Piotr Małachowski: Może tak miało być?

Przywitanie Piotra Malachowskiego na lotnisku
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Ludzie pytają mnie, czy traktuję ten medal jak porażkę. Ja im odpowiadam: „proszę wejść do koła i zacząć trenować” – mówi laureat "Złotych Kolców".

DAWID BOŻEK: Po tak długim sezonie znalazł pan czas na odpoczynek?
PIOTR MAŁACHOWSKI: - Oczywiście. Byłem niedawno z synem na Malediwach, trochę sobie odpoczęliśmy. Fajnie było.

 

Jak długo nie było pana w domu w minionym sezonie?

PIOTR MAŁACHOWSKI: - Nawet tego nie liczę, bo bym się strasznie wkurzył. Na pewno za dużo. Ale takie jest życie, co na to poradzić? Człowiek jednak trochę cierpi, bo ma trzyletniego syna.

 

Coś jednak za coś. Mistrzostwo Europy, Diamentowa Liga, srebrny medal olimpijski – każdy lekkoatleta zapewne marzy o takim sezonie.
PIOTR MAŁACHOWSKI: - Ależ tak, oby było tak częściej. Jestem szczęśliwy z tego, co osiągnąłem.

 

Uważa pan, że srebro w Rio to sukces czy jednak niedosyt, biorąc pod uwagę okoliczności?
PIOTR MAŁACHOWSKI: - Okoliczności nie mają tu nic do rzeczy – równie dobrze Christoph Harting mógł mnie przerzucić w pierwszej kolejce. Byłem przygotowany na złoty medal, spokojnie mogłem o niego powalczyć. Takie jest jednak „piękno” sportu – Harting był lepszy, wyszedł mu jeden rzut. Jest niedosyt, ale to historia. Myślami już jestem przy kolejnym sezonie.

 

Co pan sobie pomyślał w momencie, gdy dysk Niemca wylądował dalej niż pański?
PIOTR MAŁACHOWSKI: - Nie pamiętam. Na pewno była we mnie sportowa złość – chciałem mu jeszcze odpowiedzieć, ale nie dałem rady.

 

Mocno pan to przeżywał?
PIOTR MAŁACHOWSKI: - Ludzie pytają mnie, czy traktuję ten medal w kategoriach porażki. Ja im odpowiadam: „proszę wejść do koła i zacząć trenować”. Kurczę, zdobyłem kolejny medal dla Polski! Wiadomo – jechałem do Rio spełnić swoje marzenie, czyli wygrać. Ale może właśnie tak miało być? Gdybym zdobył złoto, nie wiadomo, czy bym dalej trenował, czy raczej zakończył karierę. A tak, cały czas mam marzenie i chęć do walki o ten najcenniejszy krążek w Tokio.

Z tej samej kategorii