Medalowa sztafeta przestała istnieć!

Dwie z czwórki sprinterek, brązowych medalistek mistrzostw świata w Londynie - Justyna Święty i Małgorzata Hołub - właśnie zmieniły stan cywilny i... nazwiska. Trzecia - Iga Baumgart - zrobi to w Boże Narodzenie - z bramkarzem piłkarskiej Bytovii. - Myślę, że organizatorzy największych imprez już się głowią, jak pomieścić nasze podwójne nazwiska na listach startowych - śmieje się Baumgart.

Gaworska (od lewej), Wyciszkiewicz i Baumgart
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Trzeba na dobre oswajać się z myślą, że fenomenalna polska sztafeta 4x400 metrów, która znakomity sezon - z pięcioma medalami na koncie (patrz ramka) - okrasiła 3. miejscem czempionatu globu w Londynie, właśnie przestaje istnieć!

 

No, spokojnie, zniknie w dobrze znanym kształcie przynajmniej na papierze, w którym zapisuje się nazwiska biegaczek. Brązowy skład z Londynu został bowiem zdekomponowany: 9 września Małgorzata Hołub została panią Hołub-Kowalik, w ostatnią sobotę raciborzanka Justyna Święty przybrała nazwisko Święty-Ersetic, a w nadchodzące święta w ślady koleżanek zamierza pójść Iga Baumgart...


- Myślę, że organizatorzy największych imprez już się głowią, jak pomieścić nasze podwójne nazwiska na listach startowych. Jesteśmy po pierwszej turze wesel, teraz przerwa, nogi muszą trochę odpocząć! Data mojego ślubu jest oryginalna. Pewnie będzie zimno, ale w Boże Narodzenie wszyscy mają wolne. Mam nadzieję, że to będzie ciepły, rodzinny ślub. Jeszcze się waham. To znaczy partnera znam - wybucha śmiechem Iga „co śmiga” Baumgart - ale nie wiem jeszcze, czy zostawię tylko swoje nazwisko, czy dołączę do niego także to przyszłego męża - dodaje 28-letnia sprinterka z Koronowa pod Bydgoszczą.

Gdyby „wygrał” drugi z wariantów, na listach startowych w przyszłym sezonie pojawi się Baumgart-Witan. Wybrankiem panny Igi jest bowiem bramkarz I-ligowych piłkarzy Bytovii, Andrzej Witan.

 

Kto ma ciśnienie

Z medalowego składu „po staremu” ostanie się więc jedynie najmłodsza z tego grona, zaledwie 22-letnia Aleksandra Gaworska. Ale i ona nie próżnuje...

 

- Mam miesiąc roztrenowania i staram się robić to, czego nie mogę robić w trakcie sezonu. Mogę sobie pozwolić na inne formy sportu - rolki, rower - no i na jakąś imprezę w końcu też - puszcza oko młodzieżowa mistrzyni Europy w sztafecie z Bydgoszczy.


Ale już z biegnącą w eliminacjach w Londynie, a potem po złoto Uniwersjady w Tajpej Patrycją Wyciszkiewicz do końca nie wiadomo. W poniedziałek na Stadionie Śląskim asekurował ją narzeczony. - Proszę jego pytać, kiedy, bo to on ma ciśnienie - uśmiecha się Wyciszkiewicz.
- Podobno czas na śluby jest tylko w tym roku - prowokuję.
- No wiemy, ale Iga wszystko ustawiła tak, że zostało nam tylko kilka dni do końca 2017 - mówi bohater drugiego planu. - A Sylwester? - błyskawicznie ripostuje Baumgart.

 

Dzieci muszą poczekać

Zmiana stanu cywilnego zwykle oznacza myśli o powiększeniu rodziny. A to by oznaczało, że wkrótce wspaniała sztafeta faktycznie rozpadnie się z powodów macierzyńskich. Świeżo „awansowane” żony zapowiadają jednak, że przynajmniej przez najbliższe trzy sezony poświęcą się sportowi, bo wciąż marzy im się to, czego w całkiem bogatym już dorobku jeszcze nie mają - medal igrzysk olimpijskich w Tokio w 2020 roku. No i wciąż do pobicia pozostaje obowiązujący od 2005 roku rekord Polski (3.24,49).

 

- Taki przynajmniej jest plan, ale zobaczymy, co przyniesie czas. Jeżeli jednak myślimy o rekordach i medalach, z dziećmi na razie musimy poczekać. Byłoby świetnie, gdybyśmy poprawiły go w tym składzie, bo od kilku lat biegamy razem, dobrze się dogadujemy ze sobą i z trenerem - mówi Baumgart.

 

- Ten rekord Polski od kilku lat wisi nad nami i w końcu spadnie nam na głowy. Mamy na to jeszcze trzy lata - mówi Wyciszkiewicz.

 

Z tej samej kategorii