Koszmar dąbrowian w końcówce. To niezrozumiałe...

Trener MKS-u, Drażen Anzulović, będzie miał kłopot ze zrozumieniem tego, co stało się w Gdyni.
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Co oni zrobili w Gdyni? Takie pytanie mogą sobie zadać kibice drużyny MKS . Prowadziła ona przez cały mecz i jeszcze na niedługo przed końcem meczu. Ale oddała zwycięstwo drużynie Asseco.

Mimo że MKS Dąbrowa Górnicza prowadził przez znaczną większość spotkania w Gdyni, ostatnie słowo należało do Asseco. Wojciech Czerlonko wykorzystał otwartą pozycję na kilka sekund przed końcem i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo w dramatycznych okolicznościach.

Mimo że gospodarze spotkania zanotowali cztery faule w dwie minuty, po trójce Filipa Matczaka wyszli na prowadzenie 8:3. Kolejne minuty należały jednak do MKS-u Dąbrowa Górnicza. Skuteczna gra i dwa celne wolne Jakuba Parzeńskiego zapewniły gościom pierwsze prowadzenie w tym meczu. Podopieczni Drażena Anzulovicia bardzo dobrze bronili i powiększyli swoją przewagę do 22:15 po pierwszych 10 minutach. Witalij Kowalenko rzucił w końcówce 5 punktów z rzędu.

W drugiej kwarcie wszystko wskazywało na to, że dąbrowianie zaczną uciekać. Po dwóch celnych próbach Piotra Pamuły, różnica między drużynami wynosiła już 13 oczek. Gdynianie zaczęli jednak gonić. 7 punktów z rzędu rzucił Krzysztof Szubarga. Atmosfera zrobiła się gorąca, a MKS stracił kontrolę nad rywalem. Gdy na zegarze pozostawały 3 sekundy, heroiczny rzut Matczaka zredukował stratę miejscowych do zaledwie 2 oczek (40:42).

Trzecia kwarta rozpoczęła się pod dyktando MKS-u. Asseco nie potrafiło zdobyć punktu przez cztery minuty. Dąbrowianie cały czas trzymali kilka oczek przewagi. Filip Matczak dostał kolejną szansę pod koniec kwarty na rzut równo z syreną, ale tym razem przestrzelił. Do finałowej odsłony zespoły przystępowały z różnicą 7 oczek na korzyść ekipy z Zagłębia. Do ostatnich minut podopieczni trenera Anzulovicia byli w stanie kontrolować przewagę, ale potem rozpoczął się festiwal rzutów wolnych.

Łącznie drużyny oddały 108 prób za jeden punkt. Gospodarze raz jeszcze przypuścili szaloną pogoń. MKS pod presją popełnił kilka błędów. Na 4 sekundy przed końcem rywalizacji Asseco przegrywało 2 punktami. Wojciech Czerlonko, który spędził na parkiecie niecałe 3 minuty, trafił od tablicy za 3, zapewniając swojej drużynie spektakularną wygraną.

 

Asseco Gdynia - MKS Dąbrowa Górnicza 90:89 (15:22, 25:20, 11:16, 39:31)

 

ASSECO: Szubarga 28,  Matczak 20, Ponitka 16, Żołnierewicz 8, Szczotka 5, Put 4, Jankowski 3, Witliński 3, Czerlonko 3, Konopatzki 0, Frąckiewicz 0

MKS: Wesley 18, Wołoszyn 14, Parzeński 13, Johnson 12, Wilson 12, Kowalenko 10, Pamuła 6, Szymański 4, Wieczorek 0, Chatkevicius 0

 

Z tej samej kategorii