Polskie gwiazdy będą podbijać Londyn. Już dziś początek MŚ w lekkiej atletyce

Cała ósemka naszych medalistów sprzed dwóch lat z Pekinu celuje w sukcesy na Stadionie Olimpijskim. W rozpoczynającym się dziś czempionacie biało-czerwoni jadą potwierdzić najwyższą klasę.

 

„Królowa sportu” wraca na Stadion Olimpijski w stolicy Wielkiej Brytanii. Pięć lat temu właśnie na tym obiekcie lekkoatleci walczyli o medale olimpijskie. Teraz Londynie wystąpi 51 polskich lekkoatletów, w tym są 22 kobiety i 29 mężczyzn, którzy rok po igrzyskach w Rio de Janeiro, skąd przywieźli „tylko” trzy krążki, będą chcieli znacznie podreperować ten dorobek i potwierdzić miano wiodącej ekipy już nie tylko w Europie, ale i w świecie.

 

Na listach zgłoszeń siedmioro biało-czerwonych jest w trójce najlepszych. Indywidualnie lub zespołowo mają co najmniej dziesięć szans na podium. To prawdziwe gwiazdy międzynarodowego formatu.

źródło: Przeglad Sportowy

 

Anita na mur po kolejny rekord

W kole królować powinni młociarze. Anita Włodarczyk nie tylko powinna wygrać, ale też... poprawić rekord świata. Od kilku lat Polka nie ma godnej siebie rywalki i przegrać może praktycznie tylko... ze sobą. Drugą obecnie na liście tegorocznych wyników Amerykankę Gwen Berry wyprzedza o ponad... 6 metrów.

 

- Przyzwyczaiłam się już do tej sytuacji, ale na pewno żadnej z przeciwniczek nie lekceważę. Chciałabym poprawić rekord świata, tym bardziej, że jestem w coraz lepszej dyspozycji – przyznała przed wylotem do Londynu.

 

Najlepszy wynik w historii - 82,98 - należy także do niej, a uzyskała go przed rokiem w Memoriale Kamili Skolimowskiej. W Londynie za poprawienie tego rezultatu może liczyć na czek w wysokości 100 tys. dolarów. To realne, bo w tym sezonie miała już 82,87 m. Szkoda tylko, że IAAF i MKOl. Nie zdecydowały się, by uroczyście wręczyć jej złoty medal olimpijski za Londyn, który w wyniku badań dopingowych odebrano Tatianie Łysenko-Biełobrodowej.

 

Fajdek po hat-tricka

Wśród mężczyzn w tej konkurencji celujemy nawet w dwa medale. Paweł Fajdek chce powalczyć o hat-tricka. Wygrał w 2013 roku w Moskwie i przed dwoma laty w Pekinie. Teraz też jedzie do Londynu jako faworyt, ale jego psychika wciąż pozostaje zagadką - często pali rzuty, a rok temu nie wszedł do finału olimpijskiego.

 

Jego najgroźniejszym rywalem może być... brązowy medalista igrzysk Wojciech Nowicki, który w tym roku po raz pierwszy w karierze przekroczył barierę 80 m. Polacy są zresztą jedynymi, którzy tego w tym sezonie dokonali.

 

Tytułu w dysku bronić będzie Piotr Małachowski, ale tym razem nie będzie faworytem. 34-letni zawodnik Śląska Wrocław sezon potraktował ulgowo i zmagał się z urazem pleców. Wyniki były średnie, ale w ostatnim występie przed wylotem do Londynu rzucił poza konkursem 69,19, co jest drugim obecnie wynikiem na świecie. - Przeciwności mnie mobilizują – obiecuje dyskobol, w którego cieniu wciąż jest aktualny mistrz Polski Robert Urbanek.

