Po wyczynie Ewy Swobody. Czas na białe sprinterki

Ewa Swoboda
 fot. Paweł Jaskółka  /  źródło: Pressfocus
15-02-2016 | 13:03

Autor: Jarosław S. Kaźmierczak

Nie milkną echa fantastycznego biegu Polki, która w piątek pobiła rekord świata juniorek w halowym sprincie na 60 m.

To trzecie rekordowe osiągnięcie śląskiej sprinterki tej zimy! Sezon halowy był w tym roku dla 18-letniej zawodniczki UKS Czwórka Żory wyjątkowo krótki, ale… treściwy. Już w styczniu została liderką światowych tabel, wygrywając mityng w Luksemburgu rezultatem 7,13 sek., którym wymazała z tabel halowy rekord Polski Ewy Pisiewicz (dzień przed 30. rocznicą jego ustanowienia) i poprawiła własny halowy rekord Europy juniorek. Dodatkowym „bonusem” tego sukcesu był tytuł lekkoatletki miesiąca w plebiscycie europejskiej federacji. Poprzedni rekord wynosił 7,09 i od marca 1999 roku (od halowych mistrzostw świata w Maebashi) należał do Nigeryjki Joan Uduak Ekah.

 

Niedowierzanie

Po wygranych mityngach w Duesseldorfie (7,16) i Łodzi (7,15), podczas II Copernicus Cup w Toruniu Swoboda finiszowała w rewelacyjnym czasie 7,07! Nie tylko poprawiła po raz kolejny oba wcześniejsze rekordy, ale dołożyła trzeci: pobiła o 0,02 sek. halowy rekord świata juniorek, należący od 1999 r. do Nigeryjki Joan Ekah-Udak. Sprinterka z Żor wyrównała najlepszy wynik sezonu na świecie, ustanowiony w międzyczasie przez Dafne Schippers (ta w sobotę, w Berlinie, go poprawiła). Warto zaznaczyć, że starsza o 5 lat Holenderka uczyniła to w zaciętej walce z rywalkami (cztery sprinterki dzieliło na mecie 5 setnych sekundy), a polska juniorka rywalizowała tylko z sobą i czasem! Ogromne niedowierzanie, a potem wybuch szalonej radości towarzyszyły Ewie, gdy ujrzała swój rekordowy wynik. Radością podzieliła się przede wszystkim z rodzicami i trenerką, obecnymi na trybunach.

- Nie mogę uwierzyć, ten wynik przeszedł wszystkie moje oczekiwania. Myślałam, że pobiegnę około 7,12. Trenerka też była zaskoczona - wyznała Swoboda. - Dla mnie to jest najlepsza hala w Polsce. Mam nadzieję, że będę tu biła kolejne rekordy, ale już nie w tym sezonie. Zostawmy trochę na następny rok - zapowiedziała utalentowana 18-latka.

 

Z innej epoki?

Rekordem nie był zaskoczony trener kadry narodowej sprinterek Jacek Lewandowski. - Ewa to olbrzymi talent, zawodniczka jakby z innej epoki. Rozwija się świetnie, pani trener Iwona Krupa kapitalnie ją prowadzi, więc nie jest to dla mnie żadne zaskoczenie. Myślę, że mogłaby jeszcze urwać parę setnych z tego wyniku, ale ten sezon halowy już kończy. Mistrzyni świata, wspomniana Schippers, w wieku juniorki nie biegała tak szybko. Spytana o to Ewa popisała się refleksem. - Chyba nie miała takiej dobrej trenerki jak ja! - odpaliła ze śmiechem.