Artur Kuciapski: Czas uczy pokory!

 ARTUR KUCIAPSKI
 fot. Marek Biczyk  /  źródło: newspix.pl

Przetrwałem, mam nadzieję, najtrudniejszy okres, wracam jeszcze twardszy i przekonany, że trzeba walczyć o swoje oraz realizować marzenia - podkreśla wicemistrz Europy na 800 m z Zurychu, Artur Kuciapski. Miałe trzy operacje i, mam nadzieję, ich limit wyczerpałem do mojej przygody z bieganiem. Mam marzenia i cele na prszyły sezon i pora je zrealizować.

Był rewelacją mistrzostw Europy w Zurychu w 2014 r., gdzie rezultatem 1:44,89 w biegu na 800 m sięgnął po srebro i ustąpił tylko swojemu reprezentacyjnemu koledze, Adamowi Kszczotowi. Rok później sięgnął po złoto młodzieżowych mistrzostw Europy w Tallinie, a po nich był nieudany start w mistrzostwach świata w Pekinie 2015 i słuch o nim zaginął. Pojawił się znów w tym sezonie i swoją obecność zaakcentował srebrnym medalem mistrzostw Polski w Białymstoku. Artur Kuciapski, bo o nim mowa, powoli odzyskuje utraconą pozycję.
WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Mam wrażenie, że od naszego spotkania jeszcze bardziej pan zeszczuplał. Czy się mylę?
ARTUR KUCIAPSKI: - Raczej spoważniałem, wydoroślałam, bo mnie życie nie oszczędza (śmiech). A tak na poważnie biegaczom kilogramy nie są wcale potrzebne i staram się trzymać wagę. A ponadto zmieniłem swój wizerunek, bo teraz noszę brodę.
Po sukcesach w mistrzostwach Europy w dwóch kategoriach wiekowych wydawało się, że świat przed panem stanął otworem. A tu nagle się zatrzymał...
ARTUR KUCIAPSKI: - Gdy spotkaliśmy się w Wiśle (2015 - przyp.red.) przygotowywałem się do występu w Tallinie, gdzie zdobyłem złoto. Jednak miałem pewien dyskomfort, bo biegałem na środkach przeciwbólowych i występ w mistrzostwach w Pekinie był klapą. Pod koniec grudnia 2014 r. miałem operację pękniętego mięśnia brzucha z prawej strony, ale potem szybko chciałem wrócić do biegania. I wróciłem pełen nadziei, ale odezwały się te same dolegliwości, do których doszła pachwina oraz przywodziciel, ale z lewej strony. W sumie miałem trzy operacje i - mam nadzieję - że limit nieszczęść już wyczerpałem. Poprzedni sezon musiałem spisać na straty, bo powoli zacząłem obudowywać mięśnie i formę, by ruszyć pełną parą w tym roku.
Jednak z dobrej strony pokazał się pan dopiero podczas krajowych mistrzostw w Białymstoku. Dlaczego?
ARTUR KUCIAPSKI: - Sezon halowy miałem słaby, bo jeszcze za mało przepracowałem. A ponadto istniała chyba jakaś wewnętrzna blokada, bojaźń i nawet nie potrafię powiedzieć przed czym. Lekarze mnie zapewniali, że jestem zdrów i mogę biegać. W sezon letni na stadionie też wszedłem kiepsko i dopiero w drugiej części biegam już poprawnie, zaś czasy w granicach 1:47,00 są już przyzwoite. Osiągnąłem stabilizację i teraz mam fundamenty do jeszcze cięższej pracy. Natomiast w Białymstoku podjąłem próbę uzyskania minimum na mistrzostwa świata do Londynu. Ostatecznie przegrałem z Michałem Rozmysem, byłem drugi z czasem 1:46,28. Nie udało się, ale co się odwlecze to nie uciecze... Mimo wszystko z tego biegu byłem zadowolony.
Przed panem start w uniwersjadzie w Tajpej. Jakie pan sobie stawia cele?
ARTUR KUCIAPSKI: - Muszę zacząć walczyć o swoje. Podczas tego występu liczę na podium i z taką myślą wyjeżdżam do Tajpej. Po przyjeździe będę miał jeszcze jeden start, kończący, powiedzmy sobie szczerze, nieco eksperymentalny sezon. Trochę odpocznę, a potem rozpocznę przygotowania, by spełniać swoje kolejne marzenia i realizować nakreślone cele.
Jakie wnioski pan wyciągnął po tak niezwykle trudnym okresie?
ARTUR KUCIAPSKI: - Zawsze zdawałem sobie sprawę, że sport wyczynowy ma to do siebie, że raz jest się w blasku jupiterów, a innym razem szoruje po dnie. Jednak nie myślałem, że te dwa lata będą tak trudne. Bo przecież gdy inni biegali, zdobywali laury, to ja siedziałem na trybunach lub przed telewizorem i skręcałem się ze złości. Czas mnie nauczył pokory. Przetrwałem, mam nadzieję, najtrudniejszy okres, wracam jeszcze bardziej wzmocniony, twardszy i przekonany, że trzeba walczyć o swoje oraz realizować marzenia. Już teraz patrzę z nadzieją w nowy sezon, choć bieżący jeszcze się nie skończył, bo, moim zdaniem, nadchodzą lepsze czasy!

 

Z tej samej kategorii