Justyna Święty: Złamać magiczną barierę!

BIEG 400M KOBIET POLFINALY, 400M WOMEN SEMIFINALS
 fot. Pawel Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Po udanym początku sezonu zaczynam realnie myśleć o finale mistrzostw świata w biegu indywidualnym i pokonaniu dystansu poniżej 51 sekund - mówi nasza najszybsza biegaczka na 400 metrów. Po udanych startach międzynarodowych nadszedł czas sprawdzianu na krajowym stadionie podczas dzisiejszego Europejskiego Festiwalu Lekkoatletycznego w Bydgoszczy.

Słońce praży niemiłosiernie i raczej nastraja do lenistwa niż do wzmożonego wysiłku. A tymczasem blondwłosa biegaczka wykonuje porcje mocnych biegów przed kolejnym startem na najtrudniejszym dystansie sprinterskim 400 m - to wszystko się działo we wczesne środowe popołudnie na stadionie katowickiego AZS AWF, gdzie biegająca szybko od początku sezonu Justyna Święty trenowała wraz ze swoim trenerem Aleksandrem Matusińskim. Po udanych startach międzynarodowych nadszedł czas sprawdzianu na krajowym stadionie podczas piątkowego Europejskiego Festiwalu Lekkoatletycznego w Bydgoszczy.

 

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Czy dużo „majsterkowaliście” z trenerem w planach treningowych przed przygotowaniami do sezonu?
JUSTYNA ŚWIĘTY: - Analizujemy każdy sezon i wyciągamy wnioski. Nie było żadnych zmian i staram się tylko wykonywać tę pracę perfekcyjnie. Uważam, że wieloletnia praca jaką wykonaliśmy powoli zaczyna procentować. To chyba jest główna przyczyna tak udanego początku sezonu letniego. Sama jestem ciekawa, jak to wszystko będzie dalej i czy nadal będę się uśmiechała tak jak teraz na początku startów.


Występy w hali oraz nieoficjalnych mistrzostwach świata sztafet w Nassau były niezwykle udane. Początek na stadionie wręcz bombowy. Co w tej sytuacji będzie dalej?
JUSTYNA ŚWIĘTY: - Na razie staram się myśleć tylko i wyłącznie o mistrzostwach świata w Londynie i tam pragnę pokazać się z jak najlepszej strony. Po tym udanym początku sezonu zaczynam realnie myśleć o finale w biegu indywidualnym i być może pokonaniu magicznej bariery 51 sekund. Na to jednak musi się złożyć wiele czynników i, mam nadzieje, że w sierpniu w Londynie pogoda dopisze i zdrowie pozwoli.


Pogoda i zdrowie - tylko te dwa elementy?
JUSTYNA ŚWIĘTY: - Tak mi się teraz wydaje, bo jestem przygotowana do tego sezonu. Teraz jestem cały czas w procesie treningowym, a przed najważniejszym startem będzie znacznie luźniej. Mam nadzieję, że przed mistrzostwami, podobnie jak przed poprzednimi ważnymi zawodami, będę miała optymalną formę i będę błyszczała formą.


Trener wręcz zadeklarował, że będzie pani biegała poniżej 51 sekund, ale do tej granicy brakuje pani nieco powyżej pół sekundy. Czy jest to realne?
JUSTYNA ŚWIĘTY: - Ten początek sezonu (51,64 sek. - przyp.red.) nastraja mnie optymistycznie. Trener i ja wiemy, jaką wykonaliśmy pracę. Chyba uwierzyłam, że mogę pokonać kolejną ważną granicę. Gdy pobiegnę poniżej 51 sekund, wówczas będę najszczęśliwszą osobą na ziemi. Do tej pory z roku na rok robiłam postępy i poprawiałam swoje rekordy. Ponadto kolejny rok przekonuje mnie, że nie tylko dotrwam do igrzysk olimnpijskich, ale również będę biegała jeszcze szybciej. Tak, to prawda, igrzyska w Tokio to będzie mój najważniejszy start w życiu.


