Teraz to Polska panuje na Starym Kontynencie!

SZTAFETA 4X400
 fot. Radosław Jóźwiak  /  źródło: Cyfrasport

12 medali w tym aż 7 złotych przywożą z Belgradu biało-czerwoni, najlepsza reprezentacja na Starym Kontynencie! To jej najlepszy występ w historii HME.

To już nie jest przypadek, bo polscy lekkoatleci tyle samo krążków zdobyli w lipcu ubiegłego roku w otwartych mistrzostwach Europy. Ale w stolicy Serbii przebili osiągnięcie z Amsterdamu, bo w Holandii na najwyższym stopniu podium stawali „tylko” 6 razy.
Co prawda mistrzostwa pod dachem nie dorównują rangą czempionatom na stadionie, a wielu czołowych lekkoatletów rezygnuje z występów w hali - tym bardziej w roku poolimpijskim - ale ogromny sukces biało-czerwonych w Belgradzie też przecież nie zamyka ich potencjału.
Ze startu w HME zrezygnowała przecież najszybsza kobieta sezonu na 800 metrów Joanna Jóźwik, która wolała odpocząć przed przygotowaniami do sierpniowych mistrzostw świata w Londynie i ataku na 37-letni rekord kraju Jolanty Januchty. Na dodatek z konkurencji siłowych pod dachem wykazać się mogą tylko kulomioci, więc w Kombank Arenie nie mogły wzbogacić dorobku polskie gwiazdy młota i dysku, medaliści igrzysk w Rio - Anita Włodarczyk, Wojciech Nowicki i Piotr Małachowski, a także Paweł Fajdek.
Po wykluczeniu skażonych dopingiem Rosjan to Polacy dyktują warunki na kontynencie, wygrywając walkę o palmę pierwszeństwa z Brytyjczykami i Niemcami.

 

Wskrzeszenie skoczka
Ważne też, że na medalowy wór w Belgradzie pracowali głównie – poza niezniszczalnymi średniodystansowcami Adamem Kszczotem i Marcinem Lewandowskim - sportowcy młodszego pokolenia (Bukowiecki, Swoboda, Święty, ale także Lisek i Omelko) lub ci, którzy wracają po kontuzjach, jak złoty w skoku wzwyż Sylwester Bednarek, który po brązowym medalu MŚ 2009 na stadionie w Berlinie przez całe lata zmagał się z poważnymi kontuzjami i kilka razy chciał kończyć karierę.
Przed tym sezonem 28-letni zawodnik zmienił trenera, którym został mąż halowej mistrzyni świata 2014 Kamili Lićwinko, Michał, co zaowocowało najlepszym wynikiem na świecie w hali 2,33. W niedzielę Bednarek męczył się na 2,27, które zaliczył dopiero w trzeciej próbie, ale potem w drugiej próbie skoczył 2,30, a za pierwszym podejściem 2,32. Prowadzący w konkursie Brytyjczyk Robbie Grabarz – potomek polskiego dziadka – nie był już w stanie na to odpowiedzieć.

 

Dorośli do medali
Gdy schodził z rozbiegu łez nie mogła opanować Ewa Swoboda. Niespełna 20-letnia sprinterka z Żor, halowa rekordzistka świata juniorek sprzed roku, zdobyła swój pierwszy medal dorosłej imprezy. Niewiele go zapowiadało, bo po bardzo trudnym roku 2016 podopieczna Iwony Krupy wspólnie ze swoim chłopakiem, Konradem Bukowieckim, podróżowała po Ameryce i przygotowania do nowego sezonu rozpoczęła z opóźnieniem. Ale rozkręcała się ze startu na start, jadąc do Belgradu z trzecim czasem w stawce 7,15.
W niedzielę omal jednak odpadłaby już w półfinale, w którym finiszowała dopiero trzecia. Do walki o medale awansowała z ostatnim czasem (7,26). Wtedy napięcie jakby puściło i w finale Swoboda pokazała lwi pazur - uzyskała najlepszy wynik sezonu 7,10, przegrywając srebro minimalnie – o tysięczne sekundy - z Ukrainką Olesią Powh; złoto zdobyła Brytyjka Asha Philip – 7,06.


Hat trick Kszczota
Niedzielne sukcesy rozpoczął Adam Kszczot, który przyjechał do stolicy Serbii z mocnym postanowieniem zdobycia trzeciego w karierze tytułu halowego mistrza kontynentu. Nic sobie nie robił z koalicji trzech Hiszpanów i wygrał bezapelacyjnie w stylu, w jakim dzień wcześniej porozstawiał rywali na 1500 metrów jego kolega Marcin Lewandowski.

 

Triumfalny finisz
Polacy triumfalny pochód w Belgradzie zakończyli po mistrzowsku – dwiema złotymi sztafetami.
Panie były faworytkami, bo miały najlepszą sumę czasów czterech zawodniczek. Ale dwie z nich, Justyna Święty i Małgorzata Hołub, miały w nogach aż trzy biegi indywidualne. Okazało się jednak, że pary wystarczyło im na czwarty. Zaczęła najbardziej wypoczęta Patrycja Wyciszkiewicz, która oddała pałeczkę Hołub na drugim miejscu. Atak na prowadzenie przypuściła Iga Baumgart, która wyprzedziła Brytyjkę i z dużą przewagą oddała pałeczkę Święty. Sprinterka AZS AWF Katowice, brązowa medalistka na 400 m, odparła kontrę rywalki i na ostatniej prostej jeszcze odeszła rywalkom. Czas Polek 3.29,94; do rekordu Polski z 2006 roku zabrakło niespełna sekundy (3.28,95). Drugie do mety dotarły Brytyjki - 3.29,94, a trzecie Ukrainki - 3.32,10.

 

Po 15 latach
Świetnie spisali się również panowie – Kacper Kozłowski, Łukasz Krawczuk, Przemysław Waściński i Rafał Omelko. Wiatru w żagle, jak przyznali po biegu, dodał im triumf koleżanek. Polacy konsekwentnie biegli na pierwszej pozycji, skutecznie odpierając ataki goniących ich Belgów. Na mecie polska sztafeta uzyskała czas 3.06,99 i wywalczyła pierwsze halowe mistrzostwo Europy od 2002 roku, gdy triumfował zespół m.in. z bytomianinem Markiem Plawgo w składzie.

Liczby
12
Tak dużo medali w historii HME polscy lekkoatleci zdobyli wcześniej tylko raz - w 1973 roku w Rotterdamie, ale wówczas były tylko 2 złote, 3 srebrne i 7 brązowych.
6
od tylu lat i czterech HME Polacy nie oddają złota w Europie pod dachem w biegu na 800 metrów. W 2011 w Paryżu, 2013 w Goeteborgu i 2017 w Belgradzie wygrywał Adam Kszczot, w 2015 w Pradze Marcin Lewandowski.

 

Z tej samej kategorii