Ostatni przystanek lekkoatletów przed Rio!

XIX Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidly
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Tym występem miałem postraszyć rywali, ale zrobię to później- uśmiechnął się Tomasz Majewski, dwukrotny mistrz olimpijski.

Kilku medalistów lekkoatletycznych mistrzostw Europy oraz dość liczna grupa olimpijczyków stanęli na starcie XIX Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły i po ich starcie publiczność wychodziła ze Stadionu Leśnego usatysfakcjonowana. Angelika Cichocka, mistrzyni Europy z Amsterdamu, nie zawiodła i przy głośnym dopingu wygrała konkurencję nr 1 mityngu „Bursztynową milę”, czyli bieg na 1000 m w czasie nowego rekordu życiowego - 2:34,84. Jej najgroźniejsze rywalki Joanna Jóźwik oraz Sofia Ennaoui wcale nie chciały być gorsze i również ustanowiły "życiówki". Ta pierwsza uzyskała 2:34,93, zaś druga 2:35,15.

Uśmiechnięty Karol
Karol Zalewski, niezwykle sympatyczny sprinter, od początku sezonu miał wytyczony cel: igrzyska i w nich będzie się starał o finał na 200 metrów. Ostatnie dni spędził w Cetniewie i na trzy dni przed zawodami w Sopocie powiedział trenerowi: - Może wystartuję? Zbigniew Ludwichowski nie miał nic przeciwko temu i Karol w ciągu 35 minut dwa razy chwytał się za głowę. Najpierw wygrał 100 metrów w 10,28 sek, czyli w czasie najlepszym w sezonie. Zalewski szybko po dekoracji zniknął ze stadionu, by się wyciszyć i pojawił się mocno zmotywowany na starcie biegu na 200 m. Tutaj po raz kolejny zadziwił, zaś rezultat 20,26 jest rekordem życiowym sprintera z Olsztyna.
- Już na początku sezonu deklarowałem, że stać mnie na biegi w granicach 20,30 sek, ale, głównie wiatr stawał na przeszkodzie, by uzyskać ten wynik - wyznał po biegu jeden z bohaterów dnia. - Ten stadion jest świetnie usytuowany i wiało również w twarz, ale nie tak mocno. Te wyniki mocno mnie uskrzydliły i jadę na igrzyska z mocnym postanowieniem walki o finał. A to byłby niewątpliwie sukces.

Wściekły trener
Andrzej Wołkowycki, trener Joanny Jóźwik, po biegu na 1000 m z udziałem naszych najlepszych biegaczek na średnich dystansach nie krył wściekłości. Ukrainka Anastasia Tkaczuk była nominowana do prowadzenia biegu, a tymczasem schowała się za Jóźwik, Cichocką oraz Ennaoui i tak też przybiegła do mety. Umowa była inna i ciężar dyktowania tempa wzięła Jóźwik. Na ostatniej prostej Cichocka w iście sprinterskim tempie minęła najgroźniejszą rywalkę. Jednak na ostatnich metrach Jóźwik jeszcze przyspieszyła, ale minimalnie przegrała ze swoją koleżanką. Jednak dyspozycja całego tercetu jest więcej niż dobra. Cichocka już zapowiedziała starty w Rio na dwóch dystansach 800 i 1500 m. To śmiałe postanowienie. Czy przypadkiem nie nazbyt ryzykowane?
- Nie można tak biegać na mityngach - mówił rozżalony Wołkowycki. - Przecież trzeba sobie nawzajem pomagać, a nie chować się za plecami Asi. A tak w tym sezonie wyglądają biegi z udziałem obu pań. Rewanż będzie w Rio... - powiedział.

Mistrzowie zadowoleni
Dwaj przyjaciele, Tomasz Majewski i Piotr Małachowski, gdzie tylko się pojawią są w centrum uwagi, a ponadto nie stronią od kontaktów z kibicami. Dwukrotny mistrz olimpijski w kuli uzyskał w trzeciej próbie 20,75 i pewnie wygrał. Młody gniewny, Konrad Bukowiecki, mistrz i rekordzista świata juniorów, nie pojawił się na starcie. - Miałem w planie przekroczyć 21 metrów, ale detale sprawiły, że i tym razem się nie udało. Było jednak już zdecydowanie lepiej niż w zawodach Diamentowej Ligi w Londynie. Tym występem miałem postraszyć rywali, ale nie wyszło i w tej sytuacji zrobię to już na igrzyskach.
Małachowski również wygrał rezultatem 65,85, ale jego najgroźniejszy krajowy rywal Robert Urbanek był zaledwie o 54 cm gorszy.
- Przyjechaliśmy po mocnym treningu w Cetniewie, a teraz spokojnie popracujemy jeszcze w Spale i będzie dobrze. Tylko proszę mi nie mówić, że jestem murowanym faworytem, bo w konkursach olimpijskich może się wiele wydarzyć. Dmuchajmy na zimne - stwierdził „Małach”, który z uśmiechem rozdawał autografy i pozował do zdjęć.
Uśmiech pojawił się także na twarzy Sylwestra Bednarka, już zapomnianego brązowego medalisty mistrzostw świata z Berlina'2009. W Sopocie uzyskał 2,30 i w 3. serii minimalnie strącił 2,33. Z kolei nasze najlepsze specjalistki na 400 m musiały uznać wyższość Ukrainki Olhi Zemljak - 51,68. Justyna Święty (AZS AWF Katowice) była 2. - 51,80, zaś Małgorzata Hołub 3. - 52,16.

 

 

Z tej samej kategorii