Adam Kszczot: Mierzę jak najwyżej!

Adam Kszczot
 fot. Matteo Ciambelli  /  źródło: Pressfocus

Ciągle oczekuję wystrzału formy. Zapewniam, że nikogo się nie boję! - przekonuje wicemistrz świata na 800 metrów. Mamy przed sobą trzy biegi i to już jest poważne wyzwanie. Najtrudniejszy będzie ten środkowy, półfinałowy, bo wszyscy walczą o finał. Pragnę się w nim znaleźć, zawsze mierzyłem jak najwyżej. Interesuje mnie medal i wiem, że mnie na to stać.

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Pańska prognoza przed występem w Londynie? Czy lubi pan ten stadion?
ADAM KSZCZOT: - Kilka razy już na nim wystąpiłem, jest dobrze skomunikowany. Przyjazny dla sportowców. A prognoza? Mamy przed sobą trzy biegi i to już jest poważne wyzwanie. Najtrudniejszy będzie ten środkowy, półfinałowy, bo wszyscy walczą o finał. Pragnę się w nim znaleźć, zawsze mierzyłem jak najwyżej. Interesuje mnie medal i wiem, że mnie na to stać. Uważam, że wszyscy zawodnicy mają już najlepsze starty za sobą. To moja, może nieco subiektywna ocena, ale tak jest. Natomiast ja ciągle oczekuję wystrzału formy i tego się trzymam! Zapewniam, że nikogo się nie boję!

 

W tym sezonie pańskie biegi nie są jednak okraszone błyskiem. Dlaczego tak się dzieje?
ADAM KSZCZOT: - Byłem na innym etapie wtajemniczenia treningowego. Zawsze czegoś brakowało. Gdy startowałem po wyczerpującym treningu, nie mogłem osiągnąć wartościowego rezultatu, bo nie zdążyłem się zregenerować. Z kolei gdy byłem wypoczęty, nie było takiego biegu, by pokusić się o lepszy rezultat. Zapewniam, że jestem przygotowany na szybkie bieganie.

 

Pański rekord życiowy 1.43,30 za miesiąc będzie miał już 6 lat. Najwyższa pora...?
ADAM KSZCZOT: - Już kilkakrotnie byłem gotowy na poprawienie tego czasu. Jednym razem zabrakło szczęścia, zaś za drugim szybkiego biegu do samego końca. Jaki to będzie sezon, z oceną jeszcze poczekajmy, bo się nie skończył.

 

Czy Londyn jako miasto rozgrywania tak dużej imprezy sportowej jest bezpieczny?
ADAM KSZCZOT: - Jeszcze nikt mnie nie wysadzał i, mam nadzieję, że debiutu nie będzie. I na dodatek nikt na mnie jeszcze nie czyhał. A tak poważnie: nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Koncentruję się na robocie, jaka mnie czeka i muszę ją wykonać jak najlepiej.

 

Skąd pomysł, by w ostatnim starcie przed mistrzostwami biegać na 1500 m, a nie na swoim koronnym dystansie?
ADAM KSZCZOT: - Znacznie wcześniej z trenerem Zbigniewem Królem ustaliliśmy, że w mistrzostwach Polski w Białymstoku pobiegnę dystans dłuższy. Wprawdzie nie mam na nim doświadczenia, ale on daję szansę na „przekręcenie”, czyli zyskanie dużej wytrzymałości. Ten bieg ma mi pomóc w szybszym bieganiu 800 metrów. Co prawda nie uzyskałem w nim minimum na MŚ (wynosiło 3.36.00, Kszczot uzyskał rekord życiowy 3.38,31 - przyp. red.), ale to sprawa drugorzędna. Co będzie dalej z tym dystansem? Czas pokaże i życie zweryfikuje.

Z tej samej kategorii