 

W coraz wyższej formie jest Michał Haratyk. Kulomiot AZS AWF Kraków poprawił rekord życiowy na 21,88. To wprawdzie dopiero 7. wynik na świecie, ale eksperci są zgodni, że wicemistrz Europy z Amsterdamu jest w stanie pchać dalej. Nie bez szans będzie też młodzieżowy mistrz Europy Konrad Bukowiecki, który w tym sezonie legitymuje się rezultatem 21,59. Walka o medale rozegra się jednak najpewniej na poziomie powyżej 22 metrów.

 

źródło: Przeglad Sportowy

 

Duety na skoczniach

Ciekawie powinno być także na skoczniach - wzwyż i o tyczce. W tej drugiej konkurencji szanse medalowe mają Paweł Wojciechowski i Piotr Lisek, brązowi medaliści z Pekinu. Obaj są w wysokiej i stabilnej formie. - Czuję, że jestem w końcu rasowym tyczkarzem i brak medalu uznam za sporą porażkę - stwierdził otwarcie Wojciechowski, który w czerwcu wynikiem 5,93 m poprawił rekord Polski na stadionie. Wyżej w tym sezonie skakał tylko Amerykanin Sam Kendricks – 6,00, tyle samo zimą pod dachem uzyskał Lisek.

 

Wzwyż o medale powinni powalczyć Kamila Lićwinko i Sylwester Bednarek. Oboje trenują u męża Kamili – Michała. Lićwinko jest w światowej czołówce od 2014 roku, kiedy została halową mistrzynią świata, ale na stadionie pozostaje niespełniona. Teraz jest na czele grupy ścigającej startującą pod neutralną flagą Rosjankę Marię Lasickiene, która regularnie skacze powyżej dwóch metrów i w tym roku jeszcze nie przegrała. Lićwinko po doświadczeniach z zeszłego roku stała się dojrzalsza i bardziej świadoma.

 

Bednarek wraca do światowej czołówki. Po raz pierwszy wystrzelił w marcu, kiedy wywalczył tytuł halowego mistrza Europy. W sezonie letnim skakał chimerycznie, ale zaliczył już 2,32 i zapewnił, że stać go nawet na więcej.

 

Święty walczy z czasem

Drugi czas na światowej liście wyników ma polska sztafeta 4x400 m kobiet, srebrne medalistki kwietniowych IAAF World Relays na Bahamach. Biało-czerwone mają wyrównany skład, każda z nich jest w stanie pobiec w okolicach 51 sekund. Szkoda tylko, że miesiąc temu kontuzji skręcenia stawu doznała będąca w życiowej formie liderka grupy Justyna Święty (51,15). Raciborzanka zaryzykowała i poleciała do Londynu, ale jej dyspozycja jest niewiadomą.

 

- Liczyłam na awans do finału, ale biorę pod uwagę, że dla dobra sztafety odpuszczę start indywidualny. To da mi dodatkowy tydzień, w którym „obiegam” się po bieżni w kolcach. Mamy jako drużyna drugi czas na świecie. To nie odzwierciedla układu sił, ale deklaracja jest jasna: jedziemy na MŚ po medal - zapowiedziała Święty.

 

Na dystansach 800/1500 m powinni liczyć się Marcin Lewandowski i Adam Kszczot, który przed dwoma laty wywalczył srebro na 800 m i przegrał tylko z rekordzistą globu Davidem Rudishą. Kenijczyka w Londynie nie będzie, a Polak nie wydaje się być w tak znakomitej dyspozycji jak w Pekinie, ale obaj nasi to zawodnicy wielce doświadczeni i "turniejowi"...

 

Schodzi Bolt, wkracza van Niekerk

Oczy całego globu będą jednak skierowane na Usaina Bolta. Jamajski król sprintu będzie bronić tytułu na 100 m i wspomoże sztafetę 4x100 m. To będą jego ostatnie starty w karierze, a eksperci już teraz się zastanawiają: „co będzie po Bolcie?”.

 

Aspiracje do przejęcia schedy po Bolcie ma 25-letni sprinter z RPA Wayde van Niekerk, który celuje w złoty dublet na 200 i 400 metrów i powtórzenie wyczynu Michaela Johnsona z Goeteborga w 1995 roku.

Z tej samej kategorii