty, musi odbywać się na stadionie, na którym można przeprowadzić wszystkie konkurencje, włącznie z biegami. Śląski to zapewnia. Poza tym młodzież. Wydaje mi się, że będziemy mieli możliwość zrobienia tu małego memoriału, może też finałów naszych campów lekkoatletycznych. W Warszawie chłopczyk, który wygrał bieg, był niewielkiej postury i nie wiedział, jak trzymać puchar, który ważył ponad pięć kilo, ale był wniebowzięty, gdy stał obok wielkich mistrzów.

Jak układają się pana relacje z Anitą Włodarczyk, kilka miesięcy po tym, gdy wiosną publicznie skrytykował pan mistrzynię, obwiniając za konflikt z innymi polskimi lekkoatletami?
Robert SKOLIMOWSKI: - Są dyplomatyczne, powiedziałbym - grzecznościowe. Nie uważam, żebyśmy robili sobie jakieś impertynencje czy afronty. Anita jest związana z fundacją od wielu lat, dalej jest chętna do współpracy. Kiedyś to my ją wspieraliśmy, teraz ona wspiera nas.

Ale nie startuje za darmo?
Robert SKOLIMOWSKI: - Kiedyś było to honorowe, gdy Memoriał był spontaniczną, raczkującą imprezą. Jesteśmy za to wdzięczni. Teraz, gdy się już rozwinęliśmy, nabraliśmy rozmachu, płacimy jak w normalnych warunkach, bo możemy sobie na więcej pozwolić. Anita podpisuje kontrakt, jak wszyscy pozostali sportowcy, którzy startują w zawodach. Zresztą robią to bardzo chętnie, nie oglądając się na finanse. Wielu z nich, jak Renaud Lavillenie czy Usain Bolt (rekordzista świata w sprincie wystartował w Memoriale w 2014 roku - przyp. red.) obniżyli swoje wymagania, żeby u nas wystąpić. Memoriał ma opinię fajnej imprezy i dlatego dobrze się na nim znaleźć.

Czy w związku rozwojem mityngu marzy się panu jakaś konkurencja - oprócz rzutu młotem - którą pan szczególnie chciałby w nim mieć?
Robert SKOLIMOWSKI: - Wyścig niepełnosprawnych na wózkach na 400 metrów. Wózki mieliśmy raz, gdy robiliśmy memoriał jeszcze na stadionie Orła, ale na Narodowym nie ma bieżni. Myślę, że wszyscy byliby pod wrażeniem, gdyby coś takiego mogli zobaczyć na własne oczy. Albo bieg niewidomych z osobą towarzyszącą. To jest coś niesamowitego, najwyższy poziom ambicji, determinacji, hartu ducha; niech każdy widzący zamknie oczy i spróbuje pobiec. Chcemy dobitnie pokazać, że jest również taka grupa sportowców, którą trzeba uhonorować i uszanować. Ci ludzie przezwyciężają ogromne własne ograniczenia. Sam fakt, że trenują już jest wielkim sukcesem. A przy tym zdobywają bardzo dużo medali, pełnosprawni sportowcy nie mogą się z nimi równać.

A jak osobiście widzi się panu nowy Stadion Śląski?
Robert SKOLIMOWSKI: - Cóż, jest wspaniały. Ale naprawdę będzie tu co robić, żeby całą tę przestrzeń zagospodarować. Żeby to było przyjemne do oglądania, żeby każdy mógł się tu dobrze poczuć, był zadowolony. Jeżeli tak się stanie, a sportowcy i kibice będą przyjeżdżać tu chętnie, to my też jako organizatorzy będziemy szczęśliwi. Nie chcemy być szablonowi, chcemy się czymś wyróżniać na tle innych mityngów, dlatego może jeszcze uda nam się wymyślić coś fajnego dla kibiców.

 

Z tej samej kategorii