Pobyty na zgrupowaniach klimatycznych w USA i RPA fajnie się skumulowały.
JUSTYNA ŚWIĘTY: - Już od pewnego czasu staramy się unikać naszej zimy, szczególnie dokuczliwej w tym roku. Wyjeżdżamy z planem, który skrzętnie wykonujemy i są tego efekty. W lipcu jeszcze wyjeżdżamy do Font Romeu na zgrupowanie wysokogórskie i, miejmy nadzieję, jego efekty będzie widać podczas sierpniowych mistrzostw świata w Londynie.


A jak pani się czuję, gdy ma przed sobą na starcie o 20 cm wyższe i potężnie zbudowane rywalki?
JUSTYNA ŚWIĘTY: - Jeszcze do niedawna mocno się przejmowałam i stresowałam z tego powodu. Teraz staram się skupić na sobie, bo mam swój tor i wiem, że muszę ten dystans pokonać jak najszybciej. Zupełnie nie interesują mnie rywalki.


Ma pani ułożoną taktykę biegu czy też pani reaguje w zależności od sytuacji na bieżni?
JUSTYNA ŚWIĘTY: - Taktyka jest bardzo ważna, bo muszę wiedzieć w jakim miejscu powinnam się znaleźć w połowie dystansu, by uzyskać jak najlepsze miejsce oraz czas. Przed biegiem z trenerem analizujemy biegi i możliwości moich rywalek. Oczywiście, że reaguję na to, co się dzieję na bieżni, bo przecież trudno się trzymać sztywno ram, jakie sobie założyliśmy.


Od początku sezonu dużo pani startuje. Czy nie boi się pani, że w którymś momencie zabraknie sił?
JUSTYNA ŚWIĘTY: - To prawda, ale chyba nadszedł mój czas. Dwa dni przed startem w Diamentowej Lidze w Szanghaju dostałam zaproszenie i czy w tej sytuacji miałam z takiej okazji nie skorzystać. Z takich zaproszeń i możliwości startu nie można rezygnować, bo w takim mityngu startują najlepsze zawodniczki na tym dystansie. Teraz jestem pierwsza na liście rezerwowych do startu w „diamentach” w Rzymie (8 czerwca - przyp.red.). Jeżeli zapraszają i jest możliwość startu, to dlaczego z tego nie skorzystać. Uważam, że podczas przygotowań tyle się pracuje, by w sezonie móc startować i sprawdzać się w rywalizacji z najlepszymi. Mnie to pozytywnie nakręca i pragnę poprawiać swoje rekordy życiowe. Nie boję się, że zabraknie mi sił, bo jestem typem wytrzymałościowym. Nawet starty dzień po dniu nie sprawiają mi problemu. Ufam trenerowi i wiem, że dobrze mnie przygotował.


Sztafeta, mimo wszystko, wydaje się priorytetem, nieprawdaż?
JUSTYNA ŚWIĘTY: - Lubię biegać w sztafecie, bo ona nas wszystkie mobilizuje do maksymalnego wysiłku. Ona wyzwala u mnie dodatkową adrenalinę, emocje i siły. Dlatego uwielbiam biegać w hali, bo tam jeszcze jest dodatkowy element bezpośredniej walki wręcz (śmiech). W sztafecie staramy się biegać na 200 procent, a ponadto w niej mamy więcej do zdobycia niż w biegu indywidualnym.


Teraz mówi się wręcz o medalu w Londynie...
JUSTYNA ŚWIĘTY: - Jeszcze nie tak dawno było to zupełnie nierealne. W Rio zajęłyśmy 7. lokatę, ale do podium było blisko. Nawiązałyśmy kontakt z czołówką światową i jestem przekonana, że zdobycie medalu w Londynie leży w granicach naszych możliwości. A gdyby tak było, to wówczas byłabym w siódmym niebie...

 

Nim to jednak nastąpi czeka panią start w Bydgoszczy. W Diamentowej Lidze było 51,64 sek., w biegu na nietypowym dystansie 300 m 36,58 w Warszawie.To czego się spodziewać w Bydgoszczy?

JUSTYNA ŚWIĘTY: - Rekordu (śmiech). A tak na poważnie; cieszę się na rywalizację z koleżankami, które na początku sezonu również są w dobrej dyspozycji. Mam nadzieję, że ten bieg będzie niezwykle widowiskowy i dostarczy kibicom wielu emocji.

Z tej samej kategorii