Justyna Święty się nie poddaje, ale Londyn we mgle

Justyna Święty
 źródło: Pressfocus

Zmalały szanse będącej w życiowej formie sprinterki (51,15 na 400 metrów) Justyny Święty na występ w mistrzostwach świata w Londynie (4-13 sierpnia). Badanie rezonansem uszkodzonej kostki w lewej nodze wykazało poważne uszkodzenie więzadła. Biegaczka chce walczyć o występ w czempionacie, ale lekarze zalecają od sześciu do ośmiu tygodni rehabilitacji.

Przypomnijmy – w ubiegłym tygodniu tuż przed wylotem reprezentacji Polski na drużynowe mistrzostwa Europy do Lille lekkoatletka z Raciborza, specjalistka w biegu na 400 metrów, zsunęła się ze schodów i skręciła kostkę w lewej nodze.
Kontuzja okazała się poważna. Krzysztof Nowak, dyrektor AZS AWF Katowice - wobec „bezradności” PZLA - zorganizował badanie rezonansem magnetycznym w Bieruniu u cenionego ortopedy, profesora Krzysztofa Ficka. Diagnoza: uszkodzenie aparatu więzadła i zalecenie 6-8 tygodni przerwy w treningach.


Dla Święty to sportowy dramat, bo szanse są małe, że zdąży wyleczyć się do ruszających już za miesiąc (4-13 sierpnia) mistrzostw świata w Londynie, na które planowała jechać z wielkimi ambicjami.
24-letnia zawodniczka była w życiowej formie. Dwa tygodnie temu w Holandii pobiegła najszybciej w karierze - 51,15 (trzeci rezultat w historii polskiej lekkoatletyki) i była coraz bliżej pokonania kolejnej bariery – wyniku poniżej 51 sekund. Ten zaś mógłby ją awansować do finału MŚ - wielkiego celu raciborzanki.


Kontuzja Święty to także znaczące osłabienie sztafety, która w Londynie celowała nawet w podium. Nie bez podstaw - biegnąca na ostatniej zmianie Ślązaczka doprowadziła Polki w marcu do złotego medalu halowych ME w Belgradzie, a miesiąc później do srebra nieoficjalnych MŚ sztafet na Bahamach, pokonując m.in. Jamajkę.
Sama zawodniczka nie jest skora do komentarzy. - Będę walczyć, by pobiec w Londynie, ale czas pokaże, czy się uda – przekazała „Sportowi”.


Lekarze przestrzegają jednak, że uszkodzenie więzadeł w wypadku lekkoatletów niesie z sobą poważniejsze skutki niż np. dla piłkarzy, którzy grają nawet z niewyleczonym urazem. W tym wypadku takiej możliwości praktycznie nie ma - kontuzja powinna się w pełni zagoić przed powrotem na bieżnię. Inaczej niewyleczony uraz może zrodzić kolejne problemy w przyszłości - a cenę za pośpiech i tak trzeba będzie zapłacić...

Anita miała „lepiej”...

 

Z podobnym pechem jak Justyna Święty długo zmagała się Anita Włodarczyk - mistrzyni olimpijska w rzucie młotem też skręciła kostkę nie w chwili startu lub treningu, lecz... w euforii po pobiciu rekordu globu osiem lat temu w Berlinie i zdobyciu swojego pierwszego złotego medalu MŚ. Ale i tak miała szczęście w nieszczęściu, bo pech dopadł ją już po wielkim sukcesie praktycznie na finiszu sezonu.
Justynie Święty wypada życzyć jak najszybszego powrotu do zdrowia, ale też wyrazić nadzieję, że w perspektywie rozwijającej się dopiero kariery, rozważy wszystkie argumenty i postąpi rozsądnie.

Z tej samej kategorii