Pogromca Majewskiego to czysty amator. I chce na igrzyska!

Rafał Kownatke
 /  fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus
12-03-2016 | 23:17

Autor: Tomasz Mucha

Moim sponsorem jest małżeństwo Kownatke. Czyli ja i moja żona – mówi halowy mistrz Polski w pchnięciu kulą.

TOMASZ MUCHA: W Toruniu było trzech kandydatów do złota, ale zgarnął je ten czwarty. Ochłonął pan już po tym, czego dokonał?
RAFAŁ KOWNATKE: Nie mam czasu na świętowanie, w poniedziałek rano musiałem być w szkole. Ale to prawda, przeciętny kibic, który nie śledzi na bieżąco lekkoatletyki, nie obstawiałby, że wygram z Tomkiem Majewskim, Michałem Haratykiem, który ma trzeci wynik na świecie i naszym wielkim talentem Konradem Bukowieckim. Ale przypomnę, że to mój drugi tytuł w hali. Poprzedni zdobyłem w 2011 roku w Spale, ale wtedy Tomek nie startował.

 

Jakie to uczucie pokonać dwukrotnego mistrza olimpijskiego?
RAFAŁ KOWNATKE: Po prostu się wzruszyłem. Zawsze chciałem wygrać z Tomkiem, to było moje wielkie marzenie. Młodzi może tego tak nie czują, ale dla mojego pokolenia pokonać zawodnika, który na lata zdominował rywalizację w polskiej kuli, to wielka rzecz. To on nas inspirował; dzięki temu, że chcieliśmy być tacy, jak on dziś w Polsce jest sześciu kulomiotów z ponad 20-metrową życiówką. Wyższy poziom na świecie jest może tylko w USA.

 

Pan jest młodszy od Majewskiego tylko o kilka lat...
RAFAŁ KOWNATKE: 24 marca skończę 31. W Polsce przyjęło się, że jak ktoś ma trzydziestkę, to już jest stary. Kilka lat temu usłyszałem w Polskim Związku Lekkiej Atletyki, że jestem wiekowy i nie opłaca się we mnie inwestować. To boli. Ale Tomek w Londynie miał dokładnie tyle, ile ja teraz, brązowy medalista igrzysk Reese Hoffa miał 35 lat. Ale robię swoje. W szkole słyszę, że jestem młodym wuefistą.

 

Ale Majewski powtarza, że czuje się stary...
RAFAŁ KOWNATKE: A mój brat, starszy od niego o rok, zawsze powtarza, że czuje się młody. To kwestia biologii, indywidualnego odczucia. Ja na pewno nie jestem tak wyeksploatowany jak Tomek. Owszem, czuję się zmęczony, ale to dlatego, że nie mam czasu na regenerację. Jestem amatorem. Gdy „zawodowcy” po zawodach czy treningu idą się zdrzemnąć, ja muszę pracować, wypełniać papiery, myśleć o tym, co jutro mam do zrobienia w szkole.

 

Jak wygląda pana zwykły dzień?
RAFAŁ KOWNATKE: Rano trochę ćwiczę, potem jadę do szkoły do Starzyna, 15 minut od Pucka, gdzie mieszkam. Wracam do domu na obiad, a po południu do szkoły na zajęcia z podopiecznymi. Mam grupę 15-20 osób, kulomiotów, dyskoboli, oszczepników, niektórzy są w reprezentacji juniorów. Potem wracam do Pucka na chwilę do domu i jadę na swój trening. Nieraz między ćwiczeniami odpalam laptopa, coś wypełniam, przygotowuję „na jutro”. Wracam po 22, ale głowa cały czas pracuje, czy czasem o czymś nie zapomniałem.

 

Żona nie wyrzuca, że ciągle pana nie ma?
RAFAŁ KOWNATKE: Ania doskonale to rozumie, ile trzeba poświęcić czasu na sport. Sama go uprawiała, najpierw gimnastykę sportową, potem skok o tyczce. Poznaliśmy się na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. Teraz uczy wuefu w sąsiedniej wsi, Łebczu.



Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Adam - miotacz rocznik 1960Użytkownik anonimowy
~Adam - miotacz rocznik 1960 :
No photo~Adam - miotacz rocznik 1960Użytkownik anonimowy
Trzymam kciuki za Pana, Panie Rafale, życzę aby spełniły się Pana marzenia nie tylko te sportowe ale i rodzinne. Pozdrawiam.
6 kwi 20:47 | ocena:100%
Liczba głosów:5
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HANIA MIOTACZKA Z POMORZAUżytkownik anonimowy
~HANIA MIOTACZKA Z POMORZA :
No photo~HANIA MIOTACZKA Z POMORZAUżytkownik anonimowy
RAFAŁ TRZYMAM ZA CIEBIE KCIUKI JA JUZ Z TEGO SPORTU ODPADLAM ALE ZNAM CIE I NAPEWNO WIEM ZE DASZ RADE POWODZENIA I GRATULUJE SUKCESOW
6 kwi 23:26
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